Świat

83-latkę poddano eutanazji. Jej wnuczka jest przekonana, że kobieta nie wyraziła na to zgody

opublikowano:
pexels-tima-miroshnichenko-6010930
(fot. ilustracyjna Pexels)
83-letnia kobieta została poddana eutanazji w kanadyjskim domu opieki. Jej wnuczka twierdzi, że została zmanipulowana, a lekarze zignorowali to, że przed śmiercią się rozmyśliła.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • 83-letnia Brigitte Stegemann, chora na raka żołądka, została poddana procedurze MAiD w domu opieki w Ontario.
  • Jej wnuczka twierdzi, że seniorka wcześniej sprzeciwiała się eutanazji, a przed śmiercią powiedziała, że popełniła błąd.
  • Rodzina kwestionuje, czy kobieta była w stanie w pełni świadomie wyrazić zgodę, wskazując m.in. na problemy ze słuchem, językiem i błędne odpowiedzi podczas oceny jej stanu.
  • Według relacji wnuczki tuż przed podaniem środków 83-latka nie odpowiedziała na pytanie lekarza o zgodę na rozpoczęcie procedury.
  • Wnuczka złożyła skargi do odpowiednich instytucji i zawiadomiła policję, domagając się wyjaśnienia okoliczności śmierci swojej babci.

Brigitte Kranendonk mieszka w Ontario. Od dwunastu lat opiekowała się swoją 83-letnią babcią Brigitte Stegemann. Półtora roku temu jej stan psychiczny i fizyczny pogorszył się na tyle, że rodzina postanowiła umieścić ją w domu opieki. Wybrali dom opieki Pearl w mieście Cannifton.

Nie chciała umierać

W lutym u jej babci zdiagnozowano czwarte stadium raka żołądka. Lekarze nie wiedzieli jednak, ile jej zostało życia. W rozmowie z Daily Mail Kranendonk wspomina, że rozmawiała z nią o tym, co dalej – i wspomniała o eutanazji, znanej w Kanadzie jako Medyczna Pomoc w Umieraniu (MAiD). Powiedziała jej wyraźnie, że tego nie chce.

Kobieta zauważyła, że jej babcia była głęboko wierzącą chrześcijanką i podejrzewa, że właśnie z tego powodu sprzeciwiała się temu rozwiązaniu. W tym samym miesiącu musiała ją przekonywać, by dała sobie przyczepić port naczyniowy do podawania leków. Jej babcia go wyrwała, krzycząc nie chcę śmiertelnego zastrzyku!

Personel twierdził, że jej stan się pogorszył

W czerwcu Kranendonk wybrała się z mężem na 10-dniową wycieczkę. W jej trakcie regularnie dostawała z domu opieki telefony o stanie zdrowia jej babci. Personel powiedział jej, że się przewróciła i będzie wymagać wózka, ale poza tym nie zgłaszał żadnych problemów. 3 lipca, pod koniec wycieczki, powiedziano jej jednak, że stan zdrowia jej babci uległ gwałtownemu pogorszeniu i umówiono ją na konsultację w sprawie eutanazji.

Gdy Kranendonk pojawiła się w domu opieki, zaczęła wypytywać pielęgniarkę, kto poruszył ten temat. Wspomina, że ta nagle stała się bardzo nieprzyjemna i defensywna. Zasugerowała, że to ona jej to zaproponowała. Staram się tylko robić to, co jest dla niej dobre – powiedziała.

Kranendonk dowiedziała się także, że pod jej nieobecność jej babcia przeszła już pierwszą konsultację, ale nikt nie raczył jej o tym poinformować. Twierdzi, że jej babcia nigdy formalnie nie poprosiła o eutanazję, ale gdy pytała, czy to aby najlepsze rozwiązanie, spotykała się z wrogością ze strony personelu, zwłaszcza jednej z pielęgniarek. Uważa, że ta pielęgniarka była naprawdę przekonana, że to najlepsze wyjście – i nie podobało jej się to, że nie zgadza się z jej opinią.

Wspomina także, że nie zauważyła, by stan jej babci uległ przez te 10 dni jakiemuś znaczącemu pogorszeniu. Nieco schudła, ale z powodu raka chudła już od jakiegoś czasu. Gdy znów się z nią spotkała, jej babcia jadła, chodziła sama do łazienki, nie narzekała na ból, była gadatliwa i żartowała.

Lekarz wyprosił ją z sali

Kranendonk była obecna podczas drugich konsultacji. Zauważyła, że lekarz, który z nią rozmawiał, wygłaszał bardzo ogólne stwierdzenia, jak damy ci leki, poczujesz spokój. Starannie unikał przy tym takich słów jak śmierć czy umrzeć. Jej babcia miała tylko kiwać głową.

Kranendonk powiedziała Daily Mail, że była imigrantką z Niemiec, angielski nie był jej pierwszym językiem, a do tego miała poważne kłopoty ze słuchem. Gdy powiedziała lekarzowi, że jej babcia nie rozumie, co do niej mówi, ten odwrócił się do niej i powiedział, że upewnią się, że ją nic nie będzie boleć.

W Kanadzie – przynajmniej w teorii – eutanazji może poddać się tylko osoba, która jest w pełni władz umysłowych i może wyrazić świadomie zgodę. Kranendonk była obecna podczas testu, który miał to sprawdzić. Zauważyła, że dziwnie dobrano w nim pytania. Zamiast pytać o powszechnie znane fakty, jak np. kto jest obecnie premierem, te dotyczyły jej rodziny i życia osobistego. Jak zauważa, tych informacji nie było w dokumentacji medycznej jej babci i lekarz nie mógł wiedzieć, czy odpowiada poprawnie. 

Wspomina także, że jej babcia nie odpowiedziała poprawnie. Gdy lekarz zapytał ją o to, ile ma rodzeństwa, odpowiedziała, że jest jedynaczką – w rzeczywistości miała 13 braci i siostry. Gdy spytał ją, ile jej rodzeństwa jeszcze żyje, odparła, że nikt – chociaż żyje jeszcze dwójka, a ona widziała się z jednym z nich półtora miesiąca wcześniej. Jak zauważa, lekarz nie miałby pojęcia, że te odpowiedzi są błędne. Mimo tego w pewnym momencie wyprosił ją z sali i kontynuował zadawanie pytań już bez niej. Była w szoku, gdy powiedział jej później, że zdała i kwalifikuje się do eutanazji. Tego samego dnia jej babcia pomyliła imiona swojej córki i wnuczki.

Nie pokazano jej dokumentacji

To stało się we wtorek, 7 lipca. Termin „zabiegu” wyznaczono na piątek, na 11 rano. Gdy w środę wybierała się w odwiedziny, zadzwoniła do niej pielęgniarka i powiedziała, że jej babcia umrze o dzień wcześniej, bo lekarz ma akurat wolny termin. Dodała, że miała się już na to zgodzić. Kranendonk wiedziała jednak, że ani jej syn, ani jej pastor nie zdążą dotrzeć, by jej towarzyszyć, więc skłoniła ich, by trzymali się pierwotnego terminu.

Chciała się także dowiedzieć, czy jej babcia naprawdę poprosiła o eutanazję. W piątek udała się ze skargą do zarządcy tego domu opieki. Zażądała pokazania dokumentacji. Ten powiedział jej jednak, że została już wysłana i zapewniał ją, że jej babcia osobiście się pod nią podpisała. Nie widział tego żaden członek jej rodziny, a ona sama nie ma pojęcia, czy wszystko jej wytłumaczono ani kto był świadkiem.

Po kłótni z managerem poszła do swojej babci i wytłumaczyła jej, co stanie się w piątek. Seniorka się rozpłakała i powiedziała jej przez łzy, że popełniła błąd. Ta wytłumaczyła jej, że może jeszcze odmówić i prosiła ją, żeby tak zrobiła. Jej babcia zdecydowała jednak, że woli spędzić z nią ostatni dzień. Ona sama nie miała już siły walczyć. Moja babcia nie była jedyną bezbronną osobą w tej sytuacji – ja też byłam – powiedziała dziennikarzom, dodając, że rozpaczała z powodu straty babci i zaczęła wierzyć, że personel podejmie właściwe decyzje.

Nie wyraziła zgody

Dzień później obie kobiety tańczyły polkę i zjadły wspólnie lody. Mieliśmy najlepszy dzień – wspomina przez łzy. Wróciła do domu w dobrym nastroju, ale była przerażona tym, co ma się stać następnego dnia. W piątek rano rodzina zabrała ją do ogrodu, by zjeść wspólnie jej ulubione lody, po czym jej babcia zaczęła się modlić z jej pastorem. Kranendonk wspomina, że wyglądała, jakby nie do końca rozumiała, co się wokół niej dzieje. O 9:30, ledwie 10 minut po wyjściu, pielęgniarka zawołała ich do środka, chociaż lekarz miał przybyć dopiero o 11. Więc, ile czasu potrzebujecie? - zapytała pogardliwym tonem, gdy protestowali, że jeszcze nie skończyli.

Po powrocie pielęgniarka próbowała wkłuć się z kroplówką. Nie spytała jej wcześniej, czy zgadza się na rozpoczęcie eutanazji. Miała też problem z wkłuciem się w lewą rękę, więc zrobiła to w końcu w prawą. Jej babcia mocno przy tym krwawiła, a chociaż całe łóżko i piżama były pokryte jej krwią, pielęgniarka nie ubrała rękawiczek. Prosiła też jej rodzinę, by pomogła jej w przygotowaniach.

Gdy przyszedł lekarz, powiedział, że poda jej „lek” i spytał, czy się zgadza. Jej babcia nic nie powiedziała, nie kiwnęła głową, nie otwarła oczu. Lekarz mimo tego uznał, że się zgadza. 10 minut później ogłosił jej zgon. Kranendonk, biorąc pod uwagę jej brak reakcji, nie jest przekonana, czy jej babcia nie zmarła jeszcze przed podaniem jej trucizny, nikt nie monitorował jej stanu.

Chce znać prawdę

Dopiero po jej śmierci do Kranendonk zaczęło docierać, że coś poszło bardzo nie tak. Dowiedziała się, że zgodnie z kanadyjskim prawem personel medyczny ma ścisły zakaz namawiania pacjentów na eutanazję. Dowiedziała się także, że cała dokumentacja musi być wypełniona i wysłana przed ustaleniem terminu – twierdzi, że w wypadku jej babci zrobiono to już po jej śmierci. Poprosiła dom opieki o wydanie jej dokumentacji, ale jej odmówiono. Dodała, że żałuje tego, że nie zwróciła się wcześniej do sądu o interwencje, ale nikt jej nie powiedział, że ma do tego prawo. Wierzyła, że rząd i personel domu opieki nie wykorzystają bezbronności jej babci – ale od czasu jej śmierci zupełnie straciła tę wiarę.

Teraz Kranendonk domaga się wyjaśnień. Złożyła już skargę do Biura Głównego Koronera Ontario, a także do Rzecznika Praw Pacjenta. Zgłosiła to także na policję, a ta otwarła już w tej sprawie śledztwo. Chce wiedzieć, czy jej babcia faktycznie zgodziła się na eutanazję, chociaż ona sama jest przekonana, że doszło do niej wbrew jej woli. Była bezbronną istotą ludzką, a oni zobaczyli okazję – powiedziała.

Główna przyczyna zgonów

Eutanazja została zalegalizowana w Kanadzie w 2016 roku. W 2021 zezwolono na eutanazję osób, które cierpią, ale nie są śmiertelnie chore. Rząd Kanady chce także zalegalizować eutanazję osób psychicznie chorych, ale związane z tym kontrowersje sprawiły, że się to opóźnia. Od dnia legalizacji do listopada 2025 r. zginęło w ten sposób 76 tys. osób. Tylko w 2024 eutanazji poddano blisko 16,5 tys. osób. Była główną przyczyną zgonów, odpowiadała za 5,1% wszystkich śmierci w Kanadzie.

Kanadyjskie przepisy od dawna są obiektem ostrej krytyki. Ich przeciwnicy i organizacje praw człowieka twierdzą, że są zbyt liberalne i brakuje w nich zabezpieczeń, które uchronią przed eutanazją osoby, które jej nie chcą. Twierdzą także, że lekarze i pracownicy służby zdrowia często skłaniają do niej osoby, które normalnie by się na nią nie zdecydowały, by oszczędzić na kosztach ich leczenia. Kranendonk powiedziała, że zdecydowała się opowiedzieć mediom o śmierci swojej babci, by pomóc osobom, które mogą znaleźć się w podobnej sytuacji.

źr. wPolsce24 za Daily Mail

Świat

Myśliwy zastrzelił matkę piątki dzieci. Twierdzi, że pomylił ją z jeleniem

opublikowano:
Myśliwy zastrzelił 39-letnią kobietę, bo pomylił ją z jeleniem
(fot. ilustracyjna Pexels)
74-letni myśliwy był przekonany, że celuje do jelenia. Zastrzelił 39-letnią kobietę, która poszła na spacer z mężem i dziećmi.
Świat

Gdzie w Europie żyje się najlepiej? Mają wysokie pensje i idealny balans w życiu

opublikowano:
Miasto Bergen
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Bergen – właśnie to norweskie miasto zostało wybrane najlepszym miejscem do życia w Europie według najnowszego raportu „Oxford Economics Global Cities Index 2026”. W zestawieniu ogólnoświatowym ustąpiło miejsca jedynie australijskiej Canberze, zdobywając drugą pozycję na świecie. Co z polskimi miastami?
Świat

Kanadyjska prowincja podała OpenAI do sądu. Poszło o szkolną masakrę

opublikowano:
pexels-theshantanukr-16474955
(fot. ilustracyjna Pexels)
Władze kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska podały do sądu koncern OpenAI. Nie zgłosił służbom, że sprawca szkolnej masakry konsultował się z ChatemGPT.
Świat

Polskim dzieciom eko-eksperymenty i zaciskanie pasa, a w Niemczech powrót do tradycji? „Currywurst to soul food”, ale nam każą jeść trawę!

opublikowano:
Mięso wraca do łask w Niemczech
Mięso wraca do łask w Niemczech (fot. shutterstock)
Podczas gdy brukselscy komisarze i lewicowo-liberalne elity nieustannie pouczają kraje Europy Środkowej o konieczności „zielonej transformacji”, rezygnacji z tradycyjnej diety i wprowadzaniu kolejnych unijnych regulacji, za naszą zachodnią granicą rzeczywistość bezlitośnie weryfikuje ideologiczne mrzonki. Okazuje się, że to, co w Polsce próbuje się narzucać rodzicom i szkołom pod płaszczykiem „eko-postępu” i "diety planetarnej", za Odrą zderza się z twardą ścianą pragmatyzmu.
Świat

Koniec złudzeń Kijowa? Węgry Magyara wracają na ścieżkę Viktora Orbána

opublikowano:
Peter Magyar realizuje politykę poprzednika w sprawie Ukrainy?
Peter Magyar realizuje politykę poprzednika w sprawie Ukrainy? (fot. pixabay/ print screen/X)
Premier Węgier Peter Magyar ogłosił, że Budapeszt nie przyłączy się do najnowszej inicjatywy Ukrainy o nazwie Karpacka Ósemka (C8). Ma ona pomóc Kijowowi na jego drodze do Unii Europejskiej. - Zaprosili nas, ale z ważnych powodów nie pojechaliśmy – powiedział dość enigmatycznie Magyar, nie wyjaśniając, dlaczego właściwie jego kraj jest wobec inicjatywy sceptyczny.
Świat

Czaszka czy kawałek ręki? W internecie kwitnie zadziwiający handel. Naukowcy ostrzegają przed ukrytym niebezpieczeństwem

opublikowano:
Mumie w Muzeum Egipskim nieodmiennie budzą zainteresowanie
Mumie w Muzeum Egipskim nieodmiennie budzą zainteresowanie (fot. pixabay)
Coraz więcej mumii – czaszek, a nawet pojedynczych kończyn - trafia na sprzedaż w domach aukcyjnych i na platformach internetowych. Szkopuł w tym, że tego typu handel niesie ze sobą ryzyko, z którego kupujący nie zdają sobie nawet sprawy.