Świat

Cicha bohaterka z Polski podbiła serca Australijczyków. W stolicy postawili jej pomnik

opublikowano:
Polka bohaterką w Australii w Canberze stanął pomnik Stasi Dąbrowskiej autorstwa Louis Skacej
Polka bohaterką w Australii (fot. Instagram/louise.skacej)
Zamiast ideologicznych haseł – ciężka praca własnych rąk, chrześcijańskie miłosierdzie i wierność zasadom wyniesionym z rodzinnego domu. Stanisława Dąbrowska, skromna Polka ze wsi pod Gorlicami, przez niemal cztery dekady karmiła najuboższych na ulicach stolicy Australii. Gdy inni debatowali o problemach społecznych, ona po prostu zakasała rękawy. Teraz w sercu Canberry stanął jej pomnik, a o jej niezwykłym dziedzictwie przypomniał portal Histmag.org.

Stanisława Dąbrowska urodziła się w 1926 roku na południu Polski, w ubogiej rodzinie Władysława i Wiktorii. Przed wojną mieszkała w Gorlicach nieopodal Nowego Sącza. Wychowana w tradycyjnym duchu i ciężkich warunkach, od dziecka wiedziała, czym jest głód, brak bieżącej wody i twarde realia okupacyjnej biedy. To właśnie te doświadczenia oraz wyniesione z domu wartości – szacunek do człowieka i solidarność z bliźnim – ukształtowały jej charakter na całe życie. Po wojnie zdobyła wykształcenie pielęgniarskie, a w 1964 roku, wraz z ówczesnym mężem, fizykiem jądrowym Janem Nurzyńskim, wyemigrowała na antypody.

Gdy ich drogi życiowe się rozeszły, pani Stanisława – w Australii znana po prostu jako „Stasia” – całe swoje serce oddała służbie najbardziej opuszczonym. Jak opisuje portal histmag.org, w 1979 roku założyła mobilną kuchnię polową na Garema Place w centrum Canberry.

Ewangelia czynu: 100 litrów zupy i praca ponad siły

Jej działalność była zaprzeczeniem współczesnego, biurokratycznego „pomagactwa NGO-sów” zasilanego państwowymi grantami. Zanim pojawiło się jakiekolwiek wsparcie instytucjonalne, przez pierwsze 11 lat Dąbrowska finansowała posiłki dla ubogich niemal wyłącznie z własnej kieszeni. Za dnia pracowała fizycznie jako sprzątaczka, w nocy opiekowała się dziećmi, a o świcie wsiadała w vana i jeździła po piekarniach oraz sklepach, prosząc o niesprzedany chleb i warzywa.

Każdego tygodnia obierała sama blisko 180 kilogramów jarzyn, z których gotowała nawet 100 litrów pożywnej zupy. Co piątek czekała na potrzebujących. Dla bezdomnych i zepchniętych na margines nie była tylko „panią od zupy” (ang. Soup Kitchen Lady). Dawała im to, czego nie kupią żadne zasiłki: ludzkie ciepło, modlitwę, rozmowę i przywrócenie utraconej godności. Gdy witała podopiecznych, miała w zwyczaju mówić z uśmiechem: „Hello my Wonderful” („Cześć, moja cudowna / mój cudowny”).

Moja babcia była skromną osobą, unikała rozgłosu i po prostu chciała pomagać. Tak ją wychowano – że po prostu pomaga się ludziom – wspominał po latach jej wnuk Josh Kenworthy.

Sama Stanisława do końca zbywała zachwyty nad swoją osobą.

To tylko gotowanie warzyw – nic specjalnego” – mówiła z typową dla przedwojennego pokolenia pokorą.

Odznaczenia i duma z polskiego dziedzictwa

Mimo że nie szukała poklasku, jej bezkompromisowa postawa spotkała się z ogromnym uznaniem w nowej ojczyźnie. Stasia została m.in. Obywatelką Roku Canberry (1996), odznaczono ją prestiżowym Medalem Orderu Australii (OAM) oraz Medalem Stulecia, a w 2000 roku niosła znicz olimpijski. Przez lokalną prasę i mieszkańców z szacunkiem nazywana była „Matką Teresą z Canberry”.

Swoją mobilną kuchnię prowadziła niemal do końca swoich dni – służyła potrzebującym aż do 92. roku życia. Zmarła w 2020 roku w wieku 94 lat.

W Canberze stanął pomnik

Pamięć o Polce okazała się trwalsza niż przemijające mody. W sierpniu 2026 roku na placu Garema Place w Canberze uroczyście odsłonięto wykonaną z brązu, naturalnej wielkości rzeźbę autorstwa Louise Skačej. Przedstawia uśmiechniętą panią Stasię z wyciągniętą w geście powitania dłonią – dokładnie taką, jaką przez blisko cztery dekady widywali mieszkańcy stolicy.

Historia Stanisławy Dąbrowskiej to nie tylko piękny przykład polskiego wkładu w historię odległego kontynentu. To przede wszystkim dowód na to, jak potężną siłę ma tradycyjny etos pracy, skromność i chrześcijańska miłość bliźniego. Bez kamer, bez wielkich dotacji i bez ideologicznego zadęcia – zwykła polska kobieta pokazała światu, czym jest prawdziwa solidarność z drugim człowiekiem.

źr. wPolsce24 za histmag.org, oa.anu.edu.au

Świat

Poważny incydent nad Litwą. Ukraina przeprasza, a w tle pojawia się Polska!

opublikowano:
Wołodymyr Zełenski
Ukraina przeprasza Litwę. (fot. PAP/ EPA/OLIVIER MATTHYS)
Poranny incydent w przestrzeni powietrznej państw bałtyckich wywołał natychmiastową reakcję dyplomatyczną. Po eksplozji drona na północy Litwy ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie przeprosiło władze w Wilnie. W tle całej sprawy pojawiły się jednak doniesienia wskazujące na terytorium Polski. Czy w oficjalnym stanowisku Kijowa znalazło się odniesienie do Warszawy?
Świat

Tragedia podczas mszy na żywo. Potężny krzyż runął na księdza na oczach wiernych

opublikowano:
msza święta
(fot. ilustracyjna/ pexels)
W ekwadorskim mieście Guayaquil doszło do tragicznego wypadku w kościele. Podczas odprawiania mszy świętej na proboszcza runął wielki krzyż zamontowany w prezbiterium. Zdarzenie rozegrało się na oczach wiernych oraz osób oglądających transmisję w internecie.
Świat

Zełeński grozi Polakom i UE. Szantaż w pełnej postaci

opublikowano:
Donald Tusk i Wołodymyr Zełeński
Donald Tusk i Wołodymyr Zełeński (fot. PAP/Wiktor Dąbkowski)
Kijów sięga po coraz mocniejszą retorykę w relacjach z Brukselą i państwami członkowskimi. Podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej Wołodymyr Zełenski postawił sprawę jasno: brak dalszego, gigantycznego wsparcia finansowego i militarnego może skutkować exodusem nawet 20 milionów Ukraińców na Zachód. Dla Polski i innych krajów regionu to sygnał, że temat uchodźców staje się główną kartą przetargową w unijnych negocjacjach.
Świat

Dramat w górach. Lawina zmiotła narciarzy wprost do lodowatego stawu

opublikowano:
Lawina zeszła w chilijskich Andach
Lawina zeszła w chilijskich Andach (fot. shutterstock)
Góry, które na co dzień zachwycają majestatem i przyciągają miłośników zimowego szaleństwa z całego świata, w ułamku sekundy zamieniły się w bezlitosną pułapkę. W minioną sobotę w Portillo – legendarnym, najstarszym ośrodku narciarskim w Ameryce Łacińskiej – rozegrał się prawdziwy koszmar. Potężna lawina runęła ze zboczy chilijskich Andów, niosąc śmierć, przerażenie i lodowatą grozę.
Świat

„Paragony grozy” nie tylko w Polsce. Turyści oburzeni po kolacji w Wenecji, lokal odpowiada

opublikowano:
congerdesign-glasses-8470536_1920
Uważaj na ten trik w restauracji! Zapłacili 156 euro (680 zł) za rybę, bo kelner nie wspomniał o wadze (fot. pixabay)
Romantyczna kolacja w sercu Wenecji zakończyła się dla pary kanadyjskich turystów finansowym szokiem. Za pieczoną rybę dla dwóch osób zapłacili ponad 150 euro (ok. 680zł), a łączny rachunek sięgnął niemal 190 euro (ok. 820 zł). Choć w restauracji zapłacili bez słowa, sprawa trafiła do stowarzyszenia konsumenckiego. Właściciele lokalu odpierają zarzuty i nie kryją zdziwienia.
Świat

Szokujący incydent! Żydowscy osadnicy napadli na polskich dyplomatów na Zachodnim Brzegu

opublikowano:
e71d63661138496fa27af8d97f0fd536
Agresja osadników przekroczyła granicę. Polscy i francuscy dyplomaci zaatakowani pod Ramallah (fot. Fratria)
Izraelscy osadnicy zaatakowali w sobotę na okupowanym Zachodnim Brzegu delegację dyplomatyczną, w której byli przedstawiciele Polski, Francji i Belgii – podał portal Al-Dżazira za izraelskim Radiem Wojskowym. Napastnicy otoczyli samochody dyplomatów i wybili szybę w jednym z pojazdów.