Nieprzemyślana reklama Starbucksa oburzyła Koreańczyków. Jego kierownicy przejdą teraz specjalne szkolenia

Sprawa miała swój początek 18 maja. Tego dnia koreańska franczyza Starbucksa, która jest prowadzona na licencji przez koncern Shinsegae Group, rozpoczęła akcję promocyjną nowej serii szklanek. Nazwano ją „Tank series” - w języku angielskim słowo „tank” oznacza zarówno zbiornik, jak i czołg. Ta akcja, nazwana Tank Day, oburzyła jednak Koreańczyków. 18 maja przypada bowiem rocznica tzw. powstania w Gwangju – i wiele osób odebrało ją jako kpiny z tej masakry.
Czarne dni w historii Korei
W październiku 1979 roku autorytarny prezydent Korei Południowej Park Chung Hee, który rządził tym krajem od 18 lat, został zamordowany. Jego następca, Choi Kyu-hah, nie dał rady skonsolidować władzy i szef Dowództwa Sił Obronnych Chun Doo-hwan przejął kontrolę nad armią, a następnie użył jej, by wprowadzić wojskową juntę. Wywołało to szereg prodemokratycznych demonstracji, w których prym wiedli studenci. 17 maja 1980 Chun ogłosił stan wojenny w całym kraju, zamknął uniwersytety i wprowadził zakaz protestów i cenzurę mediów.
Miasto Gwangju od początku stało w centrum prodemokratycznych protestów. 18 maja zebrali się w nim studenci, którzy protestowali przeciwko zamknięciu uniwersytetu i stanowi wojennemu. Ich protest zaczał być brutalnie tłumiony przez spadochroniarzy, doszło do walk i ofiar śmiertelnych. Brutalna reakcja reżymu sprawiła, że w mieście zaczęły się formować spontaniczne milicje, uzbrojone w pałki, koktajle Mołotowa i zdobyczną broń palną. Protest zmienił się w powstanie, w którym uczestnikom udało się przejąć kontrolę nad znaczną częścią miasta. Miasto zostało jednak otoczone przez żołnierzy, którzy strzelali do jego mieszkańców bez ostrzeżenia. Oficjalnie między 18 i 27 maja zginęło 165 osób, ale historycy szacują, że faktyczna liczba ofiar tej masakry mogła przekroczyć 2300 osób.
Odebrali ją jako kpinę z ofiar
Reklama, którą dość powszechnie odebrano jako kpinę z tych wydarzeń, oburzyła Koreańczyków. Oburzyło ich także jej hasło - „trzaśnij nią o biurko”. Odebrano je jako kpinę ze studenta-aktywisty Park Jong-chula, który został zamordowany w 1987 roku przez policję. Reżym kłamał, że aktywista zmarł ze strachu, gdy przesłuchujący go policjant trzasnął ręką w biurko – a później ta fraza stała się symbolem jego zbrodni. Shinsegae Group ujawniła, że marketingowcy wybrali ją po konsultacjach z AI – a część managerów zaakceptowała je, chociaż nie otwarli nawet wysłanych im projektów materiałów promocyjnych.
Reklama została wycofana po zaledwie kilku godzinach. Rzecznik firmy poinformował, że nawiązania do tej masakry były dziełem przypadku, ale przyznał, że to nie powinno mieć miejsca. Przeprosiny wystosowała także centrala Starbucks w Seattle. Chung Yong-jin, miliarder do którego należy Shinsegae Group, publicznie przeprosił, a także zwolnił od razu prezesa koreańskiego Starbucksa. Wielu Koreańczyków wątpi jednak w jego intencję. Chung jest znany z prawicowych poglądów i nienawiści do komunizmu, a koreańska skrajna prawica uważa – mimo jakichkolwiek historycznych dowodów – że uczestnicy tamtych wydarzeń byli inspirowani przez Koreę Północną.
Kawiarnie zostaną zamknięte, a kierownicy trafią na szkolenia
Te działania nie przyniosły jednak skutków, a zyski firmy w następnych dniach spadły o ponad jedną czwartą i nadal nie wróciły do poprzedniego poziomu. Shinsegae Group zdecydowała więc, że 22 czerwca niemal wszystkie ich kawiarnie zostaną zamknięte już o 15. Firma szacuje, że będzie ją to kosztować 2,1 mld wonów (ok. 1,4 mln dolarów) w utraconych zyskach, ale chce w ten sposób pokazać, że traktuje ten problem poważnie.
W tym czasie managerowie zostaną skierowani na przymusowe szkolenie. Dowiedzą się na nim o najważniejszych wydarzeniach z najnowszej historii Korei Południowej i o tym, w jaki sposób należy brać je pod uwagę przy tworzeniu kampanii marketingowych. Chung również ma wziąć w nim udział.
Równocześnie, jak informuje dziennik Guardian, wewnętrzne śledztwa wykazały, że twórcy tej kampanii nie chcieli kpić w niej z masakry w Gwangju, a zbieżność stworzonych z nimi treści z jej rocznicą była czysto przypadkowa. Własne śledztwo w tej sprawie prowadzi także policja z Seulu, a Chung i zwolniony przez niego prezes mają w nim status podejrzanych.
źr. wPolsce24 za Guardian











