Nazistowskie mundury, ćpanie, molestowanie. Skandal w Bundeswehrze

Z tego tekstu dowiesz się:
-
Potężny skandal w Bundeswehrze dotknął elitarny 26. Pułk Spadochronowy ze Zweibrücken, liczący ok. 1700 żołnierzy i biorący udział w misjach zagranicznych m.in. w Afganistanie i Mali.
-
Żołnierze są oskarżeni o skrajnie naganne zachowania: noszenie nazistowskich mundurów i symboli, wykonywanie hitlerowskich salutów, mowę nienawiści, molestowanie seksualne koleżanek oraz zażywanie narkotyków.
-
Śledztwo obejmuje aż 55 wojskowych – trzech zostało już wydalonych z armii, wobec kolejnych wszczęto procedury dyscyplinarne, a 16 spraw trafiło do cywilnej prokuratury.
-
Media ujawniły skalę patologii: antysemickie obelgi, groźby gwałtu, przemoc fizyczną oraz niebezpieczne incydenty z użyciem broni palnej.
-
Dowódca jednostki został odwołany, a Bundeswehra zapowiedziała dodatkowe szkolenia i „zero tolerancji” wobec ekstremizmu, seksizmu i przemocy.
-
Politycy i generałowie krytykują reakcję armii jako zbyt opieszałą, podkreślając, że skandal uderza w wiarygodność Bundeswehry w kluczowym momencie jej reform i rekrutacji nowych żołnierzy.
Skandal wywołali członkowie 26. Pułku Spadochronowego, który stacjonuje w mieście Zweibrücken. To jedna z najbardziej elitarnych formacji w niemieckiej Bundeswehrze. Składa się z ok. 1700 żołnierzy. W przeszłości brał udział w akcjach w Afganistanie, Mali i Sudanie.
Nazistowskie mundury, ćpanie, molestowanie
Pierwsze doniesienia o tym, że w tej jednostce dzieje się coś niepokojącego, pojawiły się w październiku zeszłego roku. Jeden z lokalnych dzienników dostał wtedy anonimową informację, że wojsko prowadzi śledztwo wobec członków tego oddziału. Mieli przebierać się w nazistowskie mundury i wykonywać nazistowskie gesty, robić nagie zdjęcia biorącym prysznic żołnierzom, bez ich zgody, a także zażywać narkotyki.
Armia potwierdziła wtedy, że rozpoczęła śledztwo w tej sprawie już w czerwcu, po otrzymaniu skarg od służących w tej jednostce kobiet. Wyszło też na jaw, że jej dowódca, pułkownik Oliver Henkel, został usunięty ze stanowiska. Lokalny nadawca ustalił, że w mowie pożegnalnej do żołnierzy zarzekał się, że nie miało to nic wspólnego z tym skandalem.
Potem okazało się, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. W zeszłym tygodniu dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ujawnił, powołując się na źródła w wojsku, że w tej jednostce działała skrajnie prawicowa, otwarcie antysemicka klika, a antysemickie obelgi, jak „żydowska świnia”, były czymś powszechnym.
Służące w niej kobiety zmagały się z pornograficznymi żartami, groźbami gwałtu i tym, że ich koledzy pokazywali im nagie genitalia.
W czwartek magazyn "Der Spiegel" doniósł, że dowódca kompanii skierował w stronę głowy innego żołnierza częściowo załadowany pistolet – najprawdopodobniej chodziło o broń, która miała pełny magazynek, ale nie wprowadzono w niej pocisku do komory. Inny żołnierz musiał przejść operację na skutek ciosów, jakie otrzymał w głowę i okolice genitaliów od jednego z instruktorów.
Armia bada kilkadziesiąt incydentów
Teraz dziennik "Financial Times" dowiedział się od rzecznika Bundeswehry, że śledztwo w sprawie incydentów w tej jednostce dotyczy aż 55 żołnierzy. Trzech z nich już wyrzucono z sił zbrojnych, a wobec kolejnych 19 rozpoczęto już odpowiednie procedury. Sprawy 16 żołnierzy przekazano do rozpatrzenia cywilnej prokuraturze. Chodzi tu głównie o przestępstwa narkotykowe, ale także o mowę nienawiści i używanie zabronionych symboli ekstremistycznych.
Armia rozpoczęła też specjalne szkolenia, które mają promować lepsze standardy dowództwa i skuteczniejszą edukację dotyczącą wartości w siłach zbrojnych. Nie ma miejsca na przemoc, seksizm i ekstremizm w naszej Bundeswhrze – zapewnił FT rzecznik. Dodał, że spodziewają się, że ich żołnierze i pracownicy cywilni będą aktywnie bronić wartości demokratycznych. Gdzie tak nie jest, działamy w sposób zdecydowany – dodał.
Wiele osób oskarża jednak Bundeswehrę o to, że działania wobec tego skandalu były zbyt mało zdecydowane. Generał Harald Gante powiedział FAZ, że był w szoku gdy dowiedział się, co się dzieje w tej jednostce. - Chodzi zarówno o same wydarzenia, jak i to, w jaki sposób je potraktowano – stwierdził. Dodał, że dobre zachowanie i wartości demokratyczne są tym, co odróżnia Bundeswehrę od rosyjskich żołnierzy.
Minister obrony Boris Pistorius jest oburzony doniesieniami o zachowaniu niemieckich żołnierzy, które jego zdaniem „są sprzeczne z fundamentalnymi wartościami Bundeswehry”. Jego rząd jest jednak krytykowany za to, że publicznie przyznał, iż jest problem, dopiero wtedy, gdy ujawniły go media.
źr. wPolsce24 za "Financial Times"











