Eldorado dla Niemców, drożyzna dla Polaków. Berlin zachwycony cenami na naszych stacjach

Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” z nieskrywanym entuzjazmem spogląda w stronę polskich dystrybutorów. Dziennikarze wskazują, że kierowcy z Niemiec masowo ruszyli tankować do Polski, oszczędzając na każdym litrze ponad 40 centów.
Niemiecki zachwyt nad polską stacją
Z perspektywy Berlina sytuacja wygląda znakomicie. Na łamach niemieckiego dziennika odnotowano, że tankowanie po polskiej stronie granicy stało się dla tamtejszych kierowców wyjątkową okazją, o jakiej u siebie mogą jedynie pomarzyć.
- Z punktu widzenia kierowców wniosek jest jednoznaczny: tankowanie w Polsce jest bardziej opłacalne niż kiedykolwiek. Tankując benzynę lub olej napędowy tuż za wschodnią granicą Niemiec, mogą zaoszczędzić ponad 40 centów na litrze” - podaje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Gazeta zauważa również, że rząd w Warszawie przyjął rozwiązania dotyczące cen paliw, których od dawna domagała się niemiecka partia SPD. Co ciekawe, niemiecki dziennik odnotował bez ogródek, że Polacy nie przejęli się tym, iż wprowadzane rozwiązania obniżające podatki na paliwo stoją w sprzeczności z unijną dyrektywą ramową w sprawie VAT.
Prezydent walczy o realne obniżki
To, co dla Niemców jest tanim tankowaniem, dla polskich kierowców pozostaje bolesnym obciążeniem domowych budżetów. 1 października, prezydent Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Głowa państwa podjęła tę decyzję w obliczu dramatycznej sytuacji na rynku, gdzie – jak wskazał Karol Nawrocki w orędziu – ceny paliw przekraczały osiem złotych za litr benzyny i dziewięć złotych za litr oleju napędowego.
Prezydent skierował jednocześnie podpisane przepisy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Karol Nawrocki w ostrych słowach wypunktował kondycję państwa pod wodzą obecnej koalicji rządzącej. W orędziu przypomniał, że po sierpniu 2026 roku dziura budżetowa przekroczyła 150 mld zł, a obecny rząd w ciągu czterech lat powiększy zadłużenie państwa o ponad bilion złotych.
Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział we wpisie w mediach społecznościowych obniżki rzędu 1,20–1,30 zł na litrze. Prezydent zaapelował jednak do Sejmu o natychmiastowe prace nad prezydenckim projektem, który obniża marże koncernów i – według wyliczeń głowy państwa – przyniesie spadek cen o ponad dwa złote na litrze.
Obajtek punktuje manipulacje rządu Tuska
Działania rządu Donalda Tuska bezlitośnie obnażył były prezes Orlenu Daniel Obajtek. Wskazał, że program CPN oparty na podatku od nadzwyczajnych zysków to jedynie prowizorka, która wystarczy na zaledwie 2–3 miesiące.
– Jak dziś usłyszałem, że paliwo ma być tańsze o złotówkę, to się załamałem. Tak naprawdę powinno być o 2 złote taniej z jednej racji. Złotówkę może bez problemu wygenerować Orlen, a drugą złotówkę może wygenerować rząd z danin - podkreślił Daniel Obajtek na konferencji prasowej.
Były szef koncernu przypomniał również o braku wsparcia dla kluczowych sektorów gospodarki pod rządami obecnej ekipy.
– Czy dziś są takie dopłaty dla paliw dla rolników? No nie ma. A bez problemu rząd by mógł to zrobić, ponieważ przy wysokiej cenie oleju napędowego, sięgającego powyżej 9 złotych, pan Domański ma złotówkę więcej z danin od każdego litra do budżetu państwa polskiego. Złotówkę więcej, niż planował w budżecie przychodów z danin od paliw. Na samym VAT-ie ma 70 groszy więcej - punktował Obajtek.
źr. wPolsce24 za Frankfurter Allgemeine Zeitung









