Obrażali pierwszą damę w internecie. Dziesięć osób usłyszało wyroki

Związek Brigitte z jej mężem, prezydentem Francji, od dawna budzi kontrowersje. Powodem jest nie tylko znaczna różnica wieku – Brigitte jest od Emmanuela starsza o 24 lata – ale także okoliczności, w jakich się poznali. Stało się to w 1993 roku w szkole, w której uczyła Brigitte. 15-letni Macron był jej uczniem, kolegą z klasy jej córki. Ona sama zarzekała się później, że w ich związku nie było niczego niestosownego i niezgodnego z prawem, a wyszła za mąż za Emmanuela dopiero w 2007 roku, blisko dwa lata po rozstaniu z pierwszym mężem.
Twierdzili, że udaje kobietę
Jakiś czas temu we Francji pojawiła się teoria spiskowa, według której pani Macron jest mężczyzną o imieniu Jean-Michael Trogneux, a jej mąż ukrywa to przed światem. W rzeczywistości Trogneux to starszy brat Brigitte, który żyje w ich rodzinnym mieście Amiens na północy Francji.
Pierwsza dama Francji nie ukrywa, że te pomówienia są dla niej wyjątkowo bolesne i o swoje dobre imię walczy w sądach. Jak informuje dziennik "Guardian", w poniedziałek przed jednym z paryskich sądów zakończył się proces dziesięciu osób – ośmiu mężczyzn i dwóch kobiet, w wieku 41 do 60 lat – które powtarzały to w mediach społecznościowych. Wśród oskarżonych był m.in. nauczyciel wf, właściciel galerii sztuki czy publicysta. Oprócz twierdzeń, że pani Macron jest mężczyzną, niektórzy twierdzili także, że jej związek z mężem początkowo miał charakter pedofilski.
W procesie wzięła udział Tiphaine Auziere, córka Brigitte z pierwszego małżeństwa, która z zawodu jest prawnikiem. Powiedziała sądowi, że kłamstwa na temat płci miały negatywny wpływ na stan zdrowia matki i jakość jej życia. Dodała, że ma to także negatywny wpływ na jej rodzinę. - Jej wnuki słyszą, co jest mówione: „wasza babcia kłamie” albo „wasza babcia to wasz dziadek” - stwierdziła, dodając, że panią Macron bardzo to boli i nie wie, jak to powstrzymać. - Ja jako córka, kobieta i matka nie życzyłabym takiego życia nikomu – podkreśliła.
Usłyszeli wyroki
Sąd uznał, że wszyscy oskarżeni są winni stawianych im zarzutów. Skazał ich na różne wymiary kary – od udziału w przymusowym kursie na temat hejtu w internecie po osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu. Jeden z mężczyzn został skazany na pół roku więzienia. Część z oskarżonych dostała zakaz korzystania z mediów społecznościowych.
Dzień przed wyrokiem Macron powiedziała TF1, że będzie nadal walczyć z oszczerstwami. Dodała, że ci, którzy je rozpuszczają, ignorują dowody na to, że jest kobietą, jak np. jej akt urodzenia.
Macronowie wcześniej podali do sądu amerykańską influencerkę Candance Owens, która w swoich podcastach spopularyzowała tę teorię na całym świecie. Brigitte Macron dodała, że chce być wzorem dla młodych ludzi, którzy spotykają się z prześladowaniem w internecie. - Jeśli nie stworzę przykładu, będzie to trudne – podkreśliła.
źr. wPolsce24 za "Guardian"











