Panika wśród lewicy. W wyborach gubernatora Kalifornii Republikanin może zmierzyć się z drugim Republikaninem

Kalifornia, niegdyś twierdza Republikanów, jest obecnie uznawana za jeden z najbardziej lewicowych stanów w USA. Jej ostatnim republikańskim gubernatorem był Arnold Schwarzenegger, który odszedł ze stanowiska w 2011 roku. W wyborach prezydenckich Kalifornijczycy ostatnio poparli Republikanina w 1988 roku, a ostatnim republikańskim senatorem był John Seymour, który stracił stołek w 1992 roku.
To się jednak może wkrótce zmienić. Następne wybory gubernatora rozpoczną się w czerwcu i sondaże pokazują, że na razie największe poparcie ma w nich kandydat prawicy, były prezenter telewizji Fox News Steve Hilton, na którego chce głosować 17% wyborców. Co więcej, istnieje szansa, że w drugiej turze wyborów zmierzy się z innym kandydatem Republikanów, szeryfem hrabstwa Riverside Chadem Bianco, który ma obecnie 14% poparcia.
Ma to związek z systemem prawyborów w tym stanie. W większości pozostałych kandydaci rywalizują w pierwszej turze z innymi kandydatami ze swojej partii, a dopiero potem ze zwycięzcą prawyborów w drugiej partii. W Kalifornii wszyscy kandydaci, niezależnie od partii, trafiają w pierwszej turze na tę samą kartę wyborczą, a do drugiej tury przechodzą dwaj z największą liczbą głosów. Najpopularniejszym kandydatem lewicy jest kongresman Eric Swalwell, który w sondażach remisuje z Bianco.
Jak donoszą amerykańskie media, kalifornijska lewica nie wierzy w scenariusz, w którym do drugiej tury przejdą dwaj Republikanie – ale panikuje, bo uznaje perspektywę utraty władzy za realną. O tę sytuację winią brak rozpoznawalnych nazwisk wśród kandydatów i to, że kandydaci, którzy według sondaży nie mają szans na zwycięstwo, nie chcą zrezygnować i rozbijają głosy lewicowego elektoratu. Obwiniają także szefostwo stanowego oddziału partii o to, że nie robi nic, by skonsolidować się przed wyborami.
źr. wPolsce24 za Fox News











