Psy zagryzły młodą kobietę. Ratowała przed nimi swojego synka

Tragiczny incydent miał miejsce w piątek. 26-letnia Emily Panuco z Arizony odwiedziła tego dnia z rodziną swoją matkę, która mieszka w kalifornijskim mieście Big River.
Ok. 15:30 lokalne biuro szeryfa dostało informacje o ataku psów. Ujawniło, że jedna z należących do matki Panuco suk kilka tygodni wcześniej się oszczeniła. Gdy jej 5-letni synek chciał pogłaskać szczeniaki, rzuciła się na niego razem z dwoma innymi dorosłymi psami.
Panuco od razu rzuciła mu się na pomoc, próbując odciągnąć od niego zwierzęta. Te niestety pogryzły ją tak mocno, że zmarła na miejscu. Jej syn został ugryziony dwa razy i trafił do szpitala, ale już go z niego wypisano.
Panuco zostawiła męża i dwójkę dzieci. Śledztwo w sprawie jej śmierci prowadzi teraz biuro szeryfa hrabstwa San Bernardino, ale na razie nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów. Dorosłe psy – ich rasy na razie nie ujawniono – zostały już uśpione.
źr. wPolsce24 za LA Times











