Świat

Sztuczna inteligencja przebadała dwa obrazy van Eycka. Twierdzi, że legendarny malarz nie jest ich autorem

opublikowano:
Przypisywany van Eyckowi obraz przedstawiający św. Franciszka otrzymującego stygmaty. AI twierdzi, że nie jest jego autorem
(fot. Jan van Eyck - http://www.philamuseum.org/collections/permanent/102076.html)
Naukowcy przebadali dwa obrazy Jana van Eycka z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Są przekonani, że to nie on jest ich autorem.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Naukowcy wykorzystali sztuczną inteligencję (AI) do analizy dwóch obrazów przypisywanych Janowi van Eyckowi.

  • Badania przeprowadziła firma Art Recognition we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu w Tilburgu.

  • Analizowane dzieła, niemal identyczne, przedstawiają św. Franciszka z Asyżu otrzymującego stygmaty i znajdują się w muzeach w Filadelfii oraz Londynie.

  • AI wykazała istotne różnice w ruchach pędzla, sugerując, że Van Eyck nie był autorem żadnego z tych obrazów.

  • Prawdopodobieństwo obcego autorstwa wyniosło 91% dla obrazu z Filadelfii i 86% dla drugiego dzieła.

  • Dla porównania, analiza „Portretu Arnolfinich” potwierdziła autorstwo Van Eycka z prawdopodobieństwem 89%.

  • Eksperci wskazują, że obrazy mogły powstać w pracowni mistrza, wykonane przez uczniów i sygnowane jego nazwiskiem.

  • Część historyków sztuki krytykuje metodę AI, zwracając uwagę na stan zachowania dzieł i późniejsze konserwacje.

  • Wyniki badań mogą sugerować, że oryginalna wersja obrazu autorstwa Van Eycka zaginęła.

Van Eyck urodził się w holenderskim mieście Maaseik w ostatniej dekadzie XIV wieku. Już za życia zyskał wielką sławę jako malarz. Szczególną popularnością cieszyły się jego portrety, malował je dla wielu bogatych i wpływowych patronów, w tym dla arystokratów. Jako jeden z pierwszych europejskich malarzy stosował technikę olejną i laserunek. Dziś uważany jest za jednego z ojców nowożytnego malarstwa.

To nie on był ich autorem? 

Eksperci z szwajcarskiej firmy Art Recognition, we współpracy z naukowcami z holenderskiego Uniwersytetu Tilburg, przyjrzeli się dwóm jego obrazom, w badaniach wykorzystując sztuczną inteligencję (AI). Obydwa obrazy są niemal identyczne i przedstawiają moment, w którym św. Franciszek z Asyżu otrzymał stygmaty. Jeden z nich wisi w Muzeum Sztuki w Filadelfii, a drugi w Królewskich Muzeach w Londynie.

Doszli do wniosku, że van Eyck nie jest autorem żadnego z nich. Podczas analizy AI zauważyła, że nie zgadzają się na nich ruchy pędzla. Doszła do wniosku, że w wypadku obrazu z Filadelfii ktoś inny był autorem na 91%, a w wypadku tego z Turynu na 86%. Dla porównania analiza jego najsłynniejszego obrazu, portretu rodziny Arnolfinich, pokazała, że niderlandzki mistrz jest na 89% jego autorem.

Till-Holger Borchert, dyrektor Suermondt-Ludwig-Museum w Aachen powiedział, że to odkrycie wspiera hipotezę niektórych ekspertów, którzy od dawna podejrzewali, że te obrazy nie wyszły spod jego ręki, a były tzw. obrazami ze studia. Wielu znanych malarzy miało swoich uczniów i czasami zlecali im realizację zleceń, pod którymi potem się podpisywali, lub malowali tylko część danego obrazu. Borchert dodał, że on sam był zaskoczony wynikami tej analizy, ale stawia ona pytania, które teraz trzeba zbadać. Warto jednak zauważyć, że nie brak też krytyków przyjętej metody. Ich zdaniem stan, w jakim te obrazy dotrwały do naszych czasów, i ich późniejsze konserwacje mogły zaburzyć wynik.

Podejrzewali, że jeden z nich to oryginał 

Dr Carina Popovici, prezes Aer Recognition, powiedziała dziennikowi Guardian, że ona sama była zaskoczona tymi wynikami. Podejrzewała, że jeśli okaże się, że autorem jednego z tych obrazów nie był van Eyck, to będzie autorem tego drugiego. Ale nie, oba wyszły negatywnie – powiedziała dziennikowi Guardian. Dodała, że moim zdaniem muzea w Filadelfii i Turynie nie będą szczęśliwe. Ich przedstawiciele na razie nie skomentowali tego odkrycia.

Wcześniejsze analizy Art Recognition pozwoliły m.in. na wykrycie 40 fałszywych obrazów, które wystawiono na sprzedaż w 2024 roku. Pokazały też, że obraz Samson i Dalila, przypisywany Peterowi Paulowi Rubensowi, na 91% nie jest jego autorstwa – z czym zgadza się wielu krytyków. Historyk sztuki dr Noah Charney powiedział w swoim podcaście, że ich analizy były wyjątkowo dokładne”.

Charney dodał, że wyniki tych badań były na tyle zaskakujące, że konieczne było przeprowadzenie dodatkowych testów, by je potwierdzić. On sam spodziewał się, że obraz w Turynie to będzie oryginał. Jego zdaniem fakt, że żaden z nich nim nie jest, sugeruje, że oryginał, w tworzeniu którego Van Eyck miał większy udział, zaginął. Zauważył także, że skoro jakiś obraz wyszedł z jego studia, to nie oznacza to, że sam go fizycznie namalował. To nieporozumienie, które ludzie mają z XIX-wiecznej idei samotnego artysty na paryskim poddaszu, pijącego absynt, palącego papierosy, noszącego beret i robieniu każdego aspektu pracy samemu – stwierdził.

źr. wPolsce24 za Guardian

Świat

Pokaż mi swoją bluzę, a powiem ci, kim jesteś. Pułapki nowej mody na kody QR

opublikowano:
Grafika w formacie panoramicznym 16:9. W centralnej części kadru znajduje się biała koszulka z krótkim rękawem umieszczona na minimalistycznym tle podzielonym pionowo na dwie strefy kolorystyczne: ciemnogranatową po lewej i jasnoniebieską po prawej. Na klatce piersiowej koszulki nadrukowany jest wyraźny, czarny kod QR, otoczony delikatną, świecącą na błękitno ramką. Po prawej stronie w kadr wchodzi dłoń trzymająca nowoczesny smartfon, którego aparat nakierowany jest na ubranie. Na ekranie telefonu widać podgląd skanowanego kodu, a między obiektywem a koszulką rozciąga się futurystyczna, półprzezroczysta niebieska wiązka danych i światła
Dynamiczne kody QR na ubraniach pozwalają zamienić zwykłą koszulkę w cyfrową wizytówkę lub portfolio. Pytanie tylko, czy skanowanie smartfonem nie zastąpi wkrótce zwykłego „cześć” (fot. pixabay/graf.AI)
Kiedyś ubranie wyrażało nas bez słów, ale wciąż by nawiązać kontakt to człowiek musiał zrobić pierwszy krok. Nadruk z ulubionym zespołem muzycznym, logo drużyny sportowej czy ironiczny napis na piersi były naturalnym pretekstem do rzucenia krótkiego: „O, też ich słuchasz?”. Dziś technologia idzie o krok dalej - lub, jak twierdzą krytycy, o krok za daleko w stronę cyfrowego odczłowieczenia. Startup ShareAScan wprowadza na rynek odzież z dynamicznymi kodami QR, zamieniając użytkowników w chodzące nośniki danych. Zamiast spojrzeć komuś w oczy i zapytać o imię, skierujemy obiektyw smartfona na jego klatkę piersiową.
Świat

To nie science fiction! Czołowi badacze AI wieszczą katastrofę

opublikowano:
pexels-computer-1869236_1280
zdj. ilustracyjne, fot. Pixabay
Czołowi badacze AI z głównych firm w branży wezwali w opublikowanym w poniedziałek artykule do nadzoru państwa nad samodoskonaleniem się AI, ostrzegając, że może ono spowodować "eksplozję inteligencji" i doprowadzić do utraty kontroli nad technologią. Według nich taki scenariusz mógłby zagrozić ludzkości.
Świat

„Dlaczego my mamy umierać, a dzieci polityków żyją za granicą?". Kliczko wypalił bez ogródek

opublikowano:
Protest obywateli Ukrainy i zdjęcie mera Kijowa
Witalij Kliczko przyznał dlaczego jego dzieci nie walczą na froncie. (fot. Fratria/ screen z ytoutube/News Hunter)
W obliczu trwającej wojny w Ukrainie wśród części obywateli coraz głośniej wybrzmiewają pytania dotyczące sprawiedliwości społecznej podczas mobilizacji. Mieszkańcy zastanawiają się, dlaczego na froncie giną zwykli ludzie, podczas gdy potomstwo elity politycznej i decydentów przebywa bezpiecznie poza granicami kraju.
Świat

Bestsellerowa powieść nie dostanie prestiżowej nagrody. Pojawiły się obawy, że stworzyła ją AI

opublikowano:
pexels-pixabay-256455
(fot. ilustracyjna Pexels)
Autor bestsellerowej powieści był nominowany do najbardziej prestiżowej francuskiej nagrody literackiej. Jego nominację jednak wycofano, bo pojawiły się wątpliwości, czy nie napisała jej sztuczna inteligencja.
Świat

Niezwykły wynik sondażu na Ukrainie. Nie lubią go jeszcze bardziej niż Tuska

opublikowano:
Oto dwóch bardzo nielubianych w swoich krajach polityków. Ich zwolennikami jest już tylko tzw. "betonowy"
Oto dwóch bardzo nielubianych w swoich krajach polityków. Ich zwolennikami jest już tylko tzw. "betonowy" elektorat (Fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Sytuacja polityczna na Ukrainie staje się coraz bardziej napięta. Wyniki najnowszego badania przeprowadzonego przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) wywołały potężny wstrząs na szczytach władzy w Kijowie. Aż 72 proc. ankietowanych uważa, że prezydent Wołodymyr Zełenski ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za procedery korupcyjne swoich najbliższych współpracowników. Zaledwie 25 proc. respondentów jest odmiennego zdania.
Świat

Rząd Korei Południowej jest wściekły na Zełenskiego. Domaga się wyjaśnień i przeprosin

opublikowano:
Rząd Korei Południowej domaga się wyjaśnień i przeprosin od Ukrainy za to, że Zełensky ujawnił, że północnoreańscy jeńcy zostali odesłani na południe
(fot. president.gov.ua, CC BY-3.0)
Rząd Korei Południowej jest wściekły na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Nie podoba mu się to, że ten bez zgody ujawnił, że do tego kraju odesłano dwóch północnokorańskich jeńców.