Świat

Szczyt Trump-Merz w Białym Domu. Kluczowa decyzja prezydenta USA ws. obecności amerykańskich wojsk

opublikowano:
mid-epa12158336
Donald Trump i Friedrich Merz (fot.PAP/EPA/CHRIS KLEPONIS / POOL)
Donald Trump zapowiedział w czwartek, że amerykańskie wojska zostaną w Niemczech. Kanclerz Friedrich Merz próbował przekonać prezydenta USA do większej presji na Rosję, ale Trump odpowiedział, że zdecyduje się na to dopiero wtedy, gdy uzna, że wojna Moskwy z Kijowem jest nie do zatrzymania.

Trwające 45 minut wstępne spotkanie przywódców, obserwowane przez dziennikarzy, dotyczyło głównie wojny w Ukrainie, ewentualnych sankcji przeciwko Rosji, a także innych zagadnień z dziedziny bezpieczeństwa. Amerykański prezydent zaskoczył jasną deklaracją o tym, że pozostawi amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech, mimo wcześniejszych sygnałów ze strony administracji, że USA zredukują swoją obecność w Europie.

Zapytany przez niemiecką dziennikarkę o to, czy pozostawi amerykańskich żołnierzy rozmieszczonych w Niemczech, Trump odparł: "Odpowiedź brzmi: tak. Będziemy o tym rozmawiać, ale jeśli chcieliby ich tam mieć, to tak. Mamy ich dużo, około 45 tys. żołnierzy. To całe miasto, jeśli się nad tym zastanowić. To dobry rozwój gospodarczy. To dobrze opłacani żołnierze i wydają dużo pieniędzy w Niemczech".

-Ale relacje z Niemcami są bardzo ważne, więc tak, zrobimy to, bez problemu - dodał. Prezydent USA ocenił, że to dobrze, że Niemcy zaczęły wydawać więcej na swoją obronę, choć żartował, że - jego zdaniem - nie zgodziłby się z tym gen. Douglas MacArthur, który przestrzegał po II wojnie światowej przed pozwoleniem Niemcom na ponowne zbrojenie się.

Mówiąc o Ukrainie, Trump ocenił, że w najbliższej przyszłości nie dojdzie do zakończenia wojny tego kraju z Rosją. W jego opinii stanie się tak ze względu na "niesamowitą nienawiść" między przywódcami, Wołodymyrem Zełenskim i Władimirem Putinem, i samymi państwami. Pytany jednak o to, czy zrealizuje swoje wielokrotnie ponawiane groźby nałożenia sankcji na Rosję, Trump oznajmił, że zrobi to, kiedy uzna, że wojny nie da się zatrzymać. Zapewnił, że będzie wówczas "bardzo, bardzo twardy". Trump podkreślił, że data graniczna, do której musi zostać wypracowane porozumienie Moskwy z Kijowem, istnieje "w jego umyśle". Zaznaczył jednak, że konsekwencje jego "twardych" działań może odczuć nie tylko Rosja.

"Będziemy bardzo twardzi"

-Szczerze mówiąc, to może dotyczyć obu krajów (również Ukrainy - PAP). Wiecie, do tanga trzeba dwojga, więc będziemy bardzo twardzi - czy to chodzi o Rosję, czy kogokolwiek innego" - dodał.

Pytany o stosunek do szykowanej przez Kongres ustawy o sankcjach na Rosję, Trump przyznał, że nie zapoznał się z nią w szczegółowy sposób. Jednocześnie zapewnił, że Kongres będzie się kierował jego wolą. Ocenił też, że jest to "surowa ustawa".

Trump powiedział, że podczas swojej środowej rozmowy z Władimirem Putinem porównał sytuację między Rosją i Ukrainą do dwojga dzieci, "bijących się jak szalone".

-Oni nienawidzą się nawzajem i walczą, a ty próbujesz ich rozdzielić. Nie chcą być rozdzieleni i czasami lepiej pozwolić im walczyć przez chwilę, a potem ich rozdzielić. I wczoraj podałem tę analogię Putinowi - relacjonował Trump. Mówił też, że prosił rosyjskiego przywódcę, by nie podejmował odwetu za ukraiński atak na rosyjskie bazy lotnicze.

-Będzie trochę dodatkowych walk. Wiecie, on (Putin) zaatakował. A oni (Ukraińcy też) zaatakowali dość ostro. Weszli głęboko do Rosji. On (Putin) powiedział: "Nie mamy innego wyboru, jak zaatakować" i, biorąc to pod uwagę, prawdopodobnie nie będzie to przyjemne" - opowiadał amerykański prezydent. "Nie podoba mi się to. Powiedziałem mu: "Nie rób tego". Nie powinieneś tego robić. Powinieneś to przerwać. Ale znowu: jest dużo nienawiści" - mówił Trump.

Merz poinformował, że zamierza w rozmowie z Trumpem omówić to, co Zachód może zrobić, by doprowadzić do końca wojny Moskwy z Kijowem - w tym użycie sankcji. Kanclerz przypomniał o piątkowej rocznicy lądowania aliantów w Normandii i podkreślił, że - podobnie jak wówczas - Stany Zjednoczone mają wielką szansę zakończyć wojnę w Europie. Trump odparł na to, że lądowanie w Normandii "nie było dla was (Niemców) dobrym dniem". Merz przyznał, że owszem, ale w długiej perspektywie było to dobre dla jego kraju, ponieważ Stany Zjednoczone wyzwoliły Niemcy spod władzy hitlerowskiej.

Jedyny człowiek na Ziemi, który może zakończyć wojnę

Szef rządu w Berlinie zaznaczył przy tym, że Trump jest jedynym człowiekiem na Ziemi, który może doprowadzić do zakończenia wojny, wywierając większy nacisk na Rosję. Niemiecki kanclerz przypomniał też, że - w przeciwieństwie do Rosji - Ukraina nie atakuje celów cywilnych i dodał, że on, ze swojej strony, jasno opowiada się po stronie Ukrainy. Pytany o poparcie dla Ukrainy, Trump powiedział z kolei, że "jest z Ukrainą". Wspomniał też amerykańsko-ukraińską umowę o minerałach, lecz dodał zaraz potem, że jego głównym celem jest zakończenie wojny.

Trump przekonywał, że Putin nie jest jego przyjacielem - i że w ogóle nie ma przyjaciół. Podkreślał także, że był twardy wobec Rosji. Powołał się przy tym na sankcje przeciwko gazociągowi Nord Stream 2, nakładane przez niego podczas pierwszej kadencji prezydenckiej (2017-21).

W pewnym momencie niemiecki kanclerz wtrącił, że Nord Stream "był błędem".

-To był błąd, bo mówiłem Angeli (Merkel - PAP): "No, czekaj, wydajemy tyle pieniędzy, żeby was bronić przed Rosją, a ty dajesz Rosji miliardy dolarów miesięcznie. Co to za układ?" Ale powiedziałeś to lepiej niż ktokolwiek inny" - przyznał Trump, zwracając się do Merza.

Prezydent USA mówił też, że "był tym, który zatrzymał" Nord Stream. Przekonywał, że "nikt w tym pokoju nie wiedział (wówczas) nic o Nord Stream 2".

Podczas spotkania w Gabinecie Owalnym Trump odniósł się też do swojej czwartkowej rozmowy telefonicznej z przywódcą Chin Xi Jinpingiem. Jak zaznaczył, poszła ona bardzo dobrze, ponieważ udało się mu "wyprostować" wiele skomplikowanych kwestii w relacjach handlowych z Chinami. Zapowiedział też, że zamierza odwiedzić Chiny.

Czwartkowa wizyta Merza była jego pierwszą wizytą w Białym Domu od objęcia władzy. Kanclerz podkreślił jednak, że po raz pierwszy w życiu odwiedził Biały Dom w 1982 r., za rządów Ronalda Reagana. Na początku spotkania Merz wręczył też Trumpowi oprawiony w złotą ramę akt urodzenia dziadka Trumpa, Friedricha, który wyemigrował do USA z Niemiec.

źr.wPolsce24 za PAP/Oskar Górzyński 

Świat

Kto uderzył w kluczowy ropociąg? Świat drży o ceny ropy po tajemniczych atakach

opublikowano:
Ropociąg zamknięto w ramach środków ostrożności - informują saudyjskie media
Zdjęcie ilustracyjne (fot.Fratria)
Arabia Saudyjska wstrzymała pracę strategicznego ropociągu Wschód-Zachód. To efekt ataków, do których doszło w czwartek w rejonie Rijadu i Medyny. Zamknięty ropociąg przecina Arabię Saudyjską ze wschodu na zachód i w ostatnich miesiącach stał się alternatywą w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz. Tym szlakiem państwowy koncern naftowy Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym.
Świat

25. rocznica zamachu na WTC. Ostre słowa Trumpa

opublikowano:
Prezydent USA Donald Trump (z lewej) i Pierwsza Dama Melania Trump stoją do hymnu narodowego podczas oficjalnej ceremonii upamiętniającej 11 września, upamiętniającej 25. rocznicę ataków z 11 września
Prezydent USA Donald Trump (z lewej) i Pierwsza Dama Melania Trump stoją do hymnu narodowego podczas oficjalnej ceremonii upamiętniającej 11 września, upamiętniającej 25. rocznicę ataków z 11 września
"Dziś odnawiamy przysięgę złożoną 25 lat temu i dlatego dziś musimy walczyć z Iranem i musimy wygrać" - powiedział dziś prezydent USA Donald Trump podczas ceremonii pod Pentagonem upamiętniającej 25. rocznicę zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 roku. Prezydent oddał hołd tym, którzy podczas ostatniego ćwierćwiecza uczestniczyli w wojnie z terroryzmem i „tym żołnierzom, którzy teraz pracują nad tym, by największy światowy sponsor terroryzmu, Islamska Republika Iranu, nigdy nie miała broni jądrowej”. Twierdził przy tym, że Ameryka ponownie jest dziś poddawana próbie i „wygrywa ją z łatwością”.
Świat

Koniec podwójnego życia. Sztabki złota i intymne nagrania pogrążyły opata

opublikowano:
Buddyjski mnich przed tajską świątynią, sztabki złota, gotówka i policyjne śledztwo
Afera wokół tajskiego klasztoru połączyła zarzuty dotyczące ogromnego majątku, sprzeniewierzonych datków i obyczajowego skandalu (graf. AI)
Trzy proste zasady: zero majątku, zero luksusu i absolutny celibat. Tyle w teorii. W praktyce – luksusowe rezydencje, miliony w sztabkach złota i pikantne nagrania na stole w jadalni. Tajlandią wstrząsnął gigantyczny skandal obyczajowo-finansowy. Główną rolę gra w nim szanowany do niedawna opat XIV-wiecznej świątyni, który zamiast drogi do oświecenia wybrał drogę do bajecznego bogactwa i uciech cielesnych.
Świat

Niemcy płaczą nad stratami po sankcjach na Rosję. Chodzi o miliardy euro

opublikowano:
Gaz płynący z Rosji do Niemiec napędzał oba kraje
Gaz płynący z Rosji do Niemiec napędzał oba kraje (fot. shutterstock)
Przez lata politycy z Berlina protekcjonalnie pouczali Europę Środkową, w tym Polskę, na temat „pragmatyzmu” we współpracy gospodarczej z Moskwą. Ostrzeżenia Warszawy przed Nord Stream, uzależnieniem energetycznym i imperialnymi ambicjami Władimira Putina zbywano nad Sprewą machnięciem ręki lub oskarżeniami o „rusofobię”. Dziś niemiecki establishment sam musi zmierzyć się z kosztami własnej ślepoty.
Świat

Miała staranować porwany samolot własnym F-16. Pilot dostała rozkaz samobójczej misji

opublikowano:
Nieuzbrojony F-16 miał staranować samolot przejęty przez terrorystów. To była samobójcza misja, życie pilotów uratowali bohaterscy pasażerowie
Nieuzbrojony F-16 miał staranować samolot przejęty przez terrorystów. To była samobójcza misja, życie pilotów uratowali bohaterscy pasażerowie (Fot. Pixabay)
11 września 2001 roku Heather Penney, wówczas porucznik Air National Guard, otrzymała rozkaz zestrzelenia jednego z porwanych samolotów zmierzających w kierunku Waszyngtonu. Jej F-16 nie był jednak uzbrojony w rakiety. Jeśli chciała wykonać zadanie, pozostawało jej jedno rozwiązanie – uderzyć własnym myśliwcem w porwaną maszynę.
Świat

Armia botów Putina uderza w Europę. Szwecja bije na alarm

opublikowano:
Szwecja ostrzega Europę: Fabryki trolli uderzają w kluczowe wybory
Prezydent Rosji Władimir Putin. Szwedzkie służby alarmują, że sterowana z Moskwy armia botów nasila operacje dezinformacyjne przed wyborami w Niemczech i Francji (fot. PAP/EPA)
Rosyjskie kampanie dezinformacyjne omijają zbliżające się wybory w Szwecji, skupiając się na większych graczach w Europie — alarmuje Magnus Hjort, szef szwedzkiej Agencji Obrony Psychologicznej (MPF). Moskwa koncentruje swoje siły na nadchodzących wyborach regionalnych w Niemczech oraz kampanii prezydenckiej we Francji, gdzie na sukcesy liczą ugrupowania skrajnie prawicowe, przychylniejsze Kremlowi.