Niemieckie ziomkostwo "wypędzonych" organizuje zjazd w dawnej ojczyźnie. Mieszkańcy są oburzeni

Planowany na Zielone Świątki zjazd Ziomkostwa Niemców Sudeckich budzi w Czechach ogromne, negatywne emocje. Choć inicjatorzy widzą w nim krok w stronę normalizacji relacji, część czeskiej sceny politycznej i opinii publicznej reaguje zdecydowanym sprzeciwem.
Czesi albo się nie interesują, albo są przeciwni
Krytycznie do sprawy odniósł się szef czeskiej dyplomacji Petr Macinka. W rozmowie z niemieckim dziennikiem "Frankfurter Allgemeine Zeitung" podkreślił, że organizacja wydarzenia w Brnie to „bardzo niefortunna sytuacja” i przyznał, że presja społeczna w tej sprawie jest ogromna.
– „Widzimy reakcję czeskiego społeczeństwa, które jest podzielone: większość się tym nie interesuje, ale reszta jest temu przeciwna” – zaznaczył. Dodał też, że szczególnie starsze pokolenie nie akceptuje pomysłu organizacji zjazdu w Czechach. Nie sądzi on też, by oczekiwani na zjeździe premier Bawarii Markus Soeder i minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt „mieli miły dzień w Brnie”
W ostatnich dniach doszło nawet do sporów w czeskim parlamencie. Przeciwko wydarzeniu wystąpiła m.in. partia SPD, domagając się jego zablokowania.
Podobno zrezygnowali z roszczeń
Sam zjazd ma szczególne znaczenie historyczne. Ziomkostwo Niemców Sudeckich zrzesza Niemców wysiedlonych po II wojnie światowej z terenów dawnej Czechosłowacji. Przez lata temat ten był źródłem napięć w relacjach czesko-niemieckich, zwłaszcza w kontekście roszczeń majątkowych, z których organizacja oficjalnie zrezygnowała w 2015 roku. Mimo to emocje nie opadły.
Można się tylko domyślać, że podobny pomysł niemieckich ziomkostw wywołałby równie wielkie oburzenie w Polsce.
źr. wPolsce24 za dw.com











