I jak ta Europa ma przetrwać? "Strefa bez dzieci" we francuskich pociągach

Ekskluzywność czy społeczny absurd?
SNCF tłumaczy, że Optimum Plus jest przeznaczone dla klientów służbowych i osób, które „chcą wyjątkowego doświadczenia podróży z indywidualną obsługą i elastycznością”. Idealna podróż biznesmena – cisza, komfort i brak wrzasków maluchów.
Ale czy naprawdę wykluczanie dzieci to rozwiązanie? W Polsce, podobne rozwiązania zapewnia przecież "strefa ciszy" w pociągach EIP, gdzie nie wyklucza się nikogo ze względu na wiek. To nie tylko kwestia komercyjna, lecz także sygnał kulturowy.
Taka polityka coraz bardziej przypomina ideologiczny trend „no kids” – przedkładanie życia bez dzieci i troski o własny komfort ponad dobro rodziny, które w demokracji ma być fundamentem społeczeństwa. Społeczeństwa, które już dziś boryka się ze spadającą liczbą urodzeń.
I tak, ten problem demograficzny nie jest wymysłem konserwatywnych mediów, lecz faktem obserwowanym w wielu zachodnich krajach.
Burza w sieci – i słuszna krytyka
W mediach społecznościowych i francuskich portalach zawrzało. Podcast "Les Adultes de demain" (dosł. Dorośli jutro) ostro skrytykował decyzję SNCF, pisząc wprost, że “linia została przekroczona”. Ilu ludzi w swoim państwie chce „wypchnąć dzieci poza ramy życia publicznego”? To pytanie, które stawia coraz więcej komentatorów.
Do krytyki dołączyła nawet francuska komisarz ds. dzieci, która w wywiadzie telewizyjnym powiedziała, że jeśli „komfort dorosłych zależy od braku dzieci”, to jest to wprost sprzeczne z polityką demograficzną i zdrowym rozsądkiem. Nie można jednocześnie alarmować, że brakuje dzieci, i wysyłać do społeczeństwa sygnałów, które wręcz je zniechęcają.
Kryzys wartości czy tylko biznesowy wybieg?
Oczywiście SNCF uspokaja opinię publiczną: Optimum Plus to tylko 8% miejsc w pociągu i dotyczy tylko dni powszednich – więc większość podróżnych nadal może podróżować z rodziną. Ale to tłumaczenie mija się z istotą sprawy. Problem nie leży w jednym wagonie, lecz w kulturze, która zaczyna postrzegać obecność dzieci jako przeszkodę w osobistym komforcie.
Dla prawicy to kolejny sygnał ostrzegawczy: państwo i społeczeństwo, które ustawiają dobro jednostki ponad trwałe wartości rodzinne, mogą wkrótce zapłacić cenę za swoją krótkowzroczność. W kraju, gdzie kolejne pokolenia rodzą się coraz rzadziej, ekskluzywne klasy „bez dzieci” jawią się nie jako luksus, lecz symbol brutalnego wyboru cywilizacyjnego.
Europa umiera?
Francja nie jest wyjątkiem – podobne tendencje widać w kulturze miejskiej wielu krajów Zachodu. Ale to właśnie państwowe instytucje powinny być bastionem zdrowego rozsądku, a nie miejscem, gdzie wygoda kilku ogniskuje uwagę kosztem przyszłości społeczeństwa.
Kiedy elitom zaczyna przeszkadzać obecność dzieci w przestrzeni publicznej, wtedy trzeba się poważnie zastanowić, jaką Europę budujemy – i czy naprawdę komfort dorosłych ma zależeć od tego, że świat staje się coraz mniej przyjazny rodzinie i przyszłym pokoleniom.
źr. wPolsce24 za Euronews, Les Adultes de demain, ANSA.it











