Nie będzie ataku na Iran? Jest deklaracja Trumpa

Jak informowaliśmy wcześniej, pod koniec grudnia w Iranie wybuchły protesty, które błyskawicznie rozlały się na cały kraj. Reżim w Teheranie szybko rozpoczął brutalną rozprawę z ich uczestnikami. Mimo wyłączenia internetu, do sieci trafiły drastyczne nagrania, pokazujące zwłoki na ulicach i przepełnione kostnice. Według irańskich organizacji praw człowieka liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła już 3,5 tys. złotych. Trump od początku sugerował otwarcie, że jeśli reżim nadal będzie ich zabijał, USA dokonają zbrojnej interwencji. Niedawno wezwał irańskich patriotów, by protestowali nadal, bo pomoc jest w drodze. Jego bliski sojusznik, senator Lindsey Graham, zasugerował, że ta pomoc to będą naloty, cyberataki itp. Trump poinformował wtedy także, że odwołuje wszelkie rozmowy z przedstawicielami reżimu.
W środę w nocy i czwartek rano miała miejsce seria zdarzeń, która sugerowała, że zbliża się amerykański atak. Iran zamknął swoją przestrzeń powietrzną, bez wyjaśnienia powodów. Linie lotnicze ogłosiły, że będą unikać lotów nad Iranem i Irakiem. Amerykanie rozpoczęli ewakuację niektórego personelu z baz w regionie i nakazali dyplomatom zachowanie szczególnej ostrożności. Europejskie państwa nawoływały swoich obywateli do opuszczenia kraju, a Wielka Brytania tymczasowo zamknęła swoją przestrzeń powietrzną.
Zamiast ataku doszło jednak do deeskalacji. Trump powiedział w Białym Domu, że otrzymał zapewnienia od bardzo ważnych źródeł po drugiej stronie że przemoc wobec uczestników protestów się skończyła.
Niespodziewana deeskalacja
- Powiedzieli, że skończyło się zabijanie i egzekucje nie będą miały miejsca – dziś miało być wiele egzekucji – stwierdził. Dodał, że strona amerykańska jeszcze nie zweryfikowała tych doniesień. Zapytany przez dziennikarzy, czy to oznacza, że nie będzie akcji zbrojnej, powiedział, że będziemy na to patrzeć i zobaczymy jaki jest proces.
Równocześnie irańskie państwowe media poinformowały w czwartek rano, że Erfan Soltani nie został skazany na śmierć. Jak informowaliśmy wcześniej, 26-letni Soltani miał być aresztowany podczas jednego z protestów i, po krótkim procesie bez udziału adwokata, skazany za "prowadzenie wojny przeciwko Bogu" – jak w Iranie nazywa się najcięższe i najbardziej szkodliwe społecznie przestępstwa – na karę śmierci przez powieszenie. Jego rodzina informowała, że powiedziano im, że egzekucja odbędzie się w środę. W przeszłości reżim wielokrotnie skazywał uczestników poprzednich protestów na śmierć, ale Soltani był pierwszym, którego skazano na nią za udział w obecnych.
Nieco wcześniej irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi powiedział amerykańskiej telewizji Fox News, że nie ma żadnego planu dokonywania egzekucji uczestników protestów. Wieszanie nie wchodzi w grę – stwierdził. Według organizacji broniących praw człowieka irańskie służby podczas protestów zatrzymały ok. 10 tys. osób. Przedstawiciele reżimu, w tym główny sędzia Iranu, więcej niż raz zapowiadali, że nie będzie dla nich litości.
źr. wPolsce24 za Guardian, Reuters, Fox News








