Niemcy odkryli „tajną broń” Tuska na wybory w przyszłym roku. W Polsce nikt by na to nie wpadł

Niemiecki portal przekonuje, że... planowana kolej dużych prędkości ma być dla polskiego rządu wielkim sukcesem modernizacyjnym, który pomoże wygrać kolejne wybory parlamentarne. Autorzy tekstu zauważają jednocześnie, że cała sieć ma powstać dopiero około 2035 roku.
Trudno więc nie zauważyć pewnej sprzeczności: wyborcy mieliby w 2027 roku nagrodzić polityków za inwestycję, z której realnie będą mogli skorzystać dopiero za mniej więcej dekadę.
Kolej dla czterech miast
Według niemieckiego portalu szybka kolej ma połączyć przede wszystkim Warszawę, Łódź, Poznań i Wrocław. To prawda, to właśnie tzw. linia „Y”, która – w przeciwieństwie do pierwotnych koncepcji projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego – obejmuje znacznie mniej miast i przystanków.
Mimo to niemiecki portal sugeruje, że inwestycja może przekonać także wyborców z mniejszych miejscowości i prowincji.
Brzmi to co najmniej zaskakująco, bo właśnie ograniczenie liczby przystanków było jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów wobec zmodyfikowanej koncepcji projektu. I to właśnie mieszkańcy mniejszych ośrodków są na "tuskowej" koncepcji najbardziej poszkodowani.
„Sukces” w postaci przetargu
Portal Mitteldeutscher Rundfunk wskazuje też na przykład „namacalnego sukcesu” rządu, a nim być... ogłoszenie przetargu na nowoczesne pociągi dużych prędkości.
Problem polega na tym, że tory, po których te składy miałyby jeździć, dopiero mają powstać. Dodatkowo konstrukcja przetargu wzbudziła w Polsce sporo kontrowersji. Krytycy zwracają uwagę, że jego warunki praktycznie wykluczają udział krajowych producentów taboru kolejowego.
Niemieckie wyobrażenia o Polsce
Autorzy tekstu przekonują również, że place budowy, nowe dworce i szybkie pociągi mogą przekonać wyborców, że „coś się dzieje”, a życie staje się lepsze. Według portalu inwestycje infrastrukturalne mają być dla rządu sposobem na pokazanie skuteczności i odwrócenie uwagi od sporów politycznych z prezydentem Karolem Nawrockim oraz opozycją.
Artykuł pokazuje jednak przede wszystkim jedno – jak różne mogą być wyobrażenia o polskiej polityce i nastrojach społecznych poza granicami kraju. Bo pomysł, że wizja najszybszych pociągów w Europie – które mają ruszyć dopiero za kilkanaście lat – stanie się decydującym argumentem wyborczym już za rok czy dwa, dla wielu Polaków brzmi raczej jak polityczny żart niż realistyczny scenariusz.
źr. wPolsce24 za dw.com











