Spadek nie wystarczy. Wdowie po miliarderze grozi bankructwo

19 sierpnia luksusowy jacht Bayesian stał na kotwicy w pobliżu wybrzeża Sycylii, gdy nadciągnął sztorm. Na pokładzie był miliarder Mike Lynch, zwany „brytyjskim Billem Gatesem”, który razem z rodziną, znajomymi i prawnikami świętował uniewinnienie w sprawie o oszustwo.
Jacht zatonął, a Lynch wraz z sześcioma innymi osobami, w tym swoją córką, stracił życie. Jego żona Angela Bacares również była na pokładzie, ale udało się ją uratować.
Sąd stanął po stronie amerykańskiej firmy
Teraz media donoszą, że wdowie po miliarderze grozi bankructwo. Ma to związek z procesem, który firmie jej zmarłego męża wytoczył koncern Hewlett Packard w 2015 roku. Chodzi o kupno przez HP należącej do Lyncha firmy Autonomy, do którego doszło w 2011 roku.
HP twierdzi, że przed sprzedażą firmy jej były CFO Sushovan Hussain stworzył skomplikowany mechanizm oszustwa, który miał sztucznie zwiększyć jej wartość. Z tego powodu HP zapłacił za nią więcej, niż zgodziłby się zapłacić, gdyby znał faktyczny stan jej finansów. Sędzia wcześniej obliczył, że HP zapłaciłby wtedy 30,79 dolara za jedną akcję, a nie 34,15, dolara, które ostatecznie zapłacił.
Lynch został oczyszczony z zarzutów kryminalnych w 2024 roku, ale nadal zmagał się z pozwem cywilnym, w którym HP domagał się zwrotu pieniędzy, które stracił przez tę manipulację - 994 mln dolarów. Jak informuje BBC, brytyjski sąd stanął po stronie amerykańskiego koncernu i nakazał spadkobiercom Lyncha wyrównanie jego strat. Razem z odsetkami mowa o 1,24 mld dolarów.
Nie wystarczy jej spadku
To bardzo zła wiadomość dla Bacares. Szacuje się, że zmarły mąż zostawił jej bowiem 669 mln dolarów spadku. Wdowa ma także prywatny majątek, ale spłata HP najprawdopodobniej będzie oznaczać, że zbankrutuje.
Sąd zabronił jej odwoływać się od tego wyroku, ale nadal może złożyć apelację bezpośrednio do Sądu Apelacyjnego.
Jak informuje "New York Post", to nie jest jedyny jej kłopot prawno-finansowy. Przed włoskim sądem toczy się bowiem proces wytoczony jej przez TISG, producenta ich jachtu. Jej prawnik Tommaso Bertuccelli twierdzi, że wina za jego zatonięcie spoczywa wyłącznie na załodze i pasażerach. W swoim pozwie twierdzi, że ten wypadek zaciążył na na reputacji firmy i domaga się odszkodowania w wysokości ćwierć miliarda dolarów. Co ciekawe, firma szybko zdystansowała się wobec tego pozwu – twierdziła, że Bertuccelli ma wprawdzie mandat, by działać w jej imieniu, ale jego złożenie było wyłącznie jego inicjatywą.
źr. wPolsce24 za NYPost, BBC











