Polskie przedsiębiorstwo rzuciło wyzwanie unijnej agencji. Koniec głośnego sporu przed TSUE

Procedura przetargowa na budowę nowej, stałej siedziby Frontexu w Warszawie ruszyła jeszcze w 2022 roku i była podzielona na kilka etapów. Polska firma Warbud złożyła swoją ofertę, licząc na zdobycie tego prestiżowego kontraktu. Jednak w październiku 2024 roku przedsiębiorstwo otrzymało decyzję o odrzuceniu jego propozycji na końcowym etapie oraz o wyborze innego wykonawcy.
Polskie konsorcjum nie pogodziło się z tą decyzją. Warbud postanowił szukać sprawiedliwości bezpośrednio przed unijnym wymiarem sprawiedliwości, oskarżając unijną agencję o uchybienia proceduralne. W międzyczasie firma próbowała zablokować podpisanie umowy ze zwycięzcą, lecz w kwietniu 2025 roku Sąd UE oddalił jej wniosek o zastosowanie środków tymczasowych.
Czy konkurencja zaoferowała rażąco niską cenę?
Główna linia obrony polskiego przedsiębiorstwa opierała się na dwóch zarzutach. Jednym z nich był brak dostatecznych wyjaśnień ze strony Frontexu, dlaczego wybrana została oferta konkurencji. Ponadto zarzucono nieweryfikowanie zwycięskiej oferty pod kątem rażąco niskiej ceny. Zgodnie z unijnymi przepisami instytucje mają bowiem obowiązek kontrolować, czy oferty nie są sztucznie zaniżone.
Warbud wskazywał m.in. na gigantyczne różnice w wycenie poszczególnych prac. Przykładowo, koszty instalacji elektrycznej w zwycięskiej ofercie stanowiły 35,64 proc. całkowitej ceny, podczas gdy w propozycji Warbudu wyceniono je na 47,72 proc.
Dlaczego Sąd UE stanął po stronie agencji?
Sąd Unii Europejskiej szczegółowo przeanalizował argumentację obu stron i uznał, że Frontex nie naruszył procedur. W uzasadnieniu wyroku sędziowie wskazali, że Frontex przeprowadził pierwszy etap kontroli, w którym bada się, czy cena odbiega od realiów rynkowych. Ponieważ na tym etapie zwycięska oferta nie wzbudziła podejrzeń, agencja nie miała prawnego obowiązku uruchamiania drugiego etapu i żądania dodatkowych wyjaśnień od zwycięzcy. Choć cena konkurenta była znacznie niższa niż oferta Warbudu, nie była ona rażąco niska w świetle prawa.
Obowiązek informacyjny zamawiającego realizowany jest dwuetapowo. Frontex przedstawił Warbudowi ogólny zarys swojej analizy, co było wystarczające. Unijna agencja nie musiała przekazywać szczegółowych danych techniczno-finansowych ani konkretnych cen konkurencji.
Błędy w ofercie polskiego budowlańca
Z odtajnionych dokumentów sądowych wynika, że oferta Warbudu nie była bez skazy. Frontex wskazał na konkretne braki w polskiej dokumentacji przetargowej. Zabrakło w niej głębszej analizy budynków bezemisyjnych w kontekście globalnego ocieplenia. W przedstawionym planie dekonstrukcji nie ujęto szczegółowych rozwiązań dotyczących łatwego demontażu elementów oraz recyklingu materiałów.
Ostatecznie skarga polskiego przedsiębiorstwa została uznana za dopuszczalną, ale w pełni bezzasadną, co zamyka ten etap sądowej walki o warszawską siedzibę Frontexu.
źr. wPolsce24 za Interia











