Świat

Niemcy zrywają powojenne ograniczenia – od wywiadu po wojsko. Czy to pora na alarm w Warszawie?

opublikowano:
Żołnierze niemieccy na płycie lotniska
Żołnierze niemieccy na płycie lotniska (fot. Fratria)
Nadchodzą głębokie zmiany w polityce bezpieczeństwa Niemiec, które coraz wyraźniej odsuwają od siebie powojenną mentalność ograniczeń i zaczynają budować potencjał wojskowy i wywiadowczy nieporównywalny z dotychczasowym.

To, co jeszcze kilka lat temu wydawało się realnie niemożliwe, dziś zyskuje coraz większe poparcie w Berlinie – ku niepokojowi wielu ekspertów w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. 

Berlin zdejmuje „powojenny kaganiec” wywiadu

Jak donosi RMF24, władze kanclerza Friedricha Merza przygotowują gruntowną zmianę uprawnień BND – niemieckiego wywiadu zagranicznego. Berlin chce zdjąć długo utrzymywany powojenny „kaganiec” i wyposażyć służbę w znacznie większe możliwości działania, m.in. w sytuacji potencjalnego ograniczenia współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. 

Budowa największej armii Europy?

To nie tylko rewolucja wywiadowcza. Plany militarne Niemiec zakładają wykorzystanie nowej polityki budżetowej i zwiększone wydatki na siły zbrojne, a nawet budowę „najsilniejszej armii konwencjonalnej w Europie”, czyli znaczące zwiększenie liczebności Bundeswehry. 

To również odpowiedź na strategiczne cele NATO, które oczekuje większego zaangażowania niemieckich sił w obronę kontynentu. Jednocześnie w Berlinie przebiega debata na temat nowych form poboru i rozszerzenia rekrutacji wojska, co świadczy o istotnej zmianie w nastawieniu niemieckich elit wobec własnej obronności. 

Czy Niemcy zaczynają się „militaryzować”?

Dla Polski i krajów Europy Środkowej ten trend może budzić realne obawy o równowagę bezpieczeństwa na kontynencie. Po dekadach, gdy Bundeswehra była traktowana jako siła raczej ograniczona i defensywna, dziś Berlin wysuwa się na czoło (przynajmniej w sferze deklaracji) europejskich państw zmieniających politykę pod kątem wojskowym. To fakt, który niepokoi ekspertów analizujących przyszłość architektury bezpieczeństwa w Europie.

Niektórzy obserwatorzy wskazują, że te procesy wpisują się też w szerszy kontekst unijnej polityki bezpieczeństwa oraz mechanizmów takich jak SAFE, które – jak już wcześniej analizowano – w teorii budują wspólnotę zbrojeniową w ramach UE, ale faworyzują duże niemieckie i francuskie koncerny kosztem własnych strategii obronnych mniejszych państw. 

Warszawa powinna się zastanowić

Dla Polski to sygnał, by nie tylko umacniać własne siły zbrojne, ale też utrzymywać czujność wobec zmian strategicznych w Niemczech – partnera NATO, ale też rywala na arenie europejskiej. W sytuacji, gdy Berlin redefiniuje swoją rolę i zaczyna odchodzić od powojennych ograniczeń, Warszawa nie może pozostać bierna. I nie mówimy tu tylko o pamięci o historycznych doświadczeniach.

Nie chodzi tu też jedynie o liczbę żołnierzy czy twarde liczby budżetowe, ale o nowe priorytety polityczne w stolicy Niemiec, które mogą w przyszłości przyczyniać się do przesuwania ciężaru decyzji wojskowych i strategicznych w kierunku Berlina – niekoniecznie w interesie Polski.

źr. wPolsce24 za RMFm, dw.com

Tygodnik Sieci

Twierdza Magdeburg. "AfD doprowadziła do historycznego przełomu"

opublikowano:
pexels-imagenesclau-37291681
AfD doprowadziła do historycznego przełomu. Po raz pierwszy ma realne szanse na objęcie władzy w jednym z niemieckich krajów związkowych. Koszty jej sukcesu poniesie przede wszystkim chadecja.
Tygodnik Sieci

Buta ambasadora. "Berlin domaga się od nas odszkodowań lub zwrotu utraconego terytorium?"

opublikowano:
analogicus-german-3504961_1920
Polska nie ma szczęścia do niemieckich ambasadorów, ale ich nominacje nie są jakimś zrządzeniem losu. Berlin świadomie wyznacza kandydatów, którzy okazują się nieuleczalnie skażeni poczuciem wyższości wobec Polaków.
Świat

Merz może się pakować? Miażdżący wynik sondażu

opublikowano:
mid-epa13228884_2
Friedrich Merz (PAP/EPA)
Friedrich Merz coraz wyraźniej traci poparcie Niemców. Z najnowszego badania instytutu Insa dla dziennika „Bild”, cytowanego przed dw.com, wynika, że aż 78 proc. ankietowanych nie uważa go za właściwą osobę na stanowisku kanclerza. Za Merzem opowiada się zaledwie 14 proc. badanych.
Świat

Policja uderzyła na bary, łaźnie i domy działaczy LGBT. To część akcji "moja rodzina jest bezpieczna"

opublikowano:
Turecka policja jednocześnie weszła do wielu lokali, z których korzystają środowiska LGBT
Turecka policja jednocześnie weszła do wielu lokali, z których korzystają środowiska LGBT (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
Turecka policja zatrzymała w niedzielę 26 osób podczas akcji przeprowadzonej w lokalach związanych ze społecznością LGBT oraz w domach "tęczowych" działaczy. Według tureckiego ministerstwa sprawiedliwości działania były częścią operacji „Moja rodzina jest bezpieczna”, której celem ma być ochrona dzieci, rodziny i porządku społecznego.
Świat

Kuriozalny wpis przyszłego kandydata na kanclerza Austrii. Za odsiecz wiedeńską podziękował... Ukrainie

opublikowano:
Gunther Fehlinger-Jahn wywołał kontrowersje wpisem dotyczącym rocznicy odsieczy wiedeńskiej, w którym podziękował Ukrainie za „ocalenie Wiednia”.
Flaga Austrii (fot.PxHere)
Na profilu znanego austriackiego polityka Gunthera Fehlingera-Jahna pojawił się kontrowersyjny wpis dotyczący bitwy wiedeńskiej. Mężczyzna zdecydował się podziękować za obronę Europy... Ukrainie.
Świat

Każdy polski grzybiarz chciałby mieć taki dzień, a im policja wszystko zabrała

opublikowano:
Kilkadziesiąt kilogramów zdrowych prawdziwków to marzenie każdego grzybiarza, ale nie w... Szwajcarii. Tam przepisy dużo niżej zawieszają poprzeczkę
Kilkadziesiąt kilogramów zdrowych prawdziwków to marzenie każdego grzybiarza, ale nie w... Szwajcarii. Tam przepisy dużo niżej zawieszają poprzeczkę (Fot. Fratria)
30 kilogramów prawdziwków to zdecydowanie za dużo. Przynajmniej według szwajcarskich przepisów. Dwóch Włochów wybrało się na grzyby do kantonu Ticino i wracając do kraju, zostali zatrzymani przez policję. Funkcjonariusze znaleźli w ich samochodzie cały bagażnik wypełniony prawdziwkami. Grzyby skonfiskowano, bo grzybiarze przekroczyli dozwolony limit aż pięciokrotnie.