Niespodziewany zwrot akcji? To państwo może wkrótce dołączyć do Unii Europejskiej!

Jeszcze niedawno Reykjavik opierał swoje bezpieczeństwo niemal wyłącznie na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i strukturach NATO. Islandia nie posiada własnej armii, dlatego gwarancje ze strony USA były do tej pory dla niej kluczowe. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać, gdy prezydent Donald Trump zaczął publicznie grozić Grenlandii, co podważyło poczucie stabilności w całym regionie północnego Atlantyku.
Dodatkowym impulsem była podpisana w marcu umowa o partnerstwie obronnym między Islandią, a Unią Europejską. Tamtejszy rząd zapowiedział, że w sierpniu odbędzie się referendum dotyczące wznowienia rozmów akcesyjnych, przerwanych ponad dekadę temu. Premier Kristrun Frostadottir przyznała, że napięcia wokół Grenlandia wyraźnie wpłynęły na nastroje społeczne i skłoniły wielu Islandczyków do ponownego przemyślenia relacji z europejską wspólnotą.
Dotąd jednym z głównych argumentów przeciwko członkostwu była obawa o przyszłość rybołówstwa – filaru islandzkiej gospodarki. Społeczeństwo sprzeciwiało się unijnym kwotom połowowym i większej konkurencji. Obecnie jednak Bruksela sygnalizuje gotowość do potencjalnego kompromisu w tej kwestii. Innym ważnym czynnikiem jest problem z niestabilną koroną, wysoką inflacją i drogą żywnością importowaną z UE, z którym zmaga się obecnie Islandia. Wszystkie wspomniane kwestie coraz bardziej skłaniają Islandczyków do szerszej integracji z europejską organizacją,
Z perspektywy Unii Islandia byłaby cennym partnerem strategicznym – położonym na kluczowym szlaku do Arktyki i już silnie zintegrowanym gospodarczo w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Mimo to wynik referendum pozostaje niepewny. Wstępne sondaże pokazują niemal równy podział opinii, co oznacza, że o przyszłości Islandii w Europie mogą zdecydować rezultaty dalszych negocjacji oraz dalszy rozwój sytuacji międzynarodowej.
źr.wPolsce24 za PAP











