Niemcy „przywłaszczają” sobie polskie ofiary? Burzliwa debata o Holokauście w FAZ

Szokujące wyniki badań: Co Niemcy wiedzą o historii?
Współczesna debata w Niemczech wydaje się operować zniekształconym obrazem rzeczywistości. Według badań IPSOS z 2024 roku, wiedza historyczna u naszych sąsiadów jest alarmująca:
- 59% Niemców uważa, że to niemieccy Żydzi byli najliczniejszą grupą ofiar Holokaustu.
- Niemcy często nie potrafią wskazać takich miejsc zagłady jak Treblinka czy Sobibór.
- Prawie połowa (49%) wierzy, że w samej III Rzeszy groziła kara śmierci za pomoc Żydom, co jest historyczną nieprawdą.
„Koleżeństwo” z oprawcą? Kontrowersyjna teza historyka
Punktem zapalnym dyskusji stała się książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe o polskich burmistrzach. Autor stawia w niej radykalne tezy:
- Określa relacje między okupantem a polskimi urzędnikami mianem „koleżeństwa”.
- Twierdzi, że na jednego niemieckiego sprawcę przypadało aż 9 „kolegów” z krajów okupowanych.
- Do grona kolaborantów zalicza nawet członków żydowskich Sonderkommandos w obozach zagłady, co zdaniem krytyków pozbawia ofiary ich godności.
Pułapka „moralnego absolutyzmu”
Radziejowska i Fałkowski podkreślają w swoim tekście w dzienniku "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że ocena postaw w okupowanej Polsce z perspektywy dzisiejszego komfortu jest błędem. W Polsce, w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, za każdą formę pomocy Żydom groziła kara śmierci dla całej rodziny.
W kraju stacjonowało od 600 tys. do miliona niemieckich funkcjonariuszy – statystycznie jeden uzbrojony Niemiec przypadał na 50 mieszkańców. W takich warunkach „swoboda działania”, o której piszą niektórzy historycy, po prostu nie istniała.
Paradoks rozliczeń: Polska vs. Niemcy
Artykuł obala mit o ukrywaniu prawdy przez Polskę. Fakty wskazują na coś przeciwnego:
- W Jedwabnem (tylko w jednym przypadku) skazano więcej sprawców i na wyższe wyroki niż niemieckich funkcjonariuszy w całym okręgu białostockim, gdzie Niemcy zamordowali 270 tys. osób.
- W powojennej Polsce za kolaborację skazano do 20 000 osób.
- W RFN za zbrodnie w okupowanej Polsce wyroki usłyszało zaledwie około 400 osób.
Instytut Pileckiego pod ostrzałem
Autorzy tekstu odpowiadają również na zarzuty o „nacjonalizm” kierowane pod adresem Instytutu Pileckiego. Wskazują, że krytycy – w tym niemieccy historycy Stephan Lehnstaedt i Andrea Löw – nie podają faktów, a jedynie stosują retorykę wykluczenia.
„Czy w Polsce jest dyktatura? Żywe i pluralistyczne debaty naukowe dowodzą czegoś przeciwnego” – piszą Radziejowska i Fałkowski, wzywając do dyskusji opartej na źródłach, a nie na politycznych etykietach.
źr. wPolsce24 za "FAZ"











