Recepta na rosnące ceny paliwa? To nie żart, to polski maluch jeżdżący na... węgiel!

Od początku tego roku Kuba boryka się z poważnymi problemami z dostawami ropy i benzyny – efekt ograniczenia przez Stany Zjednoczone dostaw surowca, które wcześniej pochodziły m.in. z Wenezueli. W efekcie ceny paliwa sięgają nawet 8 dolarów za litr, a regularne przerwy w dostawach prądu stały się codziennością.
Ekonomiczne rozwiązanie na trudne czasy
W takich warunkach Juan Carlos Pino postanowił wykorzystać łatwo dostępny i tańszy węgiel drzewny jako alternatywne źródło energii. Sam skonstruował zestaw zasilania wykorzystujący przerobiony zbiornik po butli gazowej i filtr wykonany z metalowego dzbanka na mleko oraz starych ubrań – wszystko ze złomu i materiałów znalezionych wokół warsztatu.
Jego zmodyfikowany „Maluch” pierwszy raz został uruchomiony 4 marca. W jednym z pierwszych przejazdów osiągnął prędkość do 70 km/h, a na jednym „zbiorniku” paliwa drzewnego przejechał aż 85 km. Mieszkańcy tłumnie robią sobie z nim zdjęcia i pytają, jak można wykorzystać podobne rozwiązania także do napędzania maszyn rolniczych.
Mechanik stał się medialną sensacją
56-latek sam mówi, że to nie tylko ciekawostka – to pragmatyczna odpowiedź na kryzys.
- Musimy siać, pracować, tworzyć. W takim kryzysie to najlepsze rozwiązanie, jakie mamy – tłumaczy Pino, podkreślając, że takie innowacje pomagają lokalnej społeczności radzić sobie z rosnącymi kosztami energii.
Projekt Pino stał się medialną sensacją – o jego nietypowym rozwiązaniu piszą zarówno lokalne, jak i międzynarodowe serwisy, a „Maluch” stał się symbolem niekonwencjonalności na trudne czasy niedoborów paliwa.
źr. wPolsce24 za X/@Reuters











