Ojciec traci dziecko, bo nie zgodził się na "przemianę" swojego 10-letniego syna w dziewczynkę

Kiedy sprzeciw rodzica staje się przestępstwem?
Według relacji ojca, Alexandre Rocha, chłopiec został mu odebrany już w grudniu, ponieważ sprzeciwił się medycznej procedurze związanej z terapią hormonalną, które miały zostać zastosowane wobec jego syna - dziecka z diagnozą spektrum autyzmu. Rocha twierdzi, że jako rodzic nie chce, by jego syn był wystawiony na potencjalnie groźne, nieodwracalne zmiany w ciele i psychice, zwłaszcza gdy chłopiec sam nie jest zdolny do podjęcia takiej decyzji.
– Nie mogę patrzeć, jak młody człowiek jest kierowany w stronę zmian, których konsekwencji nikt nie potrafi odwołać. To nie jest ochrona dziecka, to eksperyment na bezbronnej osobie - mówił Rocha w jednym z nagrań, które obiegły media społecznościowe.
Elon Musk: to „woke mind virus” w praktyce
Sprawę skomentował także przedsiębiorca i publicysta Elon Musk, który na swoim profilu w serwisie X (dawniej Twitter) nazwał wyrok „efektem działania woke wirusa umysłów". Musk uważa, że teraz nawet rodzicom, którzy chcą chronić swoje dzieci przed medycznymi eksperymentami, mogą grozić konsekwencje.
Jego reakcja odbiła się szerokim echem na całym świecie, w tym w społecznościach konserwatywnych i rodzicielskich, które postrzegają to jako kolejny przykład, jak biurokracja i ideologia mogą pokonać zdrowy rozsądek i prawo naturalne.
Globalna tendencja: ideologia ponad biologiczne fakty
Sprawa Rocha nie jest odosobniona. W wielu krajach Zachodu coraz częściej toczy się debata o granicach ingerencji państwa w proces wychowawczy i zdrowotny dzieci. W Argentynie niedawno wprowadzono zakaz medycznych procedur związanych z tranzycją nieletnich, argumentując to ochroną zdrowia fizycznego i psychicznego dzieci. W krajach skandynawskich oraz w części Europy Północnej obserwuje się wycofywanie się z polityk pozwalających na hormonalne oraz chirurgiczne zmiany płci u dzieci i młodzieży, motywowane obawą o ich bezpieczeństwo.
To, co w niektórych państwach uchodzi za „postęp”, w innych jest postrzegane jako zagrożenie dla rodzin i praw rodzicielskich.
Prawo do wychowywania czy obowiązek akceptacji ideologii?
W sercu tej sprawy leży fundamentalne pytanie: czy rodzice, kierując się troską o dobro swoich dzieci, mogą być karani przez państwo za sprzeciw wobec ideologicznie napędzanych procedur?
Dla wielu konserwatywnych komentatorów odpowiedź jest jednoznaczna: jeżeli prawo nie chroni naturalnych więzi rodzinnych i zdrowego rozsądku przed ideologicznymi eksperymentami medialnymi i legislacyjnymi - zaczynamy tracić coś znacznie ważniejszego.
Sprawa Rocha trafi teraz do apelacji, jednak już dziś może stać się symbolem większej walki o prawa rodziców, wartości rodzinne i granice ideologii państwowej w XXI wieku - nie tylko w Islandii, ale w całej Europie i świecie Zachodu.
źr. wPolsce24 za sportskeeda.com, x.com











