Publicystyka

Czy Donald Trump anektuje Grenlandię? Wyjaśniamy

opublikowano:
1619px-20190626_Harbor_0308_(48480740237)
Ta wyspa ma ogromne znaczenie dla USA (fot. Ray Swi-hym\Wikipedia)
Donald Trump zasugerował, że jest zainteresowany pozyskaniem Grenlandii dla USA. Dlaczego mu na tym zależy i co z tego może wyniknąć?

Grenlandia to największa wyspa na świecie. Leży między Atlantykiem i Oceanem Arktycznym, na wschód od należącego do Kanady Archipelagu Arktycznego. Zamieszkuje ją zaledwie 56,5 tys. mieszkańców – co daje gęstość zaludnienia 0,028 osoby na km kw. Większość tej ludności, 89,5%, to Innuici. Jej gospodarka utrzymuje się głównie z rybołówstwa, chociaż na wyspie są też złoża cennych surowców, jak rubiny, uran, platyna, tungsten, tytan czy miedź. Dziś ma status terytorium autonomicznego, z własnym parlamentem.

Grenlandia została skolonizowana w X wieku przez mieszkańców Islandii i Norwegii. W 1261 roku te kolonie zaakceptowały zwierzchność królestwa Norwegii, które w 1537 roku weszło w unię z królestwem Danii. Kolonie przestały istnieć w XV wieku, najprawdopodobniej na skutek oziębienia klimatu, ale Norwegia i Dania nadal uznawały swoją zwierzchność nad tą wyspą. W 1721 roku kupcy i misjonarze z Norwegii i Danii rozpoczęli rekolonizację, a w 1775 roku oficjalnie ogłoszono ją kolonią. W Traktacie Kilońskim z 1814 roku, zdecydowano, że Grenlandia, razem z innymi terytoriami zależnymi, przypadnie Danii. 

Trump znowu chce kupić Grenlandię 

Donald Trump zasugerował w niedzielę, że chciałby pozyskać Grenlandię dla USA. Przedstawiając kandydaturę nowego ambasadora do Danii Kena Howeriego – współzałożyciela PayPala – napisał, że „dla celów bezpieczeństwa narodowego i wolności na całym świecie, USA czuje, że własność i kontrola nad Grenlandią jest absolutną koniecznością”.

Jego komentarz wzbudził obawy, że chce dokonać inwazji na Grenlandię i ją anektować. To jednak skrajnie mało prawdopodobne. Bardziej prawdopodobne jest to, że amerykańscy dyplomaci będą próbowali ją odkupić. Wiemy o tym, bo Trump rozważał to już podczas swojej pierwszej kadencji. Media ujawniły, że rozmawiał o tym ze swoimi doradcami i z senatorem Tomem Cottonem. Kiedy jednak informacje o tych dyskusjach wyciekły do mediów, duńscy i grenlandzcy politycy, od prawa i lewa, zaczęli deklarować, że wyspa nie jest na sprzedaż. Sprawiło to, że temat jej kupna wtedy upadł.

USA wielokrotnie kupowały ziemię 

W samym zakupie przez USA ziemi od obcego państwa nie byłoby niczego niezwykłego. W 1789 roku, gdy przyjmowały Konstytucję, USA miały powierzchnię 2 239 681 km kw., a dzisiaj powierzchnia tego państwa liczy 9 147 591 km kw. Znaczna część tego terytorium została kupiona od obcych państw.

Pierwszego zakupu dokonano już w 1803 roku. USA zakupiły wtedy od Francji Terytorium Luizjany – czyli całą środkową część dzisiejszego USA, od Luizjany na południowym wschodzie po Montanę na północnym zachodzie, łącznie 2 140 tys. km kw. Francja de facto kontrolowała jednak małą część tego terytorium, które w większości było zamieszkiwane przez Indian – a to, jak rząd odebrał im ich ziemie, to już inna, dużo bardziej ponura historia.

To nie było jedyne terytorium kupione przez Waszyngton. W 1819 roku Amerykanie odkupili też od Hiszpanii Florydę – jej rząd był wykończony wojnami napoleońskimi, w ich amerykańskich koloniach w siłę rosły ruchy niepodległościowe, więc Madryd uznał, że i tak ją straci. Jednym z najsłynniejszych zakupów był zakup Alaski od Rosji w 1867 roku. Wielu Amerykanów uważało, że to terytorium jest bezwartościowe, a Rosja chciała je sprzedać, bo dochodziła do siebie po przegranej Wojnie Krymskiej. Przez jakiś czas nowe terytorium nazywano powszechnie „szaleństwem Sewarda”, od nazwiska sekretarza stanu Williama Sewarda, który był gorącym zwolennikiem jej kupna i zajął się negocjacjami z carem. Sugerowano nawet, że przyjął od Rosjan łapówkę. Dopiero wiele lat później na Alasce odkryto ogromne złoża złota i innych cennych surowców, a dzisiaj jej zakup jest uznawany za jedno z największych osiągnięć prezydentury Andrew Johnsona. USA zdarzało się też płacić za zdobycze wojenne, na przykład tereny, które anektowali po zwycięskiej wojnie z Meksykiem, czy też Filipiny, które zdobyli po pokonaniu Hiszpanii. 

Chcą ją kupić od dawna 

W propozycji kupna Grenlandii również nie ma niczego nowego. Kiedy ta wyspa przeszła pod władzę Danii, znaczna jej część nie była jeszcze odkryta, a Amerykanie prowadzili jej eksplorację. Zwierzchność Danii uznali dopiero w 1917 roku – był to warunek sprzedaży im przez Królestwo Danii innej kolonii, dzisiejszych Wysp Dziewiczych, które Waszyngton uznał za dużo ważniejsze strategicznie. Temat ten wrócił w XX wieku. W latach dwudziestych generał Billy Mitchell chciał, by zbudowano tam bazy amerykańskiego lotnictwa. Przed wojną Grenlandia była ważną częścią planu wojennego Rainbow 4, który był scenariuszem na wypadek wojny z europejskimi potęgami. Gdy Niemcy dokonały inwazji na Danię 9 kwietnia 1940 roku, USA wystraszyły się, że posłuży jako baza dla ich u-bootów. W związku z tym wyspa została przejęta przez uzbrojonych członków Straży Przybrzeżnej. Rząd na uchodźstwie się na to nie zgodził, więc wcześniej zwolniono ich ze służby i zostali formalnie cywilnymi „ochotnikami”. W 1941 roku Waszyngton uzyskał zgodę i rozpoczął oficjalną okupację.

Grenlandia stała się szczególnie ważna podczas Zimnej Wojny, gdyż leży między USA i Rosją, a jeśli rosyjskie bombowce chciałyby zbombardować cele w USA, to musiałyby nad nią przelecieć. Danii nie było stać na jej obronę, więc w 1951 roku podpisały traktat, w którym praktycznie dały USA wolną rękę w kwestii jej obrony. Grenlandia została włączona do systemu obrony przeciwlotniczej NORAD, a baza wojskowa w Thule stanowiła – i pod wieloma względami nadal stanowi – ważny element amerykańskiego bezpieczeństwa. Już w XXI wieku wyspa ponownie zyskała na znaczeniu wobec większego zainteresowania światowych potęg Arktyką. Ktokolwiek posiada Grenlandię, będzie posiadał Arktykę. To najważniejsza strategiczna lokacja w Arktyce i być może na całym świecie – pisał w 2019 roku Walter Berbrick z Naval War College.

Konkretne propozycje 

Warto odnotować, że USA już wcześniej próbowały odkupić Grenlandię. W 1867 roku Seward – ten sam, który kupił od Rosjan Alaskę – był gotowy zapłacić za nią 5,5 mln dolarów. Negocjacje były już na ostatnim etapie kiedy wycofał się z tego pomysłu. W 1910 roku Amerykanie chcieli ją zamienić za Mindanao i Palawan na Filipinach, które Dania planowała oddać Niemcom w zamian za Północny Szlezwik, który podbiły wcześniej Prusy. Ostatecznie Dania odzyskała to terytorium – dzisiejszą Jutlandię Południową – po tym, gdy Niemcy poniosły porażkę w I Wojnie Światowej.

Ostatnia konkretna propozycja padła w 1946 roku. Jej siłą sprawczą był wpływowy senator Owen Brewster, który uważał, że Grenlandia jest w praktyce bezwartościowa dla Danii, ale niezwykle cenna dla bezpieczeństwa USA. Waszyngton był gotowy zapłacić za nią 100 milionów dolarów w złocie – ok. miliarda dolarów dzisiaj – lub zamienić ją za Point Barrow na Alasce. Gdyby Duńczycy się na to zgodzili, to bardzo by im się to opłaciło, bowiem pod koniec lat sześćdziesiątych znaleziono tam jedne z największych w Ameryce złoża ropy naftowej. W Danii powszechne były jednak wtedy antyamerykańskie sentymenty, w których istotną rolę odgrywało to, że mimo zakończenia wojny amerykańskie wojsko nie chce opuścić Grenlandii, więc tamtejszy rząd nie mógł się zgodzić na jej sprzedaż, gdyż byłoby to dla niego politycznym samobójstwem.

Tym razem ją sprzedadzą? 

Czy Trumpowi uda się tym razem kupić Grenlandię? Wydaje się, że szanse na to nie są zbyt wielkie. Rząd Danii na razie nie komentuje tych planów, ale opozycja już teraz domaga się, by jasno wyraził się, że nie ma zamiaru jej sprzedać. Rasmus Jarlov z opozycyjnej Partii Konserwatywnej stwierdził też, że rząd musi zabronić USA jakichkolwiek działań, które pozwolą im przejąć kontrolę nad Grenlandią w inny sposób. Już dziś Waszyngton ma ogromny wpływ na to, co dzieje się na wyspie. Sprzedaży wyspy sprzeciwia się ostro także rząd samej Grenlandii. Grenlandia jest nasza. Nie jesteśmy na sprzedaż i nigdy nie będziemy na sprzedaż – powiedział premier wyspy Mute Egede.

Niektórzy eksperci zwracają jednak uwagę, że istnieje inna możliwość. Od 2009 roku Grenlandia ma bowiem prawo w każdej chwili ogłosić niepodległość od Danii. Wielu jej mieszkańców uważa to za dobry pomysł, ale kolejne rządy, mimo deklaracji wielu polityków, nie chcą się na to zdecydować. Głównym powodem jest to, że pieniądze od Kopenhagi są istotną częścią budżetu wyspy – ale Amerykanie od dawna deklarują, że są w stanie inwestować w nią znacznie większe kwoty. Amerykanie już teraz inwestują tam spore kwoty, oferują jej mieszkańcom stypendia itp. Głównym tego celem jest sprawienie, by po ewentualnym ogłoszeniu niepodległości Grenlandia stała się proamerykańska i powstrzymanie na niej chińskiej ekspancji, ale nie brak opinii, że Waszyngton po prostu powinien poczekać na jej niepodległość - dyskretnie wspierając tamtejsze ruchy niepodległościowe - a następnie rozpocząć negocjacje o jej przejęciu już z nowym rządem, bez udziału Danii.

źr. wPolsce24

Polityka

Prezydent znów to zrobił! Tusk może się wściec

opublikowano:
Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Karol Nawrocki
Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Karol Nawrocki/Fot. Fratria
Marcin Przydacz poinformował za pomocą mediów społecznościowych, że niebawem ukażą się efekty rozmów prezydenta Karola Nawrockiego w USA. "Współpraca MON z KPRP przynosi dobre skutki" - dodał prezydencki minister na portalu X.
Polityka

Czarzasty uderza w prezydenta! "Nie rozmawiać na kolanach..."

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty
Fot. Fratria
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty dzień bez atakowania prezydenta Nawrockiego uważa za stracony. Tym razem temat zszedł na relacje polsko-amerykańskie, które zdaniem lidera Lewicy prezydent prowadzi "na kolanach". Jako przykład właściwej postawy wobec Amerykanów wskazał... samego siebie!
Publicystyka

Tak Bruksela chce odstraszać wroga? Kuriozalne nagranie Parlamentu Europejskiego podbija sieć

opublikowano:
Tak UE walczy z jednym krzesłem
Tak UE walczy z jednym krzesłem (fot. instagram)
Jeśli myśleliście, że w unijnej machinie propagandowej widzieliście już wszystko – od prostowania bananów po certyfikowanie nakrętek przyczepionych do butelek – to przygotujcie się na kolejny mocny strzał. Oficjalny profil Parlamentu Europejskiego opublikował całkowicie na serio, w którym cztery osoby składają jedno krzesło.
Świat

Koniec bezwarunkowego wsparcia? Trump wypalił prosto z mostu o Zełenskim

opublikowano:
US President Donald Trump responds to questions from the news media following his remarks about efforts to crack down on taxpayer fraud in the Oval Office of the White House in Washington, DC, USA, 20 October 2026. Trump and Vice President Vance announced a whistleblower program encouraging the public to report taxpayer fraud. EPA/JIM LO SCALZO / POOL Dostawca: PAP/EPA.
Presja Waszyngtonu rośnie. Trump rozlicza pomoc dla Kijowa: „Zero korzyści dla USA” (fot. PAP/EPA)
Donald Trump ponownie zaostrza retorykę wobec Kijowa, domagając się szybkiego zawarcia porozumienia z Moskwą. W wypowiedzi z Gabinetu Owalnego prezydent USA zarzucił stronie ukraińskiej brak woli negocjacyjnej i stwierdził, że Waszyngton nie zyskał nic na dotychczasowej pomocy finansowej i militarnej. Z kolei ukraińskie władze, po konsultacjach dyplomatycznych w Oslo, tonują nastroje i apelują o bezpośredni format trójstronny.
Publicystyka

Miało być trzęsienie ziemi, był cyrk. Wystąpienie Rutkowskiego w Sejmie

opublikowano:
Krzysztof Rutkowski w Sejmie
Krzysztof Rutkowski (fot. wPolsce24)
Sejmowe korytarze widziały już wiele, ale wtorkowy spektakl z udziałem Krzysztofa Rutkowskiego przejdzie do historii jako modelowy przykład polityczno-medialnej wydmuszki. Celebryta-detektyw zapowiadał polityczne trzęsienie ziemi, zaprosił tłum dziennikarzy i... nie ujawnił absolutnie nic. Ani jednego nazwiska, ani konkretnych zarzutów. Zamiast zapowiadanych dowodów dostaliśmy potok banałów, teatralne uniki i opowieści o pobytach w Grecji oraz Naddniestrzu.
Publicystyka

"Cel: Prezydent. Apogeum przemysłu pogardy”. Ujawniamy kulisy brutalnej nagonki. Mocny reportaż telewizji wPolsce24

opublikowano:
Tak atakują prezydenta
Tak atakują prezydenta (fot. wPolsce24)
Polityczne prowokacje, fake newsy, zmasowane ataki medialne i bezprecedensowy hejt – to codzienność, z którą mierzy się Karol Nawrocki. W telewizji wPolsce24 odsłaniamy mechanizmy bezwzględnej machiny uderzającej w kandydata na urząd prezydenta. Nie przegap premierowej emisji filmu dokumentalnego, który bezkompromisowo punktuje polityków i sprzyjające im redakcje.