Świat

Gigantyczna afera w Niemczech. Pół miliarda euro kary za jedno kliknięcie ministra

opublikowano:
Szpital w Niemczech
Szpital w Niemczech ( fot. PAP/PA/FILIP SINGER)
Najnowsza odsłona pandemicznego skandalu w Berlinie może kosztować niemieckiego podatnika blisko pół miliarda euro. Wszystko przez „biznesowe” wiadomości e-mail byłego ministra zdrowia, Jensa Spahna.

Przez lata wmawiano nam, że niemiecka administracja to wzór efektywności, a tamtejsi urzędnicy działają z precyzją szwajcarskiego zegarka. Rzeczywistość okazuje się jednak zgoła odmienna. Za naszą zachodnią granicą pękają kolejne bańki mydlane, obnażając potężny chaos, arogancję władzy i marnotrawstwo publicznych pieniędzy na niespotykaną skalę. 

Przed Sądem Krajowym w Bonn (Landgericht Bonn) ruszył proces, który doskonale obrazuje, jak w praktyce wyglądało rzekomo „profesjonalne” zarządzanie kryzysowe w wykonaniu rządu w Berlinie. Hamburska firma tekstylna Pure Fashion Agency domaga się od rządu federalnego astronomicznej kwoty – 464 milionów euro (w tym 287 milionów euro należności głównej oraz narosłe odsetki).

Chodzi o dostawę masek ochronnych z pierwszej fali pandemii COVID-19 w marcu 2020 roku. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego – w końcu w tamtym okresie wiele państw chaotycznie kontraktowało środki ochrony – gdyby nie fakt, jak ówczesny minister zdrowia z ramienia CDU, Jens Spahn, zawierał wielomilionowe umowy.

Państwo z dykty i... e-maili

W przeciwieństwie do innych toczących się postępowań, gdzie Berlin odmawiał przyjęcia wadliwego towaru, sprawa Pure Fashion Agency dotyczy fundamentalnej kwestii: czy w Niemczech minister może zaciągnąć gigantyczne zobowiązanie finansowe za pomocą kilku kliknięć w telefonie, bez formalnych umów i procedur.

Firma tekstylna dysponuje twardymi dowodami w postaci wiadomości e-mail wysyłanych bezpośrednio przez Spahna. Óczesny szef resortu zdrowia pisał w nich bez ogródek, że chce „już dziś prawnie wiążąco odblokować transakcję” (niem. heute rechtlich verbindlich einlocken) oraz że potrzebuje „tego towaru w sposób prawnie wiążący”. Gdy przyszło do płacenia, niemieckie ministerstwo nagle zaczęło udawać, że żadnego kontraktu nie było, a rzecznik polityka CDU kwituje dziś sprawę jako „spekulatywne domysły”.

To porażający obraz funkcjonowania państwa, które tak chętnie poucza całą Europę o praworządności i procedurach. Okazuje się, że w krytycznym momencie niemiecki minister zarządzał publicznym budżetem jak prywatnym folwarkiem, wysyłając niezobowiązujące wiadomości, które dziś mogą kosztować budżet państwa blisko 500 milionów euro.

Elity się bawią, obywatele zaciskają pasa

Sprawa maseczkowych długów Spahna uderza wizerunkowo w niemiecką klasę polityczną w najgorszym możliwym momencie. Podczas gdy z szaf Berlina wypadają kolejne pandemiczne trupy, niemiecka gospodarka od niemal pięciu lat znajduje się w głębokiej stagnacji.

Napięcia społeczne za naszą zachodnią granicą sięgają zenitu. Koalicja rządowa (w skład której wchodzi obecna CDU oraz SPD) gorączkowo szuka oszczędności, planując bolesne cięcia w systemie emerytalnym, opiece zdrowotnej i społecznej. Liderzy związków zawodowych grzmią, że forsowane przez Berlin reformy stłumią resztki popytu wewnętrznego i uderzą w najuboższych.

Sytuacja jest tak napięta, że deputowani Bundestagu – w obawie przed gniewem społecznym – musieli w pośpiechu zrezygnować z automatycznej podwyżki swoich uposażeń (tzw. Diäten), która miała wynieść blisko 500 euro miesięcznie.

Niemiecki podatnik dowiaduje się więc równolegle dwóch rzeczy: po pierwsze, że w budżecie brakuje pieniędzy na podstawowe świadczenia i stabilizację systemu emerytalnego. Po drugie – że z powodu niefrasobliwości prominentnego polityka, Berlin być może będzie musiał lekką ręką przelać pół miliarda euro na konto hamburskiej firmy za maski, których nikt dzisiaj nie potrzebuje.

Lekcja dla Polski

Niemiecki kryzys instytucjonalny i gospodarczy to jasny sygnał dla Warszawy. Mit o nieomylności Berlina i nienagannym „ordnungu” ostatecznie legł w gruzach. Państwo, które nie potrafi upilnować własnego ministra przed wysyłaniem kosztownych maili, a jednocześnie od lat boryka się z niedofinansowaniem własnej armii i brakiem części zamiennych do czołgów (co potwierdzają wewnętrzne raporty Bundeswehry), traci jakikolwiek moralny i merytoryczny mandat do bycia „liderem” czy mentorem w Europie.

Czas, aby polska klasa polityczna przestała z nabożnym podziwem spoglądać na Berlin. Niemiecka machina urzędnicza jest tak samo dziurawa i podatna na patologie jak każda inna – z tą różnicą, że tamtejsza arogancja kosztuje podatników znacznie więcej.

źr. wPolsce24 za "FAZ"

Świat

Trump do dziennikarki: powinnaś się wstydzić, przynosisz hańbę! O co poszło?

opublikowano:
Zrzut ekranu (344)
Prezydent USA Donald Trump ostro zareagował podczas wywiadu dla programu "60 Minutes" stacji CBS po tym, jak dziennikarka zacytowała fragment manifestu napastnika z sobotniej próby zamachu. Chodzi o 31-letniego Cole'a Tomasa Allena, który wtargnął do hotelu w Waszyngtonie podczas gali korespondentów przy Białym Domu i otworzył ogień.
Świat

Czas ożywić projekt Trójmorza! Prezydent Nawrocki poleciał na szczyt organizacji do Chorwacji

opublikowano:
Szczyt Inicjatywy Trójmorza na Zamku Królewskim w Warszawie z udziałem prezydenta Andrzej Dudy i prezydenta USA Donalda Trumpa, 2017 rok
Szczyt Inicjatywy Trójmorza na Zamku Królewskim w Warszawie z udziałem prezydenta Andrzej Dudy i prezydenta USA Donalda Trumpa, 2017 rok (Fot. Fratria)
Prezydent Karol Nawrocki rozpoczął wizytę w Chorwacji, gdzie we wtorek w Dubrowniku odbędzie się 11. szczyt Inicjatywy Trójmorza. Wydarzeniu towarzyszy także Forum Biznesu, z udziałem licznej delegacji przedsiębiorców z Polski.
Świat

Rosyjski terror przekroczył granicę NATO! Dron uderzył w blok mieszkalny w Rumunii. Są ranni, płoną budynki

opublikowano:
Blok mieszkalny w Rumunii zaatakowany przez rosyjski dron
(fot. screeny za portalem X/@EuromaidanPress)
Rosyjski dron bezzałogowy, biorący udział w zmasowanym ataku na Ukrainę, wleciał w przestrzeń powietrzną NATO i uderzył w budynek mieszkalny w Rumunii. W mieście Gałacz wybuchł pożar, a ranni cywile musieli uciekać z płonącego wieżowca. To kolejny dowód na to, że kremlowska agresja bezpośrednio zagraża państwom Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Świat

Strażak z Paryża: "płakałem, gdy wracałem z piekła". W tle porównania z cywilizowaną Polską

opublikowano:
Po lewej Kraków, po drugiej Paryż. To już nie są dwa różnie sposoby świętowania, to dwie różne cywilizacje
Po lewej Kraków, po drugiej Paryż. To już nie są dwa różnie sposoby świętowania, to dwie różne cywilizacje
Po zwycięstwie Paris Saint-Germain w finale Ligi Mistrzów ulice Paryża zamieniły się w strefę wojny. Zamiast radości – pożary, ataki na policję i strażaków, demolka i chaos. Najbardziej porażająca jest anonimowa relacja francuskiego strażaka, który uczestniczył w nocnej akcji. Przedstawiła ją w swoim programie na antenie telewizji wPolsce24 red. Aleksandra Jakubowska.
Świat

Zapytał na szkoleniu o zamachy islamistów i wyleciał z pracy w policji. Po roku zapadł wyrok

opublikowano:
Luke Salmons rok walczył o to, by móc wrócić do pracy, którą stracił w wyniku chorych zasad w brytyjskiej policji
Luke Salmons rok walczył o to, by móc wrócić do pracy, którą stracił w wyniku chorych zasad w brytyjskiej policji
Kolejny skandal z Wielkiej Brytanii pokazuje, jak daleko zaszła tam ideologiczna cenzura w instytucjach publicznych. Luke Salmons, chrześcijanin i policjant z North Yorkshire, został zawieszony, a następnie zwolniony ze służby i wpisany na listę zakazaną (Police Barred List) tylko dlatego, że podczas obowiązkowego szkolenia z „różnorodności i inkluzywności” ośmielił się zadać kilka pytań dotyczących islamu.
Świat

Cudownie młody, roześmiany. Czy można było go uratować? – poruszająca rozmowa z przyjaciółką rodziny Henry’ego Nowaka

opublikowano:
Henry Nowak
Był wspaniały. Kiedy po jego śmierci rodzina weszła do jego pokoju, znaleźli Biblię i różaniec. Wcześniej nawet o tym nie wiedzieli – mówi w poruszającej rozmowie na antenie telewizji wPolsce24 przyjaciółka rodziny zamordowanego Henry’ego Nowaka.