Świat

Piekielna żona. Otruła męża, a potem napisała książkę o radzeniu sobie z żałobą. Finał głośnej sprawy

opublikowano:
sąd
(fot. zrzut ekranu z X\Pixabay)
Zakończyła się głośna sprawa kobiety, która miała zamordować męża, a następnie napisać książkę dla dzieci o radzeniu sobie z żałobą. Sąd uznał, że jest winna wszystkich stawianych jej zarzutów.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Sąd uznał Kori Richins winną zamordowania męża oraz próby wcześniejszego zabójstwa – grozi jej dożywocie.

  • Kluczowym dowodem była śmiertelna dawka fentanylu w organizmie ofiary oraz poszlaki wskazujące, że kobieta podała narkotyk w drinku.

  • Prokuratura wykazała możliwy motyw finansowy – ogromne długi Richins i perspektywę 4 mln dolarów z ubezpieczenia i spadku.

  • Śledczy ujawnili, że oskarżona miała romans i planowała nowe życie, a także wcześniej próbowała otruć męża.

  • Ważną rolę odegrały zeznania świadków, analiza telefonu oraz dowody na zakup narkotyków.

  • Po śmierci męża Richins napisała książkę dla dzieci o radzeniu sobie z żałobą, co dodatkowo nagłośniło sprawę.

  • Ława przysięgłych była jednomyślna – decyzję o winie podjęto po zaledwie 3 godzinach narady.

 Sprawa miała swój początek 4 marca 2022 roku. 35-letnia Kori Richins wezwała tego dnia karetkę do swojego męża Erica. Gdy sanitariusze przybyli na miejsce, mężczyzna już nie żył.

Richins zeznała, że wieczorem ona i jej mąż wypili po drinku, bo świętowali udaną transakcję jej firmy. Następnie miała pójść spać z jednym z ich dzieci, któremu przyśnił się koszmar. Gdy wróciła do sypialni, jej mąż był nieprzytomny i miał zimną skórę.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było przedawkowanie fentanylu – miał w organizmie pięciokrotną śmiertelną dawkę tego narkotyku.

Bała się, że po rozwodzie zostanie z niczym 

 Po jego śmierci Richins napisała książkę dla dzieci o chłopcu, który stracił ojca – miała pomagać im w radzeniu sobie z żałobą. Promowała ją w lokalnych mediach.

Niedługo potem została aresztowana przez policję. Zdaniem prokuratury to ona zamordowała męża. Prokuratura twierdziła, że Richins czuła się nieszczęśliwa w małżeństwie. Na sali sądowej potwierdzili to jej znajomi.

Miała wtedy romans z jednym ze swoich pracowników, któremu pozwalała mieszkać za darmo w domu należącym do jej firmy i kupowała mu drogie prezenty, w tym samochód. Z wiadomości SMS, które do niego wysyłała, wynikało, że marzyła o tym, że odejdzie od męża i zwiąże się z kochankiem. Mężczyzna w czasie procesu twierdził, że zawsze uważał, że kobieta fantazjuje.

Zdaniem prokuratury Richins nie rozwiodła się z mężem, bo bała się, że utraci jego pieniądze. Był on właścicielem dobrze prosperującej firmy kamieniarskiej. Firma Richins, która zajmowała się tzw. flippingiem – kupowała nieruchomości, remontowała je i odsprzedawała z zyskiem – była za to w tragicznej sytuacji finansowej, a ona sama była potwornie zadłużona. Jej księgowy zeznał, że w momencie śmierci męża jej majątek wynosił -1,6 mln dolarów.

Zdaniem prokuratury kobieta liczyła, że spadek i pieniądze z ubezpieczeń na życie jej męża – z których, zdaniem śledczych, co najmniej jedno sfałszowała, podrabiając jego podpis – pozwolą jej spłacić długi i rozpocząć nowe życie z kochankiem. Liczyła, że po jego śmierci dostanie łącznie 4 miliony dolarów.

Próbowała go zabić już wcześniej 

Zdaniem prokuratury ofiara nigdy nie miała problemów z narkotykami i to żona podała mu je w drinku. Kobieta, którą Richins zatrudniała wcześniej w charakterze sprzątaczki, zeznała, że  pracodawczyni trzykrotnie prosiła ją o zakup narkotyków, twierdząc, że potrzebuje ich dla wspólnika. Analiza logowania telefonów komórkowych wykazała, że we wskazanych przez nią dniach przebywała w tym samym miejscu, co diler, od którego je kupiła.

Zdaniem prokuratury Richins chciała też zabić swojego męża już wcześniej, w walentynki. Podała mu wtedy fentanyl w kanapce, ale mężczyzna przestał ją jeść, gdy źle się poczuł.

Za drugim razem podała mu specyfik w alkoholu. Sprzątaczka zeznała, że gdy kupowała jej narkotyki po raz drugi, między walentynkami a dniem śmierci jej męża, Richins poprosiła ją, by tym razem załatwiła coś mocniejszego.

Przed aresztowaniem podejrzana wyczyściła swój telefon, ale policyjni technicy ustalili, że szukała w internecie informacji o śmiertelnej dawce fentanylu, policyjnych procedurach, wypłatach ubezpieczeń na życie, a nawet o warunkach panujących w więzieniach w stanie Utah, w którym mieszkali.

Sąd się nie wahał

Richins nie przyznała się do winy. Jej obrońcy twierdzili, że prokuratura nie ma żadnych dowodów na to, że podała mężowi ten narkotyk i opiera się wyłącznie na teoriach i przypuszczeniach.

Proces Richins przeciągał się z powodu kłótni o dowody, świadków itp., ale w poniedziałek w końcu się zakończył. Kobieta usłyszała ponad trzy tuziny zarzutów, z których główne to morderstwo w zaostrzonych okolicznościach i próba morderstwa.

Po wysłuchaniu ponad 40 świadków i mów końcowych prokuratora i adwokata, ława przysięgłych uznała jednogłośnie, że kobieta jest winna wszystkich stawianych jej zarzutów. Przed wydaniem wyroku przysięgli debatowali zaledwie ok. 3 godzin. Richins czeka teraz na rozprawę, na której pozna wyrok, ale najprawdopodobniej dostanie dożywocie.

źr. wPolsce24 za CNN

Świat

„Dla dobra demokracji” lewicowa minister chce zakazać serwisu X. Scenariusz już znamy

opublikowano:
Europejska lewica nie ustaje w wysiłkach, by zablokować wolną dyskusję w internecie. Walka trwa!
Europejska lewica nie ustaje w wysiłkach, by zablokować wolną dyskusję w internecie. Walka trwa! (Fot. Fratria)
Dla skrajnej lewicy wolność internetu od dawna jest problemem. Teraz kolejny europejski rząd idzie tą samą, dobrze znaną drogą: ograniczeń, zakazów i cenzury — wszystko oczywiście w imię „demokracji” i „ochrony praw obywatelskich”. Tym razem chodzi o Hiszpanię.
Świat

Brutalne ataki na konduktorów, już nie chcą pracować. Szokujące, o czym nie pisze niemiecka prasa

opublikowano:
niemcy konduktorzy
W Niemczech fala przemocy wobec pracowników kolei (Fot. Fratria)
Niemieccy konduktorzy mają dosyć. Są napadani i obrażani, doszło nawet do śmiertelnego ataku na sprawdzającego bilety mężczyznę. Niemieckie media wiążą zjawisko ze wszystkim, tylko nie jednym.
Świat

Jesteś solidarny z narodem czy z władzą? Wielu Polaków wkleja flagę z „Allahu Akbar”. Tak popierają krwawy reżim

opublikowano:
Członkowie irańskiej diaspory w Australii świętują po likwidacji ajatollaha. Przeciwnicy reżimu wymachują flagami Shir-o-Khorshid
Członkowie irańskiej diaspory w Australii świętują po likwidacji ajatollaha. Przeciwnicy reżimu wymachują flagami Shir-o-Khorshid (Fot. PAP/EPA/MICK TSIKAS)
Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie w polskich mediach społecznościowych pojawiła się fala wpisów wyrażających solidarność z Iranem. Wielu użytkowników publikuje jednak symbole, których znaczenia — jak się okazuje — nie wszyscy są świadomi.
Świat

„Panie premierze, poproście o pomoc Morawieckiego”. Dramatyczny apel wyborcy Tuska z Dubaju

opublikowano:
Zrzut ekranu (245)
W sieci krąży nagranie Polaka przebywającego w Dubaju, który w emocjonalnym wystąpieniu zwrócił się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska. Mężczyzna apeluje, by rząd – jeśli sam nie potrafi sprawnie przeprowadzić ewakuacji – zwrócił się o pomoc do byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który wiedziałby jak bezpiecznie i szybko ściągnąć polskich obywateli z Bliskiego Wschodu.
Świat

Polskie flagi na ulicach Budapesztu! Już jutro wielki patriotyczny marsz w rocznicę Węgierskiej Wiosny Ludów. Śledź relację w Telewizji wPolsce24

opublikowano:
Wielki Marz w Budapeszcie co roku przyciąga tysiące ludzi
Wielki Marz w Budapeszcie co roku przyciąga tysiące ludzi (fot. Fratria)
Już jutro, 15 marca, na Węgrzech odbędą się obchody wielkiego święta narodowego. Z tej okazji w Budapeszcie przejdzie wielki patriotyczny marsz.
Świat

Orbán pokazał siłę na ulicach Budapesztu. Wśród uczestników marszu Polacy

opublikowano:
mid-epa12821142 ok
Dziesiątki tysięcy osób dołączyły do organizowanego w Budapeszcie przez premiera Węgier Viktora Orbana „Marszu Pokoju”. Węgrzy obchodzą tego dnia Święto Narodowe, upamiętniające rewolucję z 1848 roku. Wysłannik telewizji wPolsce24 Szymon Szereda zwrócił uwagę na udział Polaków, którzy tłumnie stawili się w Budapeszcie.