Putin idzie na wojnę z... krowami! Szokująca decyzja rosyjskich władz

W ciągu zaledwie dwóch miesięcy w regionach syberyjskich skonfiskowano i zabito ponad 90 tys. sztuk bydła. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Obwodzie Nowosybirskim, gdzie lokalne władze ogłosiły stan wyjątkowy, tłumacząc decyzję wybuchem chorób wśród trzody. Skala działań doprowadziła do zamykania całych wsi i gwałtownego sprzeciwu hodowców, którzy kwestionują zasadność zastosowanych środków.
Szczególne emocje wzbudziły wydarzenia w miejscowości Kozicha, położonej kilkadziesiąt kilometrów od Nowosybirska. Do wsi wkroczyły kordony policji i służb weterynaryjnych, które całkowicie zablokowały dostęp do tego miejsca dla osób postronnych.
W tym samym czasie lokalni urzędnicy, wspierani przez rządową delegację, zajęli się negocjacjami z oburzonymi rolnikami. Władze regionalne, z gubernatorem Andriejem Trawnikowem na czele, zapowiedziały rekompensaty finansowe dla poszkodowanych, które będą obowiązywały przez 9 miesięcy. Mężczyzna usprawiedliwił również działania władz, którego jego zdaniem są „surowe, ale konieczne”, by zatrzymać rozprzestrzenianie się choroby. Równocześnie szef rządowej komisji Siergiej Dankvert poinformował o wykryciu nietypowej, zmutowanej postaci schorzenia, co miało uzasadniać masowy ubój.
Mieszkańcy i hodowcy podchodzą do tych wyjaśnień z dużą rezerwą. W ich ocenie władze ukrywają prawdziwe przyczyny decyzji, zwłaszcza że chorobę, określaną jako pastereloza można było leczyć za pośrednictwem antybiotyków. Protesty, które przetoczyły się przez region, według agencji Reuters były największymi demonstracjami od początku wojny w Ukrainie.
Symbolicznym wyrazem desperacji stała się inicjatywa części mieszkańców Kozichy, którzy zaproponowali zmianę nazwy wsi na imię Władimira Putina. W ich przekonaniu miałoby to zapewnić „ochronę” przed chorobą i zainteresowanie władz centralnych losem lokalnej społeczności. Nie wiadomo jednak, czy pomysł ten spotka się z jakąkolwiek reakcją administracyjną.
Eksperci weterynarii coraz ostrzej krytykują działania rosyjskich władz. Cytowana przez Reutersa specjalistka Swietłana Szczepiatkina określiła masowy ubój jako „brak profesjonalizmu i czyste szaleństwo”, wskazując, że obowiązujące procedury przewidują leczenie i szczepienia, a nie likwidację zdrowych stad. Jej zdaniem oficjalne komunikaty Kremla, ograniczające się do haseł o „szybkim działaniu”, mogą nie oddawać pełnego obrazu sytuacji, która coraz bardziej obciąża rosyjskie rolnictwo i zaufanie społeczne.
źr.wPolsce24 za Polsat News
Czytaj także











