„Efekt Haalanda” okazał się silniejszy niż fiordy i zorza polarna. Norwegia pęka w szwach

Jeszcze kilka lat temu o wyborze wakacyjnego kierunku decydowały przede wszystkim przewodniki i polecenia znajomych. Dziś – jak pokazuje przykład Norwegii – o popularności całego kraju mogą zadecydować media społecznościowe i jedna charyzmatyczna postać. Skala zainteresowania Norwegią po mundialu jest imponująca. Według danych Google Trends liczba wyszukiwań hasła „Norwegia” wzrosła rok do roku aż o 200 procent. Jeszcze bardziej wymowne są dane dla wersji anglojęzycznej – hasło „Norway” było wyszukiwane o 300 procent częściej niż przed rokiem.
Jeszcze ważniejsze są dane z rynku turystycznego. Z analiz platformy Kiwi.com wynika, że średnia dzienna liczba wyszukiwań lotów z Polski do Norwegii między 1 a 20 lipca była o 32,3 procent wyższa niż rok wcześniej. To nie przypadek – jak podaje National Geographic, ogólny wzrost wyszukiwań lotów do Norwegii sięgnął 34 procent, a rezerwacji 21 procent. Również serwis Airbnb odnotował 15-procentowy wzrost wyszukiwań noclegów w Norwegii w okresie od 11 czerwca do 12 lipca w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Haaland królem social mediów. Ponad 30 milionów nowych fanów
Za tym turystycznym boomem stoi przede wszystkim jeden człowiek – Erling Haaland. Analiza Instytutu Monitorowania Mediów pokazuje, że podczas mundialu napastnik zanotował największy spośród wszystkich uczestników turnieju przyrost obserwujących na Instagramie – aż o 31,9 miliona użytkowników. Inne źródła mówią nawet o ponad 32 milionach nowych fanów.
Obecnie Norweg jest czwartym najpopularniejszym aktywnym piłkarzem świata w mediach społecznościowych, ustępując jedynie Cristiano Ronaldo, Lionelowi Messiemu i Kylianowi Mbappé. Pod względem liczby interakcji generowanych na Instagramie podczas mistrzostw znalazł się na trzecim miejscu.
Co sprawiło, że Haaland podbił serca internautów na całym świecie? Eksperci są zgodni – kluczem okazało się poczucie humoru i autentyczność. Zamiast profesjonalnie wyreżyserowanych materiałów, Haaland publikował krótkie nagrania zza kulis reprezentacji, pokazywał codzienne sytuacje i z dystansem podchodził do własnego wizerunku.
Przyrost o niemal 32 miliony obserwujących w tak krótkim czasie to przede wszystkim efekt poczucia humoru i naturalności Norwega. Internauci premiują organiczną wiralowość, kulisy i dystans do siebie” – ocenia Tomasz Lubieniecki, kierownik Działu Raportów Medialnych Instytutu Monitorowania Mediów.
Wikingowie podbijają świat. Wiosłowanie na stadionach i w sieci
Drugim elementem, który przyciągnął uwagę internautów, okazali się norwescy kibice. Charakterystyczny gest wspólnego „wiosłowania”, wykonywany na stadionach przez tysiące fanów siedzących jeden za drugim, błyskawicznie stał się jednym z symboli tegorocznego mundialu. Gest ten był tak popularny, że pojawiał się nie tylko na stadionach, ale także na nowojorskim Times Square, w norweskich przedszkolach, a nawet w domach opieki. W Oslo, w dniu meczu z Francją, w „wiosłowaniu” przed Pałacem Królewskim uczestniczyło według organizatorów nawet 17 tysięcy osób.
Co ciekawe – kibicowskie „wiosłowanie” wcale nie zostało wymyślone przez Norwegów. Jego najstarszy udokumentowany ślad pochodzi z 2009 roku i jest związany z występami szwedzkiego zespołu metalowego Amon Amarth. Mimo to to właśnie norwescy kibice uczynili z niego swój znak rozpoznawczy podczas mundialu.
Polacy łapią norweski trend
Dla polskich turystów Norwegia przestaje być już tylko kierunkiem dla zapalonych wędkarzy i miłośników zimowych sportów. Wzrost zainteresowania lotami o ponad 32 procent pokazuje, że Polacy coraz chętniej wybierają się na podbój fiordów. Największym zainteresowaniem cieszą się połączenia do Oslo, jednak podróżni coraz częściej wybierają także Bergen, Tromsø czy Stavanger, traktując je jako punkt wyjścia do odkrywania norweskich fiordów, górskich szlaków i wybrzeża. Średnia długość pobytu wynosi od pięciu do siedmiu dni.
Nic dziwnego – surowe piękno Norwegii, fiordy, zorza polarna i arktyczne krajobrazy od lat kuszą podróżników. A teraz, dzięki mundialowi i Haalandowi, ten skandynawski kraj trafił na celownik milionów turystów na całym świecie.
Mundial jako maszyna do napędzania turystyki
Przypadek Norwegii pokazuje, że współczesne imprezy sportowe to coś więcej niż rywalizacja na boisku. Umiejętnie wykorzystane emocje kibiców i autentyczni bohaterowie mogą skutecznie budować markę całego kraju i zachęcać turystów do planowania podróży.
Czy Polska mogłaby skorzystać z podobnego efektu? Nasi piłkarze niestety nie zagrali na tegorocznym mundialu, ale być może już za cztery lata, przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej promocji, to nasz kraj stanie się turystycznym hitem napędzanym sportowymi sukcesami. Na razie jednak to Norwegowie mogą cieszyć się z „efektu Haalanda” – i zapełnionych fiordów turystami z całego świata, w tym z Polski.
źr. wPolsce24 za Euronews/National-Geographic/Kiwi/Instytut Monitorowania Mediów











