Radosław Sikorski "wchodzi" do gry o Grenlandię. W Białym Domu pewnie wstrzymali oddech

Jak tłumaczył minister, ambasador ma ustalić m.in. sytuację Polaków mieszkających na wyspie oraz ich potrzeby konsularne.
– Jeśli nasi rodacy powiedzą, że przydałoby się coś takiego, będziemy rozważać takie ruchy – zapowiedział Sikorski.
Na razie nie sprecyzowano, ilu Polaków na Grenlandii mogłoby skorzystać z takiej placówki ani jak często pojawiają się tam problemy wymagające interwencji dyplomatycznej. Wiadomo jedynie, że liczba Polaków mieszkających na Grenlandii jest bardzo mała, zatem wizyta ambasadora wpisuje się raczej w szerszy kontekst międzynarodowego zamieszania wokół Grenlandii, wywołanego ostatnimi wypowiedziami prezydenta USA Donalda Trumpa. Amerykański przywódca po raz kolejny podniósł temat przejęcia wyspy przez Stany Zjednoczone, sugerując, że w przeciwnym razie kontrolę nad nią mogą uzyskać Chiny lub Rosja. W jednym z wywiadów Trump stwierdził nawet, że USA mogą zostać postawione przed wyborem między Grenlandią a NATO.
W odpowiedzi na te deklaracje Dania i Grenlandia rozpoczęły intensywne działania dyplomatyczne. W środę w Białym Domu ich szefowie dyplomacji – Lars Lokke Rasmussen i Vivian Motzfeldt – spotkali się z wiceprezydentem USA J.D. Vance’em oraz sekretarzem stanu Markiem Rubio. Rozmowy nie przyniosły przełomu, choć uzgodniono powołanie grupy roboczej, która ma spotykać się co kilka tygodni.
Europa wysłała kilkudziesięciu żołnierzy
Tymczasem kilka państw europejskich postanowiło zaznaczyć swoją obecność bardziej dosłownie. Szwecja, Norwegia, Niemcy, Francja, Holandia i Finlandia wysłały na Grenlandię symboliczne kontyngenty wojskowe, których łączna liczebność wynosi... kilkudziesięciu żołnierzy. Polska w tych działaniach nie uczestniczy – premier Donald Tusk jasno stwierdził, że wysyłanie żołnierzy na wyspę nie jest planowane.
Warszawa wybiera więc inną ścieżkę. Zamiast wojsk – ambasador. Zamiast kontyngentu – rozeznanie. A zamiast deklaracji o strategicznej obecności – pytanie, czy na Grenlandii nie przydałby się konsulat honorowy. Biały Dom na razie nie odniósł się do tej inicjatywy.
źr. wPolsce24 za PAP











