Świat

Spektakularny upadek rządu w Rumunii. Bez prawicy nie da się rządzić

opublikowano:
Oto ławy rządowe w Rumunii po głosowaniu w sprawie wotum zaufania, które rząd Bolojana przegrał z kretesem
Oto ławy rządowe w Rumunii po głosowaniu w sprawie wotum zaufania, które rząd Ilje Bolojana przegrał z kretesem (Fot. PAP/EPA/Robert Ghement)
Parlament Rumunii przegłosował wotum nieufności wobec "proeuropejskiego" rządu premiera Ilie Bolojana. Skala głosowania nie pozostawia złudzeń – 281 deputowanych było za odwołaniem gabinetu, co jest jednym z najmocniejszych politycznych ciosów w najnowszej historii kraju., gdyż izba niższa rumuńskiego parlamentu liczy 331 deputowanych.

Upadek rządu nastąpił po wyjściu z koalicji Partii Socjaldemokratycznej (PSD), co pozbawiło władzę większości parlamentarnej. Formalnie rząd będzie działał dalej, ale już tylko w ograniczonym, technicznym zakresie.

AUR – siła, której nie da się ignorować

W centrum całego politycznego trzęsienia ziemi znajduje się prawicowy "Sojusz na rzecz Jedności Rumunów" (AUR) oraz jego lider George Simion. To właśnie głosy AUR przesądziły o obaleniu rządu. Co więcej – bez tej partii dziś nie da się ułożyć żadnej stabilnej większości parlamentarnej. Jeszcze niedawno Simion walczył o prezydenturę Rumunii i choć przegrał w II turze z Nicușorem Danem, to jego polityczne znaczenie wcale nie zmalało – wręcz przeciwnie.

Dziś AUR rośnie w sondażach nawet do poziomu 30–40 proc., a scena polityczna w Rumunii coraz wyraźniej kręci się wokół tej formacji.

Od Nawrockiego do Bukaresztu

Warto przypomnieć, że George Simion był aktywny również poza Rumunią – otwarcie wspierał w kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego. Choć sam przegrał wybory u siebie, wydarzenia w Bukareszcie pokazują jedno: bez jego środowiska nie da się dziś budować żadnej trwałej władzy. To sytuacja, która jeszcze kilka lat temu wydawała się nie do pomyślenia – dziś jest politycznym faktem.

System „anty-AUR” się załamał

Dotychczasowa koalicja rządowa – złożona z PNL, PSD, USR i UDMR – powstała przede wszystkim po to, by zablokować dojście AUR do władzy. Był to scenariusz, który znamy świetnie z Polski, gdzie różne, bardzo odmienne od siebie siły polityczne, jako choć Lewica czy PSL, sprzysięgły się przeciwko PiS, a niechęc do partii Jarosława Kaczyńskiego była jedynym spoiwem koalicji 13 grudnia. Podobnie było w Rumunii - "silnik anty-AUR" to było główne spoiwo koalicji rządzącej. Nie wspólny program, nie wizja państwa – ale strach przed rosnącą siłą tej partii. Ale w końcu ten projekt się rozpadł.

Niepopularne decyzje gospodarcze – podwyżki podatków i cięcia wydatków – uderzyły w społeczeństwo, a wyborcy zaczęli odpływać właśnie w stronę AUR. Efekt? System polityczny, który miał tę formację marginalizować, sam się rozsypał.

Co dalej? Pat i polityczna gra

Najbardziej prawdopodobny scenariusz polityczny w Rumunii to dziś rząd mniejszościowy. PNL i USR nie chcą wracać do starej koalicji, ale też PSD nie pali się do formalnego sojuszu z AUR, choć jednocześnie bez deputowanych Simiona nie da się stworzyć większości. To klasyczny polityczny impas.

Przedterminowe wybory? Mało realne. Żadna z głównych partii nie ma dziś interesu, by je przyspieszać – nawet AUR, które rośnie w siłę, może więcej ugrać, spokojnie budując poparcie do kolejnych wyborów.

Kryzys głębszy niż polityka

Obecna sytuacja to nie tylko upadek rządu. To efekt dłuższego procesu, który rozpoczął się od unieważnienia wyborów prezydenckich w 2024 roku i kolejnych turbulencji politycznych. Dziś aż 80 proc. Rumunów uważa, że kraj zmierza w złym kierunku, a około 40 proc. jest przekonanych, że systemu nie da się już naprawić. To poziom frustracji społecznej, który zawsze prowadzi do głębokich zmian politycznych.

Rumunia jako sygnał ostrzegawczy. Tylko dla kogo?

To, co dzieje się dziś w Rumunii, pokazuje szerszy trend: próby izolowania silnych ruchów politycznych często kończą się ich wzmocnieniem, koalicje budowane „przeciwko komuś” są nietrwałe, a wyborcy prędzej czy później upominają się o realną zmianę. AUR i George Simion nie tylko przetrwali polityczną ofensywę przeciwników – dziś są jednym z kluczowych punktów odniesienia całej rumuńskiej polityki. I wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek. Czy w Polsce pójdziemy drogą Rumunii?

źr. wPolsce24

Świat

Bliskie relacje, wielka polityka. Nawrocki i Trump rozmawiają o Polsce

opublikowano:
Spotkanie dwóch przywódców politycznych – lidera Polski i prezydenta USA – siedzących razem w eleganckim, ozdobnym wnętrzu podczas rozmów dyplomatycznych, ujęcie z transmisji telewizyjnej z paskiem informacyjnym o „osobistej przyjaźni i twardym sojuszu” oraz relacjach Polska–USA.
Nieoficjalna wizyta K.Nawrockiego w USA, potwierdza doskonałe stosunki z D.Trumpem (fot. wpolsce24)
Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych stała się okazją do nieformalnych, ale strategicznie istotnych rozmów na najwyższym szczeblu. Relacje polsko-amerykańskie, bezpieczeństwo regionu oraz obecność wojsk USA w Polsce - to tematy które zostały poruszone w rozmowach Trump-Nawrocki.
Świat

Robert Bąkiewicz brutalnie skuty przez niemieckie służby! "Tata wymiotuje, ma połamane żebra”

opublikowano:
Robert Bąkiewicz podczas manifestacji
Berlińska policja użyła siły wobec Roberta Bąkiewicza. (fot. Fratria/ screen z X/@BlankaBakiewicz)
We wtorek doszło do niecodziennych wydarzeń w stolicy Niemiec. Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, został brutalnie zatrzymany przez berlińską policję podczas próby upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej. Według relacji jego córki, stan zdrowia polityka jest ciężki.
Świat

Niemcy i pamięć o II wojnie. Brutalna interwencja policji podczas marszu upamiętniającego ofiary

opublikowano:
Funkcjonariusze niemieckiej policji w kamizelkach odblaskowych otaczają grupę osób w parku miejskim. Wśród uczestników widoczna flaga Polski oraz drewniany krzyż, część osób rozmawia z policją podczas interwencji.
Interwencja niemieckiej policji wobec grupy polskich działaczy podczas zgromadzenia w Berlinie (fot. wPolsce24)
Brutalna interwencja policji wobec działaczy Ruchu Obrony Granic, którzy w Berlinie chcieli upamiętnić ofiary II wojny światowej. W sieci pojawiło się nagranie, które stawia pytania o proporcjonalność użytych środków podczas interwencji oraz sposób działania niemieckiej policji wobec polskich obywateli.
Świat

250 tys. zgwałconych Brytyjek, a służby udawały, że nic nie widzą. Raport wskazuje winnych: to pakistańscy muzułmanie

opublikowano:
Ujęcie z ulicy przedstawiające grupę przechodniów na chodniku w mieście. Na dole ekranu widoczny pasek informacyjny programu telewizyjnego z napisem „250 tys. ofiar islamskich gangów” oraz elementami graficznymi stacji informacyjnej.
Wstrząsający raport niezależnej grupy Rape Gang Inquiry (fot. wpolsce24)
Niezależne śledztwo ujawnia przerażającą skalę przestępstw seksualnych popełnianych przez zorganizowane grupy sprawców pochodzenia pakistańskiego. Dokument, który powstał dzięki zbiórce publicznej, w której wzięło udział ponad 20 tys. obywateli, ukazuje przerażający obraz seksualnego znęcania się nad setkami tysięcy nieletnich Brytyjek – w tym nad dziewczynkami w wieku szkolnym -przez zorganizowane grupy przestępcze. Brytyjskie instytucje państwowe przez dekady ignorowały problem w imię poprawności politycznej.
Świat

Ćwierć miliona skrzywdzonych dzieci i zmowa milczenia. Dziennikarz ujawnia szokujące szczegóły

opublikowano:
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Przez dekady na naszych oczach, w sercu cywilizowanej Europy, rozgrywał się koszmar, o którym poprawność polityczna i elity władzy nakazywały milczeć. Opublikowany niedawno raport obnaża wstrząsającą prawdę: "W tym stuleciu zgwałcono ponad 250 000 młodych białych kobiet w dużej mierze przez muzułmańskich mężczyzn".
Świat

„Już Nawet Niemcy dystansują się od Ursuli von der Leyen”. Lider francuskiej prawicy zapowiada zmiany w Europie

opublikowano:
Jordan Bardella, przewodniczący francuskiego Zjednoczenia Narodowego, podczas wywiadu poświęconego przyszłości Francji, Europy i relacjom z Polską
- Kiedy wygrywasz przy stole negocjacyjnym, nie odchodzisz. A wizja Europy, której bronią Emmanuel Macron i Ursula von der Leyen, jest w istocie całkowicie przestarzała – przekonuje w rozmowie z telewizją wPolsce24 Jordan Bardella, lider francuskiego Zjednoczenia Narodowego.