Nasze boćki wracają do Polski… przez strefę wojny. Niezwykła i niebezpieczna podróż

Większość bocianów białych z Polski rozpoczęła już powrót z Afryki. Przez pewien czas nie było jednak z nimi kontaktu – ptaki znajdowały się nad ogromnym terytorium Sudanu, gdzie trwa wojna domowa i gdzie często nie działa sygnał GPS.
Teraz pierwsze sygnały z nadajników wracają. Wiadomo już, że bociany docierają do Egiptu i zaczynają przelatywać nad Morzem Czerwonym, kierując się dalej nad... Liban i Izrael. Oznacza to, że przed nimi kolejny trudny etap – przelot nad regionami objętymi działaniami wojennymi.
Bociany nie mają wyboru – muszą lecieć przez Bliski Wschód
Trasa migracyjna bocianów białych z Europy Środkowej jest dość nietypowa. Ptaki te unikają długich lotów nad otwartym morzem, ponieważ potrzebują tzw. termali, czyli słupów ciepłego powietrza unoszących się nad lądem. Dzięki nim mogą szybować i oszczędzać energię.
Dlatego zamiast lecieć najkrótszą drogą przez Morze Śródziemne, bociany wybierają dłuższy, ale bezpieczniejszy energetycznie szlak: Bałkany – Turcja – Bliski Wschód – Egipt – Afryka i z powrotem.
Niestety oznacza to również, że niemal każda migracja prowadzi je przez regiony, w których od lat dochodzi do konfliktów zbrojnych. Nieco łatwiej mają bociany z Europy Zachodniej. Te lecą przez Hiszpanię, Gibraltar i Maroko, ale takich ptaków jest zdecydowanie mniej.
Polska jest bocianią potęgą
Europa Środkowa jest prawdziwym centrum występowania bociana białego. Co ciekawe, choć ptaki te występują także na Ukrainie czy w europejskiej części Rosji, to najwięcej bocianów żyje właśnie w Polsce. Dlatego ogromna część europejskiej populacji przelatuje każdego roku właśnie naszym szlakiem migracyjnym – przez Bałkany i Bliski Wschód.
Nasza wiedza o tych ptakach znacznie się zwiększyła dzięki nowym technologiom. Jak przypomina portal Zielona Interia, na Opolszczyźnie rozpoczęto eksperyment z miniaturowymi kamerami montowanymi na młodych bocianach. Urządzenia ważą mniej niż 50 gramów, czyli poniżej 1 proc. masy ciała ptaka. Rejestrują nie tylko trasę przelotu, ale także obraz z podróży – pokazując świat z perspektywy bociana.
Dzięki temu naukowcy odkryli m.in., że większość polskich bocianów zimuje w regionie Sahelu – w takich krajach jak Czad, Sudan Południowy czy Etiopia.
Wojny już wcześniej stały na drodze bocianów
Choć dzisiejsza sytuacja na Bliskim Wschodzie może budzić niepokój w kontekście przeżycia naszych ulubionych ptaków, bociany już wielokrotnie przelatywały nad terenami ogarniętymi konfliktami.
Przetrwały przecież dwie wojny światowe, a także wojnę Jom Kipur w 1973 r. oraz dziesiątki innych konfliktów jakie przetaczały się w ostatnich dekadach przez Bliski Wschód.
Ptaki potrafią wznieść się nawet na 2 tysiące metrów wysokości, co często chroni je przed zagrożeniami z ziemi. Problemem mogą być jednak miejsca odpoczynku, brak wody, a także polowania – w niektórych krajach bociany wciąż bywają zabijane dla mięsa.
Największym zagrożeniem wciąż są linie energetyczne
Paradoksalnie największym wrogiem bocianów nie są wojny, lecz infrastruktura. Szacuje się, że linie energetyczne każdego roku zabijają ogromną liczbę młodych ptaków. Najtrudniejsza jest szczególnie pierwsza migracja – wtedy ginie najwięcej niedoświadczonych bocianów.
Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem i ptaki poradzą sobie z kolejną niebezpieczną podróżą, pierwsze bociany mogą pojawić się w Polsce już za dwa–trzy tygodnie. A to dla wielu osób będzie najpewniejszy znak, że wiosna naprawdę wróciła.
źr. wPolsce24 za Zielona Interia











