To zmieni układ sił na wschodniej flance. Przełomowa decyzja ws. broni jądrowej

Zacieśnianie sojuszu w obliczu wojny
Jak poinformował fiński przywódca, partnerstwo obronne między Helsinkami a Paryżem wchodzi na nowy poziom. Przystąpienie do francuskiej inicjatywy nuklearnej, przedstawionej przez Macrona w marcu tego roku, to kolejny krok po niedawnej zapowiedzi rozmieszczenia francuskich wojsk w ramach wysuniętych sił lądowych NATO na terytorium Finlandii.
Stubb w swoim komunikacie w mediach społecznościowych podkreślił, że nadrzędnym celem tego porozumienia jest "wzmocnienie bezpieczeństwa europejskiego". Zaznaczył również, że krok ten zwiększa odpowiedzialność Europy za własną obronę i pomaga zapobiegać ewentualnej eskalacji konfliktu. Fiński prezydent stanowczo jednak zastrzegł, że Helsinki „nie mają zamiaru rozmieszczać broni nuklearnej na swoim terytorium w czasie pokoju”.
Uzupełnienie, a nie zastępstwo dla NATO
Fińskie władze uspokajają, że francuska inicjatywa w żaden sposób nie zastępuje ani nie dubluje parasola nuklearnego NATO.
Inicjatywa francuska nie zastępuje odstraszania nuklearnego NATO ani się z nim nie pokrywa. Absolutnym priorytetem Finlandii pozostaje działanie w ramach NATO i Unii Europejskiej" - zaznaczył prezydent Stubb.
Dodał, że w nadchodzących miesiącach powołana zostanie specjalna grupa sterująca, która zajmie się wdrażaniem nowych zasad współpracy.
Europa musi wziąć na siebie większy ciężar
Głos w sprawie zabrał również fiński minister obrony, Antti Hakkanen. Wskazał on, że Francja, jako europejska potęga nuklearna, odgrywa kluczową rolę w budowaniu obronności kontynentu. Przystąpienie Helsinek do tego paktu uznał za całkowicie naturalny krok, tym bardziej że do inicjatywy dołączyły już wcześniej inne państwa nordyckie: Norwegia, Szwecja i Dania.
Hakkanen wyjaśnił, na czym w praktyce będzie polegać nowe zaangażowanie. Każde z państw członkowskich samodzielnie zdefiniuje tempo i zakres swojego udziału. Co ważne, inicjatywa nie nakłada obowiązku obrony zbiorowej (jak ma to miejsce w NATO), a Francja nie wymaga od sojuszników partycypowania w kosztach utrzymania swojego arsenału nuklearnego.
Na czym więc będzie polegać współpraca? Jak wymienia fiński MON, obejmie ona m.in.:
- Dialog na temat francuskiej doktryny nuklearnej,
- Udział w ćwiczeniach (w charakterze obserwatorów lub wsparcia konwencjonalnego),
- Docelowo – możliwość tymczasowego rozmieszczenia elementów francuskich strategicznych sił powietrznych na terytorium państw sojuszniczych.
Europa musi odegrać większą rolę zarówno w obronie konwencjonalnej, jak i w podziale obciążeń związanych z odstraszaniem nuklearnym. Debaty na temat wzmocnienia bezpieczeństwa Europy są dla obrony Finlandii kluczowe" – podsumował Hakkanen.
A co z polskim atomem? Pora na Nuclear Sharing
Decyzja Finlandii o zacieśnianiu współpracy w obszarze odstraszania nuklearnego wpisuje się w szerszą, ogólnoeuropejską dyskusję, która toczy się również nad Wisłą. W obliczu nieustającego, imperialnego zagrożenia ze strony Rosji, w polskiej przestrzeni publicznej wielokrotnie podnoszono kwestię włączenia naszego kraju do natowskiego programu Nuclear Sharing. Pozwoliłoby to na stacjonowanie amerykańskiej taktycznej broni jądrowej na terytorium Polski, co stanowiłoby najpotężniejszy z możliwych sygnałów odstraszających dla Władimira Putina.
źr. wPolsce24 za abc.es









