Świat

Niepokojące wieści z Budapesztu. Agresywne zachowanie Magyara grozi węgierskiej praworządności

opublikowano:
Zdaniem krytyków domagając się rezygnacji prezydenta, premier Węgier Magyar chce zniszczyć ostatnie przeszkody do całkowitej władzy
(fot. PAP/EPA/TAMAS VASVARI)
Już w swoim pierwszym przemówieniu nowy premier Węgier Peter Magyar wezwał prezydenta Tamása Sulyoka do rezygnacji, dając mu czas do 31 maja. Węgierscy komentatorzy zauważają, że to ultimatum może doprowadzić do poważnego kryzysu konstytucyjnego.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Nowy premier Węgier Peter Magyar zażądał dymisji prezydenta Tamása Sulyoka do 31 maja, grożąc śledztwami dotyczącymi rzekomych nadużyć i łamania prawa.
  • Komentatorzy ostrzegają, że ultimatum wobec głowy państwa może wywołać poważny kryzys konstytucyjny na Węgrzech.
  • Prezydent Węgier pełni głównie funkcję reprezentacyjną, ale dysponuje prawem weta i może kierować ustawy do Sądu Konstytucyjnego.
  • Krytycy Magyara twierdzą, że próba usunięcia Sulyoka to element szerszego planu podporządkowania niezależnych instytucji państwa nowej większości parlamentarnej.
  • Rząd Magyara dysponuje większością kwalifikowaną, która pozwala mu zmieniać konstytucję i obsadzać kluczowe stanowiska bez wsparcia opozycji.
  • Eksperci obawiają się, że działania nowego premiera mogą osłabić konstytucyjne „bezpieczniki” i rozpocząć cykl politycznych czystek po każdej zmianie władzy.
  • Spór wokół prezydenta Sulyoka staje się symbolem szerszej debaty o granicach władzy większości parlamentarnej i przyszłości demokracji konstytucyjnej na Węgrzech.

Obecnym prezydentem Węgier jest Tamás Sulyok, były przewodniczący Sądu Konstytucyjnego. Został wybrany przez parlament w lutym 2024 roku po tym, gdy prezydent Katalin Novák została bohaterką skandalu z ułaskawieniem osoby skazanej za tuszowanie pedofilii. 

Postawił mu ultimatum 

Chociaż jego kadencja kończy się w 2029 roku, już podczas swojego pierwszego przemówienia przed nowym parlamentem nowy premier Peter Magyar wezwał Sulyoka i członków jego administracji do rezygnacji z urzędu. 

- Zrezygnuj dziś, ale nie później niż 31 maja – cytuje jego słowa portal Index.hu.

Nie zabrakło oczywiście oskarżeń o rzekome łamanie praworządności i niezbyt dobrze zamaskowanej groźby, że jeśli tego nie zrobi, rozpoczną się śledztwa w sprawie rzekomych defraudacji czy łamania prawa wyborczego.

- Panie prezydencie, czas odejść z podniesioną głową, dopóki jeszcze możesz – stwierdził.

Trudno było odebrać jego słowa inaczej, niż zapowiedź, że jeśli Sulyok się nie ugnie i będzie nadal stał na drodze demokratycznej odnowy, nowy rząd będzie próbował udowodnić, że sprawując urząd popełnił przestępstwo – tak jak amerykańscy Demokraci dwukrotnie próbowali postąpić z Donaldem Trumpem.

Tylko, gdy złamie prawo

Na Węgrzech prezydent pełni rolę głównie reprezentacyjną, ale ma prawo weta, może też odesłać ustawę do oceny do Sądu Konstytucyjnego. W przeciwieństwie do np. Polski, nie jest wybierany w wyborach bezpośrednich, a przez parlament. Parlament może też rozpocząć procedurę jego impeachmentu.

Zgodnie z konstytucją może to jednak zrobić tylko wtedy, gdy prezydent celowo złamie konstytucję lub inne prawo. Do rozpoczęcia tej procedury potrzeba zgody 2/3 parlamentu, a o tym, czy prezydent faktycznie dopuścił się przestępstwa i straci stanowisko decyduje sąd konstytucyjny.

Tymczasem, jak zauważył nasz informator, żaden węgierski premier od czasów, w których Węgry stały się demokratycznym państwem, tak szybko jak Magyar nie zaczął podważać legitymacji demokratycznych instytucji, które zgodnie z konstytucją są niezależne od rządu. 

- To, co ma miejsce, to nie jest po prostu zmiana władzy, to początek motywowanej zemstą kampanii przeciwko niemal 2,5 mln wyborców i 39% Węgrów, którzy wspierali pokonany obóz demokratyczny w tych wyborach – stwierdził.

Magyar chce pełni władzy

Jak zauważa, w tym starciu ważna jest nie tylko agresywna retoryka Magyara, ale także polityczna logika, która motywuje jego działania. System polityczny Węgier został zaprojektowany tak, by uprawnienia prezydenta – jak prawo weta czy nadzór nad pewnymi nominacjami – sprawiały, że jest przeciwwagą dla rządu – nawet takiego, który, jak rząd Magyara, ma większość kwalifikowaną – i służy jako „bezpiecznik”, by rząd nie dopuszczał się nadużyć.

Zdaniem krytyków, Magyar chce pozbyć się tej ostatniej przeszkody, by w imię „demokratycznej odnowy” przejąć pełną władzę nad Węgrami.

Jego władza już teraz jest ogromna. Jak zauważa nasz informator, dzięki większości kwalifikowanej w parlamencie może zmieniać konstytucję, strukturę państwa czy wymienić osoby piastujące kluczowe stanowiska, bez konieczności pójścia na jakikolwiek kompromis z opozycją. Zdaniem krytyków, próba wymiany prezydenta może być początkiem szerszych wysiłków, których celem jest podporządkowanie sobie instytucji, które zgodnie z konstytucją są niezależne od rządu.

Zwracają oni uwagę, że postawienie takiego ultimatum prezydentowi i innym wysokim urzędnikom, wybranym zgodnie z węgierskim prawem, podważa ich wynikającą z konstytucji niezależność i tworzy niebezpieczny precedens, w którym niezależne instytucje są zależne od aprobaty rządzącej większości.

Magyar zdaje się mówić, że jego zwycięstwo daje mu nie tylko prawo do sprawowania rządu, ale też stawia go nad wszystkimi innymi instytucjami. Jak zauważa nasz informator, to zmienia konstytucyjną demokrację w państwo, w którym konstytucyjne bezpieczniki mogą działać tylko wtedy, gdy są zgodne z celami politycznymi rządu. 

Idąc po władzę, zniszczy państwo

Jego postępowanie może mieć negatywne skutki, które będą trwały długo po tym, gdy odejdzie z urzędu. Jak zauważa nasz informator, stabilne systemy konstytucyjne opierają się na trwałości. Jeśli każdy nowy premier, któremu udało się zdobyć superwiększość, będzie zaczynał rządy od czystek w instytucjach, to może to spowodować erozję neutralności i trwałości państwa jako takiego, a Węgry wejdą w cykl politycznej zemsty na poprzednich ekipach rządzących.

 Jego retoryka może też doprowadzić do tego, że nie tylko niezależni urzędnicy, ale wszyscy wyborcy opozycji – jak przypomina nasz informator, blok patriotyczny dostał w ostatnich wyborach 39% głosów – będą traktowani nie jak obywatele o odmiennych poglądach, a przeszkoda w sprawowaniu władzy.

Co więcej, wielu krytyków Magyara boi się, że wykorzysta swoją większość kwalifikowaną, dającą mu prawo do zmiany konstytucji, by osłabić znajdujące się w niej bezpieczniki – co miałoby konsekwencje przez wiele lat, lub nawet dekad, bo trudno się spodziewać, by jakiś jego następca dobrowolnie zgodził się ograniczyć swoją władzę.

Jak zauważa nasz informator, w tym konflikcie nie chodzi tylko o to, czy Sulyok utrzyma swój urząd – a o to, czy Węgry nadal będą miały system polityczny, w których wolę polityków ogranicza konstytucja, czy też staną się państwem, w którym odpowiednio duża większość parlamentarna pozwoli premierowi na wszystko, bez żadnej kontroli.

- Ironią jest to, że ruch, który doszedł do władzy obiecując przywrócenie praworządności, teraz sam może testować granicę konstytucyjnych ograniczeń – podkreślił.

źr. wPolsce24 

Świat

To nagranie zszokowało wielu internautów. Polska flaga na mundurach izraelskich żołnierzy?!

opublikowano:
Na nagraniu z ćwiczeń izraelskiej armii widać żołnierzy IDF, z których część ma na mundurach naszywki z biało-czerwoną flagą Polski.
Żołnierz IDF z biało-czerwoną naszywką (fot.Screenshot - X/@ABO_Watan9)
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z udziałem izraelskich żołnierzy, które może przykuć uwagę polskich internautów. Wszystko z powodu naszywek na mundurach wojskowych, na których widnieje... flaga Polski.
Świat

Sceny we Francji zaskoczyły wszystkich. "Europa wcale nie umarła"

opublikowano:
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi (Fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI / POOL)
Wizyta Papieża we Francji i towarzyszące jej wielotysięczne zgromadzenia wiernych wywołały falę komentarzy w całej Europie. Do wydarzeń na portalach społecznościowych odniosła się europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik. W swoim wpisie zwróciła uwagę na obraz francuskiego społeczeństwa, który mocno odbiega od powszechnie powielanych w mediach schematów.
Świat

Armię dronów już mają, teraz tworzą armię robotów. Za pół roku mają już być na froncie

opublikowano:
Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow zapowiedział stworzenie „Armii Robotów”, która ma stopniowo zastępować ukraińskich żołnierzy na polu walki.
Armia Robotów (fot.Screenshot - X/@WarNewsPL1)
Czy Ukraina będzie wkrótce posyłać przeciwko rosyjskim wojskom... roboty? Taki pomysł przedstawił podczas sobotniej konferencji IT we Lwowie były szef ukraińskiego MON Mychajło Fedorow, który ogłosił swoją najnowszą inicjatywę „Armia Robotów”.
Świat

Szok w Niemczech! CDU i AfD ramię w ramię podjęły decyzję uderzającą w pamięć ofiar hitleryzmu

opublikowano:
Radni CDU w Heidenau poparli propozycję AfD dotyczącą zakazu montażu kolejnych kamieni pamięci upamiętniających ofiary niemieckiego nazizmu.
Radni CDU w Heidenau poparli propozycję AfD dotyczącą zakazu montażu kolejnych kamieni pamięci upamiętniających ofiary niemieckiego nazizmu (fot.Grafika wygenerowana przy użyciu ChatGPT)
Samorządowcy CDU w miejscowości Heidenau (Saksonia) wsparli propozycję radnych z ramienia AfD dotyczącą zakazu montażu tzw. kamieni pamięci. Chodzi konkretnie o umieszczane w chodnikach tabliczki, które służą upamiętnieniu ofiar Holokaustu.
Świat

Skandal u norweskiego giganta. Druzgocący raport ujawnia, jak traktowano polskich pracowników

opublikowano:
Mężczyźni podczas pracy fizycznej
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Pracownicy zatrudnieni przy strategicznych inwestycjach norweskiego koncernu Equinor byli dyskryminowani ze względu na narodowość, a większość z nich stanowili Polacy. Druzgocące wnioski z kontroli urzędu inspekcji pracy Havtil ujawniły nie tylko nierówne traktowanie, ale też łamanie praw pracowniczych, ukrywanie wypadków oraz zmuszanie do pracy w niebezpiecznych warunkach.
Świat

Gigantyczna msza w sercu Paryża. Tłumy powitały papieża Leona XIV na Polach Elizejskich

opublikowano:
Paryż: Papież Leon XIV w papamobile mija Łuk Triumfalny. W gigantycznej mszy pod gołym niebem w centrum stolicy Francji uczestniczyło ponad pół miliona osób.
Papież Leon XIV pozdrawia setki tysięcy wiernych na Polach Elizejskich w Paryżu (fot. PAP/EPA)
Setki tysięcy wiernych zgromadziły się w centrum Paryża, by powitać papieża Leona XIV podczas wielkiej mszy świętej pod gołym niebem. Przejazd papamobile słynną aleją Pól Elizejskich wywołał falę entuzjazmu, a szacunki mówią o obecności ponad pół miliona osób.