Słowacja odetnie prąd Ukrainie? Fico daje ultimatum Zełenskiemu

W czwartek Bratysława wprowadziła na terytorium swojego kraju stan wyjątkowy w sektorze naftowym, który ma potrwać do września tego roku. Wszystko z powodu decyzji władz w Kijowie, które zdecydowały się na wstrzymanie dostaw ropy naftowej za pośrednictwem rurociągu Przyjaźń.
Rząd Wołodymyra Zełenskiego zdecydował się na taki ruch po styczniowym ataku Rosjan na ukraińskie magistrale. Przypomnijmy, że od dłuższego czasu Kreml wykorzystuje warunki atmosferyczne, w postaci jednej z najmroźniejszych zim ostatnich lat, jako broń w walce z Ukrainą. Stąd też jednym z nadrzędnych celów wojsk Władimira Putina stała się infrastruktura energetyczna. Bombardowane są m.in. lokalne elektrownie oraz elektrociepłownie, przez co wielu obywateli Ukrainy musiało lub nadal musi zmagać się z poważnym kryzysem oraz brakiem dostaw energii elektrycznej lub ogrzewania.
Jednym z państw, które zapewniają Ukrainie stałe dostawy energii, jest Słowacja. Ta sytuacja jednak może ulec zmianie już na początku przyszłego tygodnia, o czym wspomniał premier tego kraju, Robert Fico.
– Jeśli dostawy ropy naftowej do Słowacji nie zostaną wznowione w poniedziałek, poproszę Państwową Spółkę Akcyjną SEPS o wstrzymanie awaryjnych dostaw energii elektrycznej do Ukrainy – powiedział słowacki szef rządu.
"Jeśli Zachodowi nie przeszkadza wysadzenie gazociągu Nord Stream, Słowacja nie może zaakceptować relacji słowacko-ukraińskich jako biletu w jedną stronę, z którego korzysta wyłącznie Ukraina. Słowacja jest dumnym i suwerennym krajem, a ja jestem dumnym i suwerennym Słowakiem" – czytamy w oficjalnym oświadczeniu Roberta Ficy. Premier wyjaśnił również, że nie podoba mu się sytuacja, w której prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, ma traktować jego państwo jak wroga. Stąd też m.in. Słowacja nie wyraziła zgody na udzielenie 90 miliardowej pożyczki wobec Kijowa.
źr. wPolsce24 za RMF24











