Ponad 50 ciał w stanie rozkładu w domu pogrzebowym. Sąsiedzi skarżyli się na smród od miesięcy

Jak podają władze hrabstwa Cook, do makabrycznego odkrycia doszło 6 sierpnia, po tym jak stanowe i lokalne służby zostały powiadomione o niewłaściwie przechowywanych zwłokach w zakładzie przy South Chicago Chapel. Na miejscu pojawili się śledczy oraz patolodzy sądowi, którzy natychmiast przystąpili do badania stanu szczątków.
Smród, szczury i larwy
Biuro Medycyny Sądowej hrabstwa Cook poinformowało, że śledczy znaleźli ponad 50 ciał w różnym stadium rozkładu. Jak wynika z ustaleń, zwłoki były przechowywane w niechłodzonych pomieszczeniach, w temperaturze przekraczającej 4 stopnie Celsjusza. Służby kontrolne zawiesiły licencję jednej z szefowych zakładu. Warunki, jakie zastano na miejscu, określono jako dramatyczne – w pomieszczeniach królowały szczury i lary much. Ciała przez długi czas przechowywano bez chłodzenia, co doprowadziło do ich rozkładu.
Para z przeszłością – wcześniej zamknięto krematorium
Za prowadzenie zakładu odpowiada małżeństwo Morganów. Jak wynika z rejestrów stanowych, Johanna Morgan założyła South Chicago Chapel Inc. w 2022 roku. Jej licencja została tymczasowo zawieszona w środę, 5 sierpnia. Urząd uzasadnił decyzję stwierdzeniem, że dalsza działalność kobiety stanowi „zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, interesu i dobra publicznego”.
Jej mąż, Clark Morgan, widnieje w dokumentach jako prezes zakładu. Co więcej, to nie pierwszy raz, kiedy para ma problemy z prawem – wcześniej prowadziła krematorium w Chicago Heights, które zostało zamknięte z powodu podobnych zaniedbań i niewłaściwego obchodzenia się ze zwłokami. Licencja Clarka Morgana została cofnięta w 2024 roku za praktykowanie z nieważną licencją oraz „nieprofesjonalne zachowanie”.
Sąsiedzi miesiącami skarżyli się na smród
Mieszkańcy okolicy od miesięcy alarmowali o nieznośnym odorze dobiegającym z budynku. Jeden z sąsiadów przyznał w rozmowie z mediami, że przez długi czas zastanawiał się, skąd pochodzi „ohydny zapach przypominający zepsutą kanalizację”. Jak donoszą media, smród był tak intensywny, że nie sposób było go zignorować.
Rodziny w szoku. „Mam złamane serce”
Odkrycie wywołało szok i oburzenie wśród rodzin, których bliscy zostali pochowani w tym zakładzie. Latasha Johnson (55 l.), której matka miała pogrzeb w South Chicago Chapel w czwartek, tuż przed przybyciem władz, usłyszała od śledczych, że ciało jej matki będzie musiało zostać poddane autopsji, a ona sama będzie musiała zidentyfikować szczątki w ciągu najbliższych kilku dni. "Jestem zdruzgotana. Mam złamane serce"– powiedziała Johnson w rozmowie z Associated Press.
Trwa identyfikacja ofiar
Biuro Medycyny Sądowej poinformowało, że identyfikacja szczątków oraz poszukiwanie dokumentacji potwierdzającej tożsamość zmarłych może potrwać kilka dni. Jak podaje BBC, śledczy pracują nad tym, aby zidentyfikować zwłoki i powiadomić rodziny.
Na razie nikt nie został aresztowany ani postawiony w stan oskarżenia, ale chicagowska policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie.
źr. wPolsce24 za FoxNews











