Czy piłkę nożną da się policzyć? Ekonomiści już wiedzą, kto wzniesie puchar mistrzostw świata 2026

Wielu ekspertów szuka korelacji między bogactwem kraju a sukcesami sportowymi. Jednak model UniCredit, opracowany przez zespół dr. Andreasa Reesa, wykazał, że PKB (oraz PKB per capita) i ogólna liczba ludności są statystycznie nieistotne dla wyników meczów.
Jak zauważają autorzy, futbolu nie można porównać np. z Formułą 1. Nie jest to bowiem dyscyplina wymagająca miliardowych inwestycji w technologie, by odkryć najlepsze talenty. Dowodem na to mają być sensacyjne awanse takich nacji jak Curaçao, czyli najmniejszego narodu w historii MŚ, czy Wyspy Zielonego Przylądka, które całkowicie zaprzeczają prognozom opartym na demografii. Warto jednak pamiętać o tym, że na tegorocznym mundialu zagra najwięcej drużyn ze wszystkich dotychczasowych turniejów o randze światowej, a obecny model kwalifikacji sprzyjał właśnie takim drużynom jak chociażby Curaçao.
Cztery filary sukcesu
Analitycy postanowili odłożyć na bok portfele państw grających w mistrzostwach świata i skupili się na czterech kluczowych zmiennych.
Jednym z nich jest kultura piłkarska mierzona stażem kraju w strukturach FIFA, a tuż obok wskaźnik potencjału drużyn, na który ma wpływać atut własnego boiska. Nie jest to czynnik bez znaczenia, ponieważ historia pokazuje, że w 13 z 22 turniejów gospodarz docierał do aż do półfinału. Eksperci wzięli też pod uwagę trwałość sukcesu, bazując na wynikach z poprzednich mundiali oraz turniejów kontynentalnych w tym Euro, czy Copa América.
Na koniec: młode talenty, które dają o sobie znać niemal na każdym wielkim turnieju. Kluczową rolę w tym aspekcie odgrywa liczba awansów do półfinałów MŚ U17 i U20 w ostatnich 8 latach. Co ciekawe, przy okazji tego czynnika wyróżniono Włochy, które słyną z jednego z najlepszych systemów szkoleniowych na świecie, ale ku zaskoczeniu wielu kibiców na całym globie nie zakwalifikowali się do mundialu i to nie po raz pierwszy w ostatnich latach.
Prognoza na 2026: Wielka powtórka i „amerykański sen”
Według symulacji fazy pucharowej, kibiców czeka powtórka z ostatniego finału. Model przewiduje, że mistrzem świata ponownie zostanie Argentyna, pokonując w meczu o złoto Francję. Gdyby tak się stało, Argentyna dołączyłaby do elitarnego grona Włoch i Brazylii – jedynych krajów, które zdołały obronić tytuł.
Według analizy, w półfinale mają znaleźć się reprezentacje Argentyny, Francji, Hiszpanii oraz Brazylii. Słodko-gorzka przyjemność zmierzenia się w meczu o brąz przypadnie Hiszpanom i Brazylijczykom, ale to ci ostatni staną na podium mundialu.
W gronie ćwierćfinalistów mają znaleźć się dwaj gospodarze MŚ: Amerykanie i Kanadyjczycy. Tutaj wpływ na wyliczenia miał wspomniany atut własnego boiska. Na tym etapie nie zobaczymy jednak Niemców, którzy po zwycięskim turnieju w Brazylii w 2014 roku przez ostatnie dwa mundiale musieli zadowolić się jedynie trzema spotkaniami w fazie grupowej. Tym razem nasi sąsiedzi mają przełamać złą passę i awansować do kolejnej rundy. Jednak ich gra zakończyć się ma – zdaniem włoskich ekspertów – na etapie 1/8 finału, a odprawić ich z przysłowiowym kwitkiem mają Francuzi.
W tegorocznych mistrzostwach świata nie obejdzie się bez niespodzianek. Analitycy wieszczą, że Curaçao, Haiti oraz Uzbekistan wbrew swojej nienajlepszej pozycji względem mocniejszych rywali dotrą do 1/16 finału.
Wyzwania mistrzostw świata
Nadchodzący turniej w USA, Kanadzie i Meksyku będzie rekordowy pod każdym względem: 48 drużyn i aż 104 mecze. Ogromne odległości – nawet 4500 km między stadionami w Vancouver i Miami – oraz drastyczne zmiany stref czasowych i temperatur sprawią, że o sukcesie mogą zdecydować m.in. czynniki fizyczne, które pod znakiem zapytania stawiają matematykę przyjętą przez zespół UniCredit. Co ważne, przyszły mistrz będzie musiał rozegrać rekordowe osiem spotkań.
Model vs Rzeczywistość
Prognoza UniCredit stoi jednak w kontrze do rynków predykcyjnych – np. Polymarket – gdzie głównymi faworytami inwestorów są Francja (18 proc. szans) oraz Hiszpania (17 proc.), a Argentyna oceniana jest znacznie niżej.
Sami autorzy raportu przyznają, że w sporcie zawsze pozostaje margines na „piłkarskich bogów”. Kontuzje, czerwone kartki i błędy sędziowskie to elementy losowe, których nie udźwignie żadna matematyczna formuła. Przy 104 meczach i skomplikowanym systemie wyłaniania najlepszych drużyn z trzecich miejsc, mundial 2026 z pewnością zgotuje analitykom niejedną niespodziankę. Ale jedno jest pewne – największe wydarzenie w reprezentacyjnej piłce nożnej na pewno przyniesie kibicom mnóstwo emocji.
źr. wPolsce24 za UniCredit/ bankier.pl











