Świat

Czeka nas powtórka z III Rzeszy? Niemcy znów chcą mieć najpotężniejszą armię w Europie

opublikowano:
Niemcy znowu chcą być militarną potęgą. Niemieckie czołgi jadą ulicą.
Niemcy znowu chcą być militarną potęgą (fot. shutterstock)
Zapowiedzi rządu Friedricha Merza, że Bundeswehra ma stać się „najsilniejszą konwencjonalną armią Europy”, wywołują zachwyt liberalnych elit w Warszawie i Paryżu. Jednak dla każdego, kto choć trochę zna historię i potrafi trzeźwo oceniać geopolitykę, niemieckie plany militarne powinny być powodem do najwyższego niepokoju. Historia uczy nas bowiem jednej, brutalnej prawdy: za każdym razem, gdy Berlin zaczyna budować militarną potęgę, dla Polski kończy się to katastrofą.

Niedawny artykuł w „Süddeutsche Zeitung” odsłania kulisy nowej strategii obronnej Niemiec. Berlin, zasłaniając się rzekomą koniecznością obrony przed zagrożeniem z Moskwy, forsuje plan bezprecedensowej remilitaryzacji. Oficjalna narracja jest gładka i poprawna politycznie: chodzi o pokój, stabilność i partnerstwo w ramach Trójkąta Weimarskiego. Kanclerz Friedrich Merz podróżuje do Paryża i Warszawy, uśmiecha się do kamer i zapewnia, że silne Niemcy to bezpieczna Europa.

Jak jednak zauważa sam niemiecki dziennik, te imperialne wręcz ambicje zaczynają budzić realny niepokój – i to nie tylko u konserwatywnych komentatorów nad Wisłą, ale nawet w Paryżu. Francuzi i Polacy zaczynają zdawać sobie sprawę, że pod płaszczykiem europejskiej solidarności Berlin buduje narzędzie do trwałej, militarnej i politycznej dominacji na kontynencie.

Mit „bezpiecznej” potęgi na Zachodzie

Polscy euroentuzjaści i politycy obecnego obozu władzy z zachwytem przyjmują deklaracje Berlina o wydatkach rzędu 3,5, a nawet 5 procent PKB na obronność i rozbudowę infrastruktury przystosowanej do ciężkiego sprzętu wojskowego. Wmawiają nam, że dzisiejsze Niemcy to „demokratyczny partner”, na którym możemy polegać.

To skrajna naiwność. Geopolityka nie zna pojęcia sentymentów ani wiecznej przyjaźni, szczególnie wśród sąsiądów. Państwa realizują swoje interesy, a potencjał militarny zawsze idzie w parze z dyktatem politycznym. Niemcy już teraz bezwzględnie dominują w Europie gospodarczo, narzucając mniejszym krajom zabójczą politykę klimatyczną i centralizację Unii Europejskiej. Gdy do tej dominacji dojdzie najsilniejsza konwencjonalna armia na kontynencie, Berlin zyska ostateczny argument w każdej dyskusji. Nasza suwerenność stanie się wówczas fikcją, a Warszawa będzie musiała pytać o zgodę niemieckich generałów i komisarzy w każdej kluczowej sprawie.

Czym dla Polski kończyła się militaryzacja Niemiec?

Warto w tym miejscu odświeżyć pamięć tym, którzy cierpią na historyczną amnezję. Niemiecki militaryzm ma swoje stałe, niezmienne od wieków mechanizmy.

Przypomnijmy wiek XVIII i reformy Fryderyka Wilhelma I, zwanego „Królem-Sierżantem”, który stworzył pruską machinę wojenną. Te rzekomo „obronne” i „nowoczesne” reformy jego syn, Fryderyk II, wykorzystał do napaści na sąsiadów, co w konsekwencji doprowadziło do wymazania Rzeczypospolitej z mapy świata w drodze rozbiorów.

Przypomnijmy wiek XIX i Ottona von Bismarcka, który „krwią i żelazem” jednoczył Niemcy, budując potęgę Cesarstwa. Ceną za ten niemiecki sen była brutalna germanizacja, rugi pruskie i niszczenie polskości na ziemiach zaboru pruskiego. Militarnego molocha nie dało się zatrzymać – jego imperialny apetyt doprowadził wprost do rzezi I wojny światowej.

Wreszcie przypomnijmy najstraszniejszą lekcję: lata 30. XX wieku. Gdy Adolf Hitler ogłaszał remilitaryzację Nadrenii i odrzucał ograniczenia traktatu wersalskiego, zachodnia Europa również milczała, licząc na to, że potężna niemiecka armia będzie barierą chroniącą przed bolszewicką Rosją. Jak skończyło się to „odstraszanie Moskwy” przez silny Berlin? Paktem Ribbentrop-Mołotow, IV rozbiorem Polski, milionami ofiar, zrównaną z ziemią Warszawą i dekadami sowieckiej okupacji. Niemcy i Rosja, bez względu na panujące w nich systemy, zawsze w krytycznym momencie potrafiły porozumieć się ponad naszymi głowami.

Architektura bezpieczeństwa pod dyktando Berlina

Nowa niemiecka strategia nie jest pisana z myślą o bezpieczeństwie Polski. Jest pisana z myślą o interesach Niemiec. Jeśli Berlin stanie się militarnym hegemonem Europy, Amerykanie zyskają idealny pretekst, by wycofać swoje siły z kontynentu, przekazując odpowiedzialność za „wschodnią flankę” w ręce rządu federalnego. Dla Warszawy to scenariusz katastrofalny. Zamiast twardych gwarancji Waszyngtonu, zostaniemy skazani na łaskę i niełaskę Berlina – tego samego Berlina, który przez lata budował Nord Stream, uzależniał Europę od rosyjskich surowców, a w obliczu wojny na Ukrainie kluczył, zwlekał z pomocą i kalkulował, jak najszybciej wrócić do robienia interesów z Putinem.

Niemiecka armia jako „najsilniejsza w Europie” to nie gwarancja pokoju, ale zarzewie nowego koncertu mocarstw, w którym głos Polski przestanie się liczyć. Zamiast ślepo klaskać kanclerzowi Merzowi i jego ministrom, polskie władze powinny wyciągnąć wnioski z historii. Bezpieczeństwo Polski musi opierać się na własnej, silnej armii, rozwoju własnego przemysłu zbrojeniowego i niezależnym sojuszu z USA – a nie na złudnej nadziei, że gąsienice nowych niemieckich czołgów tym razem będą służyć naszej wolności. Historia uczy, że na niemieckim militaryzmie Polska zawsze wychodziła pokonana i okradziona. Nie pozwólmy, by ten scenariusz napisał się na nowo.

źr. wPolsce24 za „Süddeutsche Zeitung”

Świat

Donald Tusk: nikt mnie nie ogra w UE. Premier Estonii: to Niemcy nie chciały Tuska na spotkaniu o Ukrainie

opublikowano:
mid-epa11666748
Spotkanie przywódców z Bidenem bez Tuska (fot. PAP EPA/CHRIS EMIL JANSSEN)
Jeszcze rok temu Donald Tusk utyskiwał, że Polska pod rządami PiS-u nie ma silnego głosu na forum europejskim. Zapewniał, że jego nikt w Europie nie ogra. Tymczasem okazuje się, że Niemcy, na które od lat lider PO stawia, nie tylko nie lekceważą naszego premiera przerzucając nam uchodźców, to jeszcze blokują możliwość jego udziału w spotkaniu z sekretarzem obrony USA.
Świat

Donald Trump szukał pracy w barze szybkiej obsługi. Stanął przy frytkownicy

opublikowano:
mid-epa11667793
Donald Trump smażył frytki (PAP/EPA/NICK HAGEN)
Donald Trump odwiedził w niedzielę restaurację popularnej sieci na przedmieściach Filadelfii, gdzie smażył frytki i obsługiwał kasę drive-thru.
Świat

Strefa Starcia wróciła! Gorące polityczne show na antenie telewizji wPolsce24

opublikowano:
strefa
Strefa Starcia na antenie wPolsce24 (fot. Fratria)
Strefa Starcia wróciła na antenę telewizji wPolsce24. Redaktor Michał Adamczyk i jego goście omówili najważniejsze wydarzenia mijającego tygodnia w Polsce i na świecie. Nie brakowało emocji.
Świat

Chińscy astronauci wrócili na ziemię. Spędzili w kosmosie pół roku

opublikowano:
mid-epa11700209
Pekin nie ukrywa swoich kosmicznych ambicji (fot. PAP/EPA/XINHUA / LI ZHIPENG)
Chiński program kosmiczny znacząco przyspieszył. Chińczycy chcą do połowy stulecia zostać światowym liderem w podboju kosmosu.
Świat

Izraelscy kibice zaatakowani po meczu w Amsterdamie. Natychmiastowa reakcja Netanjahu

opublikowano:
mid-epa11709346
Izrael wysyła do Amsterdamu samoloty, którymi obywatele będą mogli wrócić do kraju. (fot.PAP/EPA/VLN Nieuws)
62 osoby zostały zatrzymane w związku z atakiem na grupę izraelskich kibiców, którzy dopingowali swoją drużynę na meczu w Amsterdamie. Służby odeskortowały fanów Maccabi Tel Awiw do hotelu, a do sprawy odniósł się już premier Izraela, który przekazał, że samoloty są w drodze do Holandii, skąd mają zabrać m.in. rannych obywateli.
Świat

Orze jak może? Artysta, który tworzy traktorem i pługiem. A za płótno ma pole

opublikowano:
videoframe_14924
Jego dzieła zawsze fascynują, choć portfolio jest... kontrowersyjne. Włoski artysta krajobrazu Dario Gambarin tworzy za pomocą... traktora z podczepionym pługiem. Tym razem wyorał logo Jubileuszowego Roku 2025, jakie wcześniej zaprezentował Watykan.