Sukces prawicy w Portugalii. Jej kandydat zmierzy się w wyborach z socjalistą

Wybory prezydenckie odbyły się w Portugalii w niedzielę. Obecny prezydent, socjaldemokrata Marcelo Rebelo de Sousa, nie mógł w nich wystartować z powodu limitu kadencji. Wielu polityków postanowiło zawalczyć o jego miejsce. Aż 45 powiedziało mediom, że chce wystartować, 14 formalnie zgłosiło swoje kandydatury, a ostatecznie 11 znalazło się na kartach wyborczych.
Ostatecznie pierwsze miejsce w tych wyborach zajął Antonio Jose Seguro z Partii Socjalistycznej. Dostał 31,1% głosów. Drugie miejsce zajął jednak były dziennikarz Andre Ventura, założyciel prawicowej partii Chega, który otrzymał 23,5% głosów. Kandydat liberałów Joao Cotrim de Figueiredo zajął odległe trzecie miejsce, z wynikiem 16%. Jako, że żaden kandydat nie dostał ponad 50%, wybory rozstrzygną się w zaplanowanej na 8 lutego drugiej turze. W Portugalii to niecodzienna sytuacja – ostatni raz druga tura była potrzebna w 1986 roku.
To, że Ventura zajął drugie miejsce, nie było niespodziewane, sondaże od dawna na to wskazywały. To jednak kolejny już sukces tego polityka i jego partii. Chegę założono dopiero w 2019 roku, i od razu udało jej się zdobyć jeden stołek w Zgromadzeniu Republiki, portugalskim parlamencie. Od tego czasu jej popularność gwałtownie rośnie, głównie dlatego, że jako jedyna sprzeciwia się ostro nielegalnej imigracji. W zeszłorocznych wyborach parlamentarnych zdobyła już 60 miejsc i została drugą siłą polityczną w kraju, wyprzedzając Partię Socjalistyczną.
Teraz Venturę czeka bardzo trudne zadanie. Sondaże pokazują, że obecny elektorat Chegi to za mało, żeby zwyciężyć, a w drugiej turze przegra z każdym innym kandydatem. Premier Luis Montenegro z Socjaldemokratów powiedział już, że jego partia nie poprze żadnego z kandydatów, a liberał Cotrim de Figueiredo nie poparł wprawdzie otwarcie kandydata socjalistów, ale stwierdził, że nie popiera Ventury. On sam jest jednak dobrej myśli i uważa, że ma szansę wygrać.
-Teraz musimy zjednoczyć całą prawicę. Będę walczył dzień po dniu, minuta po minucie, sekunda po sekundzie, żeby nie było socjalistycznego prezydenta. Zwyciężymy – powiedział.
W Portugalii prezydent nie ma zbyt wielkich uprawnień. Jest postrzegany głównie jako mediator w politycznych konfliktach. Ma jednak ogromny wpływ na politykę i potężne narzędzia, jak prawo veta – które parlament może obalić – czy prawo do rozwiązania parlamentu i ogłoszenia przedterminowych wyborów. Ewentualne zwycięstwo Ventury przede wszystkim zmotywuje jednak prawicowy elektorat, co może przynieść jego partii władzę w następnych wyborach parlamentarnych.
źr. wPolsce24 za Al-Jazeera











