Świat

Niemcy usłyszeli słowa prezydenta Nawrockiego wypowiedziane na Westerplatte. Reakcja może zaskoczyć

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki w czasie wygłaszania przemówienia na Westerplatte
Prezydent Karol Nawrocki w czasie wygłaszania przemówienia na Westerplatte (Fot. Mikołaj Bujak/KPRP)
Prezydent Karol Nawrocki podczas tegorocznych obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte ostrzegał przed zapominaniem o niemieckich zbrodniach i przestrzegał przed powrotem niemiecko-rosyjskich interesów. Niemiecki publicysta Jan Puhl z „Der Spiegel” odpowiedział na te słowa, zarzucając polskiemu prezydentowi przywoływanie „demonów” niemieckiego zagrożenia. Jest jednak w jego tekście coś wyjątkowo ciekawego. Puhl przyznaje Nawrockiemu rację w kwestiach, które dla Polski są fundamentalne. Potwierdza zarówno ogromną niewiedzę Niemców o skali zbrodni popełnionych na Polakach, jak i fakt, że pogarda wobec Polaków i Słowian była obecna w niemieckim nacjonalizmie jeszcze przed Hitlerem.

Komentarz Jana Puhla został zatytułowany „Die Dämonen des Präsidenten”, czyli „Demony prezydenta”. Niemiecki publicysta odnosi się w nim do przemówienia Karola Nawrockiego wygłoszonego 1 września na Westerplatte.

Puhl przedstawia polskiego prezydenta jako polityka, który wykorzystuje rocznicę wybuchu II wojny światowej do umacniania swojej pozycji jako lidera prawicy i obrońcy interesów narodowych. Autor ubolewa, że Nawrocki nie ufa Niemcom, domaga się reparacji i ostrzega, że Berlin może w przyszłości ponownie zbliżyć się gospodarczo do Moskwy. Niemiecki publicysta uważa, że prezydent Polski przywołuje w ten sposób „demony niemieckiego zagrożenia”.

Problem w tym, że w dalszej części swojego tekstu sam dostarcza argumentów, które częściowo potwierdzają obawy Nawrockiego.

„Niemcy mają niewielkie pojęcie o ogromie wojny przeciwko Polakom”

Puhl nie kwestionuje skali niemieckich zbrodni w Polsce. Przeciwnie. Przypomina, że niemiecka agresja doprowadziła do śmierci sześciu milionów Polaków, przede wszystkim cywilów, a niemiecki system okupacyjny miał na celu systematyczne niszczenie polskiej kultury i państwowości.

I właśnie w tym miejscu pada niezwykle istotne stwierdzenie. Niemiecki publicysta przyznaje, że Nawrocki ma w dużej mierze rację, mówiąc o niewiedzy niemieckiego społeczeństwa. Jak pisze Puhl, większość Niemców ma świadomość niemieckiej winy za Holokaust, ale ma niewielkie pojęcie o ogromie wojny prowadzonej przeciwko Polakom i innym narodom Europy Środkowo-Wschodniej. A właśnie o tym mówił Nawrocki na Westerplatte. Prezydent wskazywał, że wiedza o skali niemieckich zbrodni wobec Polski wciąż jest wśród potomków zbrodniarzy niewystarczająca.

Niemiecki autor, który krytykuje polskiego prezydenta za jego ostrożność wobec Niemiec, zasadniczo tę diagnozę potwierdza.

Nawrocki mówił, że Hitler nie był początkiem pogardy wobec Polaków

Jeszcze ciekawszy jest drugi fragment. Nawrocki mówił na Westerplatte, że Niemcy nie potrzebowali Adolfa Hitlera, aby nienawidzić Polski, Polaków i polskości.

To zdanie mogło zostać potraktowane jako kontrowersyjna interpretacja historyczna. Tymczasem Puhl również przyznaje tutaj rację polskiemu prezydentowi. Niemiecki publicysta pisze, że Nawrocki ma rację, gdy wskazuje, iż Niemcy nie potrzebowali Hitlera, by żywić pogardę wobec Polaków. Według autora rasistowskie lekceważenie Słowian było obecne u niemieckiej prawicy nacjonalistycznej na długo przed Hitlerem i stanowiło stały element jej ideologii.

To ważne rozróżnienie. Nawrocki nie twierdził przecież, że współczesne Niemcy są państwem nazistowskim. Przypominał natomiast o historycznych źródłach niemieckiej pogardy wobec Polaków i przestrzegał przed założeniem, że historia raz na zawsze przestała mieć znaczenie.

Puhl odpowiada tymczasem, że Niemcy się zmieniły. I właśnie tutaj zaczyna się zasadnicza różnica między jego oceną, a stanowiskiem polskiego prezydenta.

„Demony” czy lekcja historii?

Niemiecki publicysta przekonuje, że od czasów Willy'ego Brandta i jego uklęknięcia przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie wydarzyło się bardzo wiele. Polska i Niemcy są członkami NATO oraz Unii Europejskiej. Obie gospodarki są ze sobą mocno powiązane. Istnieją traktaty o dobrym sąsiedztwie. Niemcy wspierały również Polskę w zabezpieczaniu wschodniej flanki NATO. Puhl uważa więc, że nie można traktować współczesnych Niemiec tak, jakby nadal były państwem z czasów Republiki Weimarskiej. Ale Nawrocki stawia inne pytanie: czy można mieć pewność, że historia się nie powtórzy?

I to pytanie nie jest całkowicie oderwane od rzeczywistości. Zwłaszcza że sam Puhl przyznaje, iż obawa przed niemiecko-rosyjskim porozumieniem jest jednym z najważniejszych motywów polskiej pamięci historycznej. Przypomina przy tym, że przez wieki zarówno Rosja, jak i Niemcy zagrażały polskiej niepodległości.

Dzisiaj sytuacja jest oczywiście zupełnie inna. Niemcy należą do NATO i UE, a Berlin należy do najważniejszych państw wspierających Ukrainę. Ale jeszcze kilka lat temu niemiecka polityka wobec Rosji wyglądała zupełnie inaczej. Gazociągi Nord Stream stały się symbolem głębokiego uzależnienia części niemieckiej polityki gospodarczej od rosyjskich surowców. Czy zatem ostrzeganie przed możliwością powrotu do polityki „Business as usual” z Moskwą jest rzeczywiście irracjonalnym przywoływaniem demonów?

Niemiecki tekst pokazuje również inny problem

W tym wszystkim jest jeszcze jeden paradoks. Puhl przekonuje, że Niemcy się zmieniły i dlatego Polacy powinni przestać patrzeć na swoich zachodnich sąsiadów przez pryzmat historii. Jednocześnie jednak przyznaje, że znaczna część niemieckiego społeczeństwa nadal nie zna rzeczywistej skali niemieckich zbrodni w Polsce.

A przecież trudno oczekiwać, że pamięć historyczna przestanie być elementem polskiej polityki bezpieczeństwa, jeśli po drugiej stronie granicy wciąż brakuje powszechnej wiedzy o tym, co wydarzyło się w okupowanej Polsce.

Można oczywiście powiedzieć: dzisiejsze Niemcy są innym państwem. I jest to prawda. Ale można jednocześnie powiedzieć: właśnie dlatego warto pamiętać, czym były Niemcy w przeszłości i jakie mechanizmy doprowadziły do katastrofy. To nie musi być nienawiść. Nie musi oznaczać braku zaufania do każdego Niemca. Nie musi oznaczać odrzucenia współpracy polsko-niemieckiej. Może oznaczać po prostu ostrożność.

AfD zmienia niemiecką scenę polityczną

Na tym tle szczególnie interesujące jest to, że komentarz ukazał się na łamach „Der Spiegel” — medium, którego publikacje dotyczące współczesnej polityki niemieckiej bardzo często koncentrują się na wzroście poparcia dla prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD), zmianach nastrojów społecznych i rosnącym znaczeniu nacjonalistycznych tendencji w Niemczech. I przed tym wszystkim nieustannie przestrzegają!

I tutaj pojawia się pytanie, którego w tekście Puhla właściwie nie ma. Czy naprawdę można oczekiwać od Polski, że całkowicie zrezygnuje z historycznej ostrożności w sytuacji, gdy niemiecka scena polityczna sama przechodzi gwałtowne zmiany? AfD jest dziś jedną z najważniejszych sił opozycyjnych w Niemczech. W jej szeregach pojawiały się wypowiedzi podważające sposób prowadzenia niemieckiej polityki pamięci, a część jej polityków opowiada się za zasadniczą zmianą relacji Niemiec z Rosją. To nie oznacza oczywiście, że współczesne Niemcy zmierzają w stronę nazizmu. Takiego wniosku z faktów wyciągnąć nie można. Oznacza jednak, że polska ostrożność wobec potencjalnych zmian niemieckiej polityki nie musi być irracjonalnym lękiem przed przeszłością.

Nawrocki ostrzega, Puhl uspokaja. Ale sam przyznaje mu rację

Komentarz „Der Spiegel” można więc odczytać na dwa sposoby. Z jednej strony niemiecki autor przekonuje Polaków, że Niemcy się zmieniły, a prezydent Nawrocki niepotrzebnie przywołuje „demony” niemieckiej przeszłości.

Z drugiej — ten sam autor przyznaje Nawrockiemu rację w dwóch kluczowych kwestiach: Niemcy rzeczywiście mają niewielką wiedzę o skali wojny i zbrodni popełnionych przez III Rzeszę na Polakach, a pogarda wobec Polaków i Słowian rzeczywiście istniała w niemieckich środowiskach nacjonalistycznych jeszcze przed Hitlerem.

To nie jest argument za tym, że współczesne Niemcy są takie same jak przed 1939 rokiem. Jest to natomiast argument za tym, że pamięć historyczna nie jest chorobą, a ostrożność nie musi być „demonem”.

Zwłaszcza gdy historia Polski pokazuje, że największe tragedie często zaczynały się od przekonania, że pewne rzeczy „już nigdy się nie wydarzą”. Karol Nawrocki mówi więc przede wszystkim: nie zapominajmy. Jan Puhl odpowiada: Niemcy się zmieniły. A między tymi dwoma stanowiskami pozostaje pytanie, którego nie da się rozstrzygnąć samym zapewnieniem, że „czasy się zmieniły”: czy bezpieczeństwo Polski wymaga wiary, czy także pamięci i ostrożności, a budowa dobrosąsiedzkich stosunków czegoś więcej niż puste deklaracje i wielki głaz narzutowy w berlińskim parku?

źr. wPolsce24 za spiegel.de

Świat

Zełeński grozi Polakom i UE. Szantaż w pełnej postaci

opublikowano:
Donald Tusk i Wołodymyr Zełeński
Donald Tusk i Wołodymyr Zełeński (fot. PAP/Wiktor Dąbkowski)
Kijów sięga po coraz mocniejszą retorykę w relacjach z Brukselą i państwami członkowskimi. Podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej Wołodymyr Zełenski postawił sprawę jasno: brak dalszego, gigantycznego wsparcia finansowego i militarnego może skutkować exodusem nawet 20 milionów Ukraińców na Zachód. Dla Polski i innych krajów regionu to sygnał, że temat uchodźców staje się główną kartą przetargową w unijnych negocjacjach.
Świat

Dramat w górach. Lawina zmiotła narciarzy wprost do lodowatego stawu

opublikowano:
Lawina zeszła w chilijskich Andach
Lawina zeszła w chilijskich Andach (fot. shutterstock)
Góry, które na co dzień zachwycają majestatem i przyciągają miłośników zimowego szaleństwa z całego świata, w ułamku sekundy zamieniły się w bezlitosną pułapkę. W minioną sobotę w Portillo – legendarnym, najstarszym ośrodku narciarskim w Ameryce Łacińskiej – rozegrał się prawdziwy koszmar. Potężna lawina runęła ze zboczy chilijskich Andów, niosąc śmierć, przerażenie i lodowatą grozę.
Świat

„Paragony grozy” nie tylko w Polsce. Turyści oburzeni po kolacji w Wenecji, lokal odpowiada

opublikowano:
congerdesign-glasses-8470536_1920
Uważaj na ten trik w restauracji! Zapłacili 156 euro (680 zł) za rybę, bo kelner nie wspomniał o wadze (fot. pixabay)
Romantyczna kolacja w sercu Wenecji zakończyła się dla pary kanadyjskich turystów finansowym szokiem. Za pieczoną rybę dla dwóch osób zapłacili ponad 150 euro (ok. 680zł), a łączny rachunek sięgnął niemal 190 euro (ok. 820 zł). Choć w restauracji zapłacili bez słowa, sprawa trafiła do stowarzyszenia konsumenckiego. Właściciele lokalu odpierają zarzuty i nie kryją zdziwienia.
Świat

Szokujący incydent! Żydowscy osadnicy napadli na polskich dyplomatów na Zachodnim Brzegu

opublikowano:
e71d63661138496fa27af8d97f0fd536
Agresja osadników przekroczyła granicę. Polscy i francuscy dyplomaci zaatakowani pod Ramallah (fot. Fratria)
Izraelscy osadnicy zaatakowali w sobotę na okupowanym Zachodnim Brzegu delegację dyplomatyczną, w której byli przedstawiciele Polski, Francji i Belgii – podał portal Al-Dżazira za izraelskim Radiem Wojskowym. Napastnicy otoczyli samochody dyplomatów i wybili szybę w jednym z pojazdów.
Świat

Niemcy w szoku. Na jaw wyszły relacje byłego szefa wywiadu z prawą ręką Putina

opublikowano:
Ilustracja przedstawiająca byłego szefa niemieckiego wywiadu Augusta Hanninga na tle Władimira Putina, Kremla i powiązań geopolitycznych z Azerbejdżanem.
Były szef niemieckiego wywiadu August Hanning i jego wieloletnie kontakty z rosyjską elitą. Sprawę podejrzeń o szpiegostwo bada niemiecka prokuratura(graf. AI)
Zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa były szef niemieckiego wywiadu zagranicznego August Hanning przez lata utrzymywał bliskie kontakty z kremlowską elitą skupioną wokół Władimira Putina - ujawnia niemiecki tygodnik „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”. W tle sprawy pojawiają się wątki szpiegowskie, wpływy reżimu w Baku oraz wieloletnie relacje z czołowym kremlowskim jastrzębiem Nikołajem Patruszewem.
Świat

Francja w ogniu protestów. Starcia z policją, szturm na ratusz i powrót „żółtych kamizelek”

opublikowano:
Protesters face police forces during a demonstration against the rising cost of living and cuts to public services at the Republic square in Paris, France, 17 October 2026. A nationwide mobilization brings together Yellow Vest 'Gilets Jaunes' activists, high school and university students, trade unions and other groups in a convergence of protests over the rising cost of living, fuel prices and deteriorating public services, as well as calling for better education and school conditions
Francja na krawędzi. Tysiące rannych, szturm na ratusz i powrót „żółtych kamizelek”(fot. PAP/EPA)
Francuskie ulice znów stały się areną gwałtownych zamieszek. Fala demonstracji, zapoczątkowana przez strajkującą od czterech tygodni młodzież szkolną i akademicką, połączyła siły z odradzającym się ruchem „żółtych kamizelek” oraz związkami zawodowymi. W całym kraju dochodzi do starć z policją, a w Marsylii demonstranci sforsowali wejście do ratusza.