Presja miała sens. Parlament odrzucił ustawę legalizującą eutanazję

Ustawa o Wspomaganym Umieraniu Śmiertelnie Chorych Dorosłych zalegalizowałaby w Szkocji eutanazję. Osoby, u których zdiagnozowano śmiertelną chorobę, bez nadziei na poprawę, mogłyby dzięki niej otrzymać od lekarzy pomoc w zakończeniu życia.
Bali się presji na pacjentów
Ustawa wzbudziła kontrowersje. Szczególnie mocno sprzeciwiały się jej organizacje religijne. Ogromne emocje budziła także kwestia zgody pacjenta. Jej krytycy uważali, że chorzy, którzy nie chcą umierać, mogą paść ofiarą presji ze strony lekarzy i rodzin, ich zdaniem ustawa zbyt słabo ich przed tym chroniła.
Odpowiadając na tę krytykę, jej autorzy wprowadzili do niej szereg poprawek, które miały zmniejszyć ryzyko takich sytuacji. Ograniczyli też jej stosowanie do chorych, którym według lekarzy nie zostało więcej niż pół roku życia.
W rezultacie jednak to nie wystarczyło. W Holyrood, jak nazywa się szkocki parlament, odbyła się w zeszłym tygodniu intensywna debata nad tą ustawą, która potrwała aż cztery dni. We wtorek wieczorem doszło do głosowania. Przeciwko jej przyjęciu zagłosowało 69 posłów, a za było 57 Jak zauważa brytyjski "Guardian", ustawa przepadła większą przewagą głosów, niż się spodziewano.
Rząd Szkocji oficjalnie pozostawał wobec niej neutralny, ale jego liderzy nie ukrywali, że ta ustawa im się nie podoba. Pierwszy minister – szkocki odpowiednik premiera – John Swinney już w zeszłym roku poinformował, że jej nie poprze. Sprzeciwiała się jej też jego poprzedniczka Nicola Sturgeon i Anas Sarwar, lider szkockiej Partii Pracy.
Politycy posłuchali sumienia
Sprzeciwił jej się także były pierwszy minister Humza Yousaf. Podczas debaty wyznał, że obserwował, jak śmiertelna choroba zabrała jego wujka i przyznał, że było to ciężkie dla rodziny. Stwierdził jednak, że zabezpieczenia w tej ustawie są niewystarczające.
Poseł Daniel Johnson, który wcześniej ją popierał, ale ostatecznie zagłosował przeciwko niej, stwierdził, że parlament często przyjmuje ustawy, które są „wystarczająco dobre”. - Legislacja, z konieczności, jest kwestią kompromisu, ale to nie jest obszar, w którym możemy sobie pozwolić na kompromis. „Wystarczająco dobra” to za mało – stwierdził dodając, że wbrew opiniom jej zwolenników ta ustawa nie ma więcej zabezpieczeń, niż inne podobne akty prawne.
Niepełnosprawny poseł Jeremy Balfour poprosił kolegów, by postawili się w jego sytuacji. - Wyobraźcie sobie, że wielu ludzi, w tym polityków, mówi wam, że jesteście ciężarem dla społeczności, a zasiłki, na których polegacie, można by wydać lepiej na coś innego. Chcę, żebyście wyobrazili sobie, że wiele razy słyszeliście słowa „wolałbym umrzeć niż żyć jak ty”. Jak myślicie, jak byście się czuli oglądając tę debatę. Myślę, że bylibyście przerażeni – stwierdził. Dodał, że nie przyjmuje argumentu, że ta ustawa dotyczy tylko śmiertelnie chorych, bo przykłady z innych państw świadczą, że ta ustawa to początek historii, nie jej koniec.
W podobnym tonie wypowiedziała się poseł Ruth Maguire, u której w 2021 roku zdiagnozowano raka macicy. Powiedziała, że trudno jej opisać wpływ, jaką miała na nią ta debata, w której pomoc w zakończeniu życia przedstawiano jako współczucie i walkę o ludzką godność. - Jakby chęć, by żyć dalej, ale z pomocą, jest niegodna i kłopotliwa, niesprawiedliwa dla osób, które mnie kochają – stwierdziła. Dodała, że tak zareagowała na to w ramach debaty politycznej – i przeraża ją reakcja pacjentów, którym lekarz zasugeruje eutanazję.
To już trzeci raz, kiedy ustawa legalizująca eutanazję przepadła w szkockim parlamencie. Jej odpowiednik dla Anglii i Walii został wcześniej przyjęty przez Izbę Gmin w Londynie. Utknęła jednak w Izbie Lordów. Ta nie może jej całkowicie zablokować, ale lordowie zgłosili do niej ponad tysiąc poprawek, co zostało powszechnie uznane za próbę opóźnienia wejścia jej w życie.
źr. wPolsce24 za Guardian, Christian Institute










