Rosyjski statek to pływająca bomba. Włosi ostrzegają: Grozi katastrofa

Arctic Metagaz to tankowiec będący częścią tzw. floty cieni – jednostek, których Rosja używa do sprzedaży gazu i ropy z ominięciem międzynarodowych sankcji. 3 marca na jego pokładzie doszło do pożaru - przyczyny na razie są nieznane.
Rosjanie twierdzą, że tankowiec padł ofiarą ukraińskich dronów, ale Ukraina nie przyznaje się do tego ataku i zwraca uwagę, że wiele statków z floty cieni jest w tragicznym stanie technicznym, więc mógł to być zwykły wypadek.
Załogę ewakuowała libijska straż przybrzeżna, a statek od tego czasu dryfuje. W niedzielę zbliżył się na 20 mil morskich do leżącej w pobliżu Sycylii wyspy Linosa. Obecnie kieruje się w stronę Libii.
W rozmowie z włoskim Radiem 24 sekretarz Rady Ministrów Alfredo Mantovano ostrzegł, że tankowiec jest ogromnym zagrożeniem, bo w każdej chwili może eksplodować. W jego zbiornikach jest ponad 60 tys. ton metrycznych LNG i 900 ton metrycznych oleju napędowego.
Dzień wcześniej Włochy i osiem innych państw UE ostrzegło w liście do Komisji Europejskiej, że ten tankowiec stanowi bliskie i poważne zagrożenie dużej katastrofy ekologicznej. Wezwały Ursulę von der Leyen, by KE skoordynowała szybką, wspólną akcję, która ma zapobiec temu niebezpieczeństwu.
Na razie nie wiadomo, co dalej stanie się z tym statkiem. Rosjanie twierdzą, że odpowiedzialność za niego należy do państw, w pobliżu których pływa. Włochy i Malta uważają, że powinien się nim zająć jego rosyjski właściciel, LLC SMP Techmanagment – ale na razie nie potwierdziły, że udało się z nim skontaktować.
Nieoficjalnie wiadomo, że władze Malty powołały już zespół, który ma ocenić, czy ten statek da się bezpiecznie odholować do portu, czy też lepiej będzie zabrać go na głębsze wody i zatopić. Zdaniem ekspertów żadne z tych rozwiązań nie jest dobre, ale na razie nikt nie wpadł na lepszy pomysł.
źr. wPolsce24 za CNN, FT, BBC











