Cieszą się, bo zarobią miliardy? Dziwny wpis niemieckiej ambasady o przetargu na pociągi dla Polski

Z końcem roku PKP Intercity ogłosiło postępowanie na zakup 20 elektrycznych zespołów trakcyjnych przystosowanych do rozwijania prędkości 320 kilometrów na godzinę. Zwycięzca będzie musiał także je utrzymywać i zbudować zaplecze techniczne. PKP Intercity zastrzegło sobie możliwość dokupienia jeszcze 35 takich pociągów.
Prędkość maksymalna wyklucza Polaków
W czym problem? Przede wszystkim w planowanej prędkości maksymalnej. Pociągu mogącego rozwinąć 320 km/h nie wyprodukuje żadna polska firma. Krytyków decyzji PKP nie przekonują zapewnienia polityków koalicji, że polskie firmy będą „kooperować” z zagranicznym wykonawcą. Opozycja i działacze ruchu TAKdlaCPK (projekt Kolei Dużych Prędkości jest związany z CPK), mówią wprost, że przetarg został skrojony pod zagranicę. A w szczególności: pod Niemców. Faworytem do zgarnięcia umowy jest bowiem ich Siemens.
Niemcy twierdzą, że to "fantastyczne wiadomości"
Czy to dlatego informację o przetargu z takim entuzjazmem przyjęli niemieccy dyplomaci?
- Bardzo cieszą nas wiadomości od PKP Intercity, które ogłosiło przetarg na pociągi dużych prędkości osiągających prędkość do 320 km/h. – czytamy na profilu Ambasady Niemiec na FB.
- Nowe pociągi mają nie tylko zrewolucjonizować transport dalekobieżny w Polsce, ale także wzmocnić połączenia międzynarodowe, w tym te na trasie z Niemcami. Fantastyczne wiadomości! – entuzjazmują się dyplomaci.
Ile czasu zaoszczędzą pasażerowie?
Warto dodać, że według krytyków obecnego kształtu przetargu zakładanie w nim tak wysokiej prędkości maksymalnej nie ma żadnego praktycznego uzasadnienia. Jeśli pociągi jeździłyby 250 km/h (a takie mogliby wybudować i zarobić miliardy złotych Polacy) oszczędności czasowe byłyby minimalne – przykładowo na trasie Warszawa-Wrocław mówimy o różnicy 9 minut. Wyższa prędkość to także, jak argumentują członkowie TAKdlaCPK, bilety droższe nawet o 40 złotych i wyższe o 50-70 proc. zużycie energii.
źr. wPolsce24











