Koszmar w gabinecie stomatologicznym. 4-letnia dziewczynka zmarła w męczarniach, bo dentysta oszczędzał na higienie

Skrajne niedbalstwo i brudne leki
Do dramatu doszło pod koniec września 2021 roku. Mała Emilia bała się borowania, dlatego rodzice zdecydowali się na zabieg w znieczuleniu ogólnym. Narkozę podawał 67-letni wówczas anestezjolog dr Gerald W. Jak ujawniło drobiazgowe śledztwo, to, co działo się na zapleczu gabinetu, urągało jakimkolwiek normom cywilizowanego państwa.
Lekarz oszczędzał na wszystkim. Zrezygnował z opłacenia wymaganej przepisami asystentki, a przygotowane wcześniej strzykawki z lekiem trzymał... w zwykłym pudełku śniadaniowym. Co najbardziej bulwersujące, Gerald W. podał czwórce dzieci oraz jednej dorosłej pacjentce preparat znieczulający (propofol) pochodzący z tej samej, od dawna otwartej butelki. Biegli stwierdzili w niej obecność niebezpiecznych kultur grzybów i bakterii.
Zamiast wezwać pogotowie, ukrywał błąd
Zakażony preparat natychmiast wywołał u dzieci sepsę. Troje małych pacjentów po zabiegu zaczęło gorączkować i trafiło w stanie krytycznym do szpitali – ich życie udało się uratować tylko dzięki błyskawicznej reakcji rodziców i innych lekarzy.
Emilia nie miała tyle szczęścia. Po południu jej stan zaczął się gwałtownie pogarszać: tętno skoczyło do 170 uderzeń na minutę, dziewczynka zaczęła się dusić i krwawić z ust i nosa. Mimo alarmujących objawów Gerald W. uspokajał personel i matkę, rzucając arogancko, by „nie robić paniki”. Pogotowie ratunkowe wezwano dopiero w środku nocy – o 1:00, po wielu godzinach bezradnej szamotaniny medyka. Gdy ratownicy dotarli na miejsce, dziecka nie dało się już uratować – dziewczynka zmarła z powodu niewydolności wielonarządowej na fotelu zabiegowym.
Śledczy nie mieli wątpliwości: lekarz zwlekał z powiadomieniem pogotowia, bo liczył, że z biegiem czasu sepsa będzie trudniejsza do powiązania z jego brudnym sprzętem i zakażonym lekiem.
Skandaliczna przeszłość i walka w sądzie
W toku postępowania wyszło na jaw, że Gerald W. już wcześniej był karany za błąd w sztuce lekarskiej – w 2019 roku w Mannheim w wyniku jego zaniedbań zmarła kobieta wprowadzona w stan narkozy, której funkcji życiowych nie monitorował należycie. Mimo to nadal mógł prowadzić praktykę.
Początkowo sąd skazał medyka na 10,5 roku więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci przez zaniechanie, jednak Federalny Trybunał Sprawiedliwości (BGH) uchylił to orzeczenie po sprzeciwie prokuratury, która domagała się kwalifikacji czynu jako morderstwa z niskich pobudek (chęć zatarcia śladów własnego błędu). W ponownym procesie przed Sądem Krajowym we Frankfurcie lekarz usłyszał wyrok 13,5 roku bezwzględnego więzienia.
źr. wPolsce24 za sueddeutsche.de
------------------------------
Apel o wsparcie: „Wy jesteście naszą siłą!”
W odpowiedzi na próbę zdławienia niezależnego głosu, stacja zainicjowała akcję „Nie damy się okraść!”. Redaktorzy wprost apelują do Polaków o solidarność i bezpośrednie wsparcie finansowe dla wydawcy kanału.
Telewizja wPolsce24 ma wrogów. Manipulują wynikami oglądalności, żeby pozbawić nas funduszy. Ale my nie znikniemy. Walczymy, bo jesteście Wy – nasi widzowie. Wasze wsparcie ma teraz większe znaczenie niż kiedykolwiek. Pomóżcie nam, byśmy mogli dalej istnieć i nadawać” — wybrzmiewa w oficjalnym komunikacie stacji.
Niezależne dziennikarstwo można wspierać bezpośrednio poprzez wpłaty na konto Fratria SA lub za pośrednictwem strony internetowej wesprzyj.wPolsce24.tv. Tylko dzięki wsparciu widzów wolne media w Polsce mogą przetrwać próbę cenzury i rynkowego nacisku.
Jak wesprzeć dziennikarstwo śledcze w telewizji wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania naszych reportaży śledczych w poniedziałki o 20:05
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów









