Wypuściła psa, by zabrać go na spacer. Rzucił się z zębami na jej 2-letniego synka

Szokujący incydent miał miejsce 22 marca w teksańskim mieście Midlothian. Jak informuje lokalna telewizja WFAA, 30-letnia Kelsey Marie Welch mieszkała z konkubentem i trójką dzieci w parku przyczep Pecan Acres. Mieszkał z nimi pies, mieszaniec pitbulla.
Tego dnia Welch wypuściła psa z kojca, by zabrać go na spacer. Zanim jednak zdążyła przypiąć smycz do jego obroży, zwierzę wskoczyło na łóżko i zaczęło gryźć jej 2-letniego syna Juliusa. W rozmowie z WFAA powiedziała, że pies od razu złapał go zębami za tył głowy. Rzuciła się na niego, próbując odciągnąć go od dziecka, więc pogryzł ją boleśnie w nogę.
W końcu matce i dziecku udało się uciec i zamknąć psa w jednym z pomieszczeń. Wezwała na miejsce policję, a pitbull został już uśpiony. Jej syn został zabrany śmigłowcem do szpitala, gdzie przeszedł trwającą 9 godzin operację ratunkową oraz transfuzję krwi. Członkowie jej rodziny powiedzieli teksańskiemu oddziałowi telewizji CBS, że chłopiec przeżył, ale będzie wymagał jeszcze wielu operacji by wrócić do zdrowia.
Welch początkowo powiedziała policji, że pitbull, który pogryzł jej synka, był obcym zwierzęciem, które dostało się do ich domu. Później jednak przyznała, że należał do niej i jej konkubenta. Ujawniła, że adoptowali go, gdy miał 6 tygodni. Zwierzę dorastało wśród dzieci i dotychczas nie wykazywało agresywnego zachowania. Dotychczas ani ona, ani jej konkubent nie usłyszeli zarzutów.
źr. wPolsce24 za NYPost











