Rosyjski arsenał śmierci pod Berlinem! Moskwa szykowała zabójcze zamachy na Europę! Cień KGB nad Polską?

Las skrywał broń dla płatnych morderców
Do odkrycia doszło już w ubiegłym roku na granicy Berlina z Brandenburgią, jednak dopiero teraz szczegóły tej sprawy ujrzały światło dzienne. Funkcjonariusze niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV), działając na podstawie danych od informatora, natrafiły w lesie na profesjonalnie zamaskowany ziemny depozyt. W środku znajdowały się dwie w pełni sprawne sztuki broni palnej krótkiej.
Zdaniem śledczych nie był to przypadek. Wszystkie przesłanki wskazują na to, że była to jedna z tajnych skrytek rosyjskiego GRU. Broń została przygotowana dla siatek szpiegowskich, które na zlecenie Kremla miały przeprowadzać w Niemczech tzw. operacje kinetyczne, czyli brutalne morderstwa polityczne i akty dywersji.
Celownik wycelowany w serce Zachodu
Prezes BfV, Sinan Selen, od miesięcy ostrzega w poufnych spotkaniach w Berlinie, że Rosja radykalnie zaostrzyła kurs. Moskwa nie cofnie się przed niczym, aby uderzyć w wspierających Ukrainę. Na morderczej liście życzeń Putina znaleźli się już:
- Menedżerowie przemysłu zbrojenioweg – osoby odpowiedzialne za dostawy sprzętu dla Kijowa,
- Opozycjoniści na uchodźstwie – wrogowie reżimu, którzy znaleźli azyl w Europie,
- Otwarcie deklarujący się zwolennicy Ukrainy.
To bezpośredni zamach na suwerenność Niemiec i całej Unii Europejskiej. Europie grozi fala krwawych zamachów, które mają zastraszyć polityków i złamać wolę wspierania ukraińskiego oporu.
Niemiecka zasadzka, która nie wypaliła
Niemieckie służby zachowały się jednak sprytniej, niż zakładał przeciwnik. Po zabezpieczeniu broni, eksperci wyposażyli pistolety w nadajniki GPS oraz celowo unieruchomili je mechanicznie. Skrytka została pozostawiona w nienaruszonym stanie, a wokół niej rozstawiono zaawansowany system obserwacji technicznej. Celem było wytropienie kurierów lub samych zleceniodawców.
Jednak czujność rosyjskich agentów okazała się skuteczniejsza. Przez wiele miesięcy nikt nie pojawił się po odbiór "paczek". Służby uznają dziś to miejsce za "martwe". Prawdopodobnie sprawcy wykryli obecność policji podczas akcji w ubiegłym roku i porzucili ten kanał przerzutowy. To jednak nie koniec sprawy – wiadomo, że podejrzany o założenie depozytu został już zatrzymany w Rumunii, a niemiecki Prokurator Generalny prowadzi śledztwo w sprawie przygotowania ciężkiej zbrodni o charakterze zagrażającym państwu.
Ławrow: "Zaostrzymy metody"
Kiedy na początki sierpnia w Lipsku o mały włos nie doszło do ataku drona na ukraiński samolot transportowy, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w brutalny sposób przyznał, że Rosja prowadzi totalną wojnę na terenie Zachodu. Stwierdził wprost: "Zdecydowanie zaostrzymy nasze metody, aby zniszczyć wszystko, co zasila machinę wojenną Kijowa z Zachodu. I już to robimy."
To dowód, że Kreml oficjalnie wypowiedział nam wojnę. Groźby nie pozostawiają złudzeń – Rosja traktuje państwa NATO jako pole bitwy.
Cień zimnej wojny i alarm dla Polski
Tajne składy broni w Europie Zachodniej to nie nowość. Już w czasach ZSRR KGB zakładało podobne magazyny na wypadek konfliktu z NATO. Ujawnił to m.in. były oficer KGB, Wasilij Mitrochin. W zeszłorocznym znalezisku w Nadrenii-Palatynacie, gdzie natknięto się na materiały wybuchowe i granaty blisko rurociągu NATO, wyraźnie widać powielanie zimnowojennych scenariuszy.
A co z Polską? Czy możemy być pewni, że takie śmiertelne "skarbce" nie znajdują się również w lasach pod Warszawą, Wrocławiem czy w pobliżu naszych lotnisk wojskowych? Granica wschodnia to nie tylko linia frontu, ale również zaplecze dla rosyjskich dywersantów. Europejskie służby biją na alarm – Rosja szykuje się do uderzeń na niespotykaną dotąd skalę. Musimy być gotowi na najgorsze, zanim ulicami europejskich stolic popłynie krew.
źr. wPolsce24 za Süddeutsche Zeitung/NDR/WDR











