Świat

Sojuszniczka Trumpa odwiedzi Biały Dom. Czy Trump postawi ją pod ścianą?

opublikowano:
mid-epa12826752
(fot. PAP/EPA/FRANCK ROBICHON)
Premier Japonii Sanae Takaichi spotka się w czwartek z prezydentem Donaldem Trumpem w Białym Domu. Chociaż jest jego bliską sojuszniczką, eksperci wskazują, że z powodu wojny w Iranie ta wizyta będzie bardzo trudna i niebezpieczna dla japońskiej polityk.

Z tego tekstu dowiesz się: 

  • Premier Japonii Sanae Takaichi spotka się z Donaldem Trumpem w Białym Domu w kluczowym momencie napięć wokół wojny w Iranie.

  • USA naciskają na sojuszników, by wsparli operacje w cieśninie Ormuz, jednak Japonia na razie odrzuca wysłanie swoich sił.

  • Trump może wywrzeć presję na Tokio, wykorzystując kwestie bezpieczeństwa i współpracy wojskowej oraz negocjacje handlowe.

  • Japonia jest w trudnej sytuacji – jej pacyfistyczna konstytucja ogranicza możliwość udziału w konfliktach zbrojnych.

  • Dodatkowym problemem jest brak poparcia społecznego – mniej niż 10% Japończyków popiera działania w Iranie.

  • Takaichi może próbować uniknąć zaangażowania militarnego, proponując wsparcie dyplomatyczne lub mediacje.

  • Eksperci ostrzegają, że spotkanie może być dla niej poważnym testem politycznym i wymusić jednoznaczną decyzję.

Takaichi jako pierwsza kobieta w historii Japonii została premierem w październiku zeszłego roku. Od tego czasu bardzo zbliżyła się do Trumpa. Połączyły ich nie tylko wspólne wartości i poglądy polityczne, ale także miłość do baseballu – w obu krajach to jeden z najpopularniejszych sportów.

Nawet gdy między oboma państwami pojawiały się napięcia, ich relacja była bardzo ciepła, w czym zapewne pomógł fakt, że Takaichi blisko współpracowała z zamordowanym byłym premierem Shinzo Abe, który przyjaźnił się z Trumpem. Prezydent USA oficjalnie poparł ją przed przedterminowymi wyborami w lutym, w których jej Partia Liberalno-Demokratyczna zmiażdżyła opozycję. 

Japonie nie pali się do pomocy 

W normalnych warunkach wizyta Takaichi w USA byłaby zapewne czystko rutynowa. Zmieniła to jednak wojna w Iranie. Trump poprosił bowiem sojuszników o pomoc w odblokowaniu Ormuz i eskortowaniu przepływających tamtędy tankowców. Tymczasem Japonia się do tego na razie nie pali.

Jak informuje Bloomberg minister Japonii Shinjiro Koizumi powiedział w poniedziałek, po rozmowie telefonicznej z sekretarzem obrony USA Petem Hegsethem, że Japonia obecnie nie planuje wysłać do Iranu swoich okrętów.

- Najważniejsze jest to, żeby skierować nasze wysiłki, także wysiłki dyplomatyczne, na uspokojenie sytuacji – powiedział członkom parlamentu. Dzień wcześniej Takayuki Kobayashi, który odpowiada za program partii rządzącej, powiedział, że byłaby to trudna decyzja. - Myślę, że tę decyzję trzeba podjąć bardzo ostrożnie, biorąc pod uwagę trwający konflikt – stwierdził.

Teraz wiele osób zadaje sobie pytanie, czy Trump podczas spotkania w Waszyngtonie będzie próbował naciskać na panią premier, by jednak zdecydowała się pomóc w konflikcie Iranem. Prezydent USA ma w ręku silne argumenty.

Bezpieczeństwo Japonii opiera się bowiem na stacjonujących w tym kraju amerykańskich żołnierzach, samolotach i lotniskowcowej grupie bojowej. Jak donosi agencja Reutersa, w oparciu o japońskie źródła biorące udział w przygotowywaniu tej wizyty, Japonia chce podpisać z USA umowę handlową, która zmniejszy jej uzależnienie od Chin w kwestii surowców krytycznych, a także dołączyć do budowanej przez Amerykanów tzw. złotej tarczy - nowej tarczy antyrakietowej.

Takaichi jest pierwszym przywódcą sojuszniczego państwa, który spotka się z Trumpem odkąd poprosił o pomoc, więc wielu komentatorów uważa, że to, jak Trump ją potraktuje, będzie prognostykiem tego, na co mogą liczyć w przyszłości inni.

Nie chcą iść na wojnę 

Dla premier Japonii sytuacja jest jednak szczególnie trudna, z powodów prawnych i politycznych. Po zwycięstwie w II wojnie światowej Amerykanie narzucili Japonii pacyfistyczną konstytucję, w której art. 9 to państwo wyrzekło się prawa do prowadzenia wojny. Oficjalnie nie ma nawet sił zbrojnych, a jedynie siły samoobrony. Są sprawne i dobrze wyposażone, ale ich użycie do czegokolwiek innego niż obrona terytorium i obywateli przed wrogim atakiem, jest obwarowane ogromna liczbą ograniczeń. Od czasu II wojny Japonia użyła ich poza granicami tylko raz, kiedy w 1991 roku, miesiąc po zakończeniu Pustynnej Burzy, wysłała sześć okrętów przeciwminowych do Zatoki Perskiej. 

Nawet jeśli rząd Japonii – która importuje 90% swojej ropy z Bliskiego Wschodu – zdecyduje, że konstytucja umożliwia mu wysłanie sił do Iranu, to dla Takaichi i jej gabinetu będzie to wielki problem polityczny.

Japończycy polubili pacyfizm i nie mają zamiaru nic zmieniać. Dotychczasowe próby militaryzacji tego kraju – na które USA patrzyły przychylnie, bo zwiększyłoby to presję na Chiny – nie powiodły się z powodu braku poparcia społecznego. W tym wypadku ten problem będzie jeszcze poważniejszy, bo Japończykom nie podoba się wojna w Iranie. Jak informuje Reuters, popiera ją mniej niż 10% obywateli.

Zdaniem komentatorów, premier Japonii będzie próbowała ugłaskać Trumpa, równocześnie unikając bezpośredniego zaangażowania się w ten konflikt. Zdaniem Tsuneo Watanabe z think-tanku Sasakawa Peace Foundation być może zaproponuje, że Japonia będzie pośrednikiem w negocjacjach z reżymem w Teheranie. Była nim już w 2019 roku, ale z tamtych negocjacji nic nie wyszło. 

źr. wPolsce24 za Bloomberg, Reuters, NHK World

Świat

Von der Leyen ogłasza "wielką" pomoc UE dla Kolumbii. Łatwogang zbiera tyle w sześć godzin!

opublikowano:
W gruzowiskach zawalonych domów w Kolumbii wciąż poszukiwani są żywi ludzie
W gruzowiskach zawalonych domów w Kolumbii wciąż poszukiwani są żywi ludzie (Fot. PAP/EPA/ERNESTO GUZMAN JR)
Unia Europejska uruchamia... 2 mln euro pomocy dla Kolumbii po potężnym trzęsieniu ziemi. Kwota może robić wrażenie, dopóki nie zestawimy jej ze skalą katastrofy i możliwościami finansowymi wspólnoty 27 państw. Tym bardziej że w Polsce podobną kwotę – liczoną w złotych – potrafił w ciągu kilku godzin zebrać internetowy twórca Łatwogang.
Świat

Płacą młodym ludziom grubo ponad 20 tys. rocznie, by... nie prowadzili auta

opublikowano:
Zdaniem władz małej wyspy, jeździ po niej zbyt wiele aut
Zdaniem władz małej wyspy, jeździ po niej zbyt wiele aut (Fot. Pixabay)
Brzmi niewiarygodnie, ale na Malcie płaci się młodym kierowcom za to, by przez pięć lat nie siadali za kierownicą. W ramach nowego programu można otrzymać łącznie nawet 25 tys. euro. Jest jednak bardzo ważny haczyk – zakaz prowadzenia pojazdów obowiązuje nie tylko na Malcie, ale na całym świecie.
Świat

Dziedzictwo gen. Andersa w Paryżu zagrożone? Polacy wyrzuceni z historycznego budynku!

opublikowano:
Tablica ku pamięci gen. Władysława Andersa
Francuska policja przeprowadziła eksmisję z Domu Polskiego Kombatanta w Paryżu. (fot. Fratria/ screen z X/@paris_spk)
W symboliczny dzień, 11 sierpnia, gdy przypadała 134. rocznica urodzin gen. Władysława Andersa, francuska policja przeprowadziła eksmisję osób związanych z Domem Polskiego Kombatanta w Paryżu. „Wyrzucili nas na ulicę” – relacjonuje Andrzej Dębiński, przewodniczący Komitetu Obrony Domu. Sprawa wywołuje ogromne emocje w środowisku polonijnym, zwłaszcza że spór sądowy o własność budynku wciąż nie został ostatecznie rozstrzygnięty.
Świat

Przeszli pod ziemią wprost do UE. Służby odkryły tajny tunel przy granicy

opublikowano:
Żołnierze na granicy
Migranci przedostali się podziemnym tunelem z Białorusi na teren UE. (fot. Fratria)
Łotewskie służby wykryły podziemny tunel prowadzący z Białorusi. To pierwsze tego typu znalezisko na Łotwie. Tajne przejście, zlokalizowane około dziesięciu metrów od ogrodzenia granicznego w pobliżu Silene, zostało namierzone po zatrzymaniu grupy 15 migrantów.
Świat

Chciał wywołać wojnę z Polską. Ukraińcy uroczyście pochowają pierwszego przywódcę OUN

opublikowano:
Zrzut ekranu 2026-08-11 143323
(fot. cdvr.org.ua\domena publiczna)
W Holandii ekshumowano szczątki pierwszego przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Jewhena Konowalca. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że zostaną on przewiezione na Ukrainę i spoczną w panteonie narodowym.
Świat

Groza na pokładzie. Samolot zderzył się z ptakami, silnik stanął w płomieniach

opublikowano:
Samolot musiał lądować awaryjnie po tym, gdy po kolizji z ptakami zapalił się w nim silnik
(fot. zrzut ekranu z X\Pexels)
Pasażerowie Boeinga 737 linii lotniczej American Airline przeżyli chwile grozy. Tuż po starcie samolot zderzył się z ptakami, co spowodowało pożar silnika.