Lubisz belgijskie fytki? Jeśli tak, to nie mamy dobrych wieści

Belgia jest największym eksporterem mrożonych frytek na świecie, dlatego tegoroczne problemy plantatorów mogą odbić się nie tylko na tamtejszych smażalniach, ale również na cenach frytek w wielu krajach Europy.
Deszcze, burze i susza zniszczyły plony
Jak podaje agencja AFP, tegoroczne plantacje ucierpiały przez wyjątkowo niekorzystny przebieg pogody. Wiosną pola nawiedziły intensywne deszcze i burze, które osłabiły strukturę gleby. Niedługo później przyszły bardzo gorące i suche tygodnie.
Rolnicy tłumaczą, że ziemia stwardniała i zamieniła się w zbite grudki, przez co bulwy nie mogły prawidłowo rosnąć.
– To katastrofa. Nigdy czegoś takiego nie widziałem – powiedział jeden z belgijskich plantatorów cytowany przez AFP.
Według niego ziemniaki miały problemy z „oddychaniem”, a ich wzrost został zahamowany przez wyjątkowo twardą glebę.
Ziemniaki są za małe na słynne belgijskie frytki
Dla producentów frytek liczy się nie tylko ilość, ale także rozmiar ziemniaków. Tradycyjne belgijskie frytki przygotowuje się z długich, dużych bulw, które po pokrojeniu tworzą charakterystyczne, grube frytki. Tymczasem do planowanych na około 20 września zbiorów pozostało niewiele czasu, a – jak twierdzą rolnicy – większość ziemniaków jest mniejsza od ludzkiej dłoni. Dobra wiadomość jest tylko jedna – mimo niewielkich rozmiarów smak ziemniaków nie ucierpiał.
Belgia sięga po zapasy z ubiegłego roku
Problemy z tegorocznymi plonami pojawiają się w wyjątkowo trudnym momencie. Belgia ma podpisane kontrakty na dostawy ziemniaków dla przemysłu przetwórczego, a przed sezonem plantatorzy i producenci negocjują ilość surowca oraz ceny. Aby wywiązać się z części umów, wielu producentów będzie musiało wykorzystać zapasy z ubiegłego roku, kiedy zbiory były wyjątkowo obfite. Jeden z rolników przyznał, że część tych ziemniaków miała zostać wyrzucona, ale teraz okazały się niezwykle cenne.
Gorsze odmiany trafią do produkcji frytek
Same zapasy nie wystarczą, by zaspokoić zapotrzebowanie. Dlatego producenci zapowiadają, że będą musieli korzystać z odmian ziemniaków, które dotąd nie były pierwszym wyborem do produkcji belgijskich frytek. Jak przyznają plantatorzy, właściciele smażalni już zgłaszają zastrzeżenia do jakości surowca.
– Ludzie prowadzący smażalnie narzekają. Można im tłumaczyć, że to przez suszę, ale oni tego nie rozumieją – powiedział jeden z rolników.
Czy belgijskie frytki zdrożeją?
Eksperci nie wykluczają, że mniejsze zbiory i większa presja na dostawy przełożą się na wzrost cen frytek. Prezes belgijskiego związku sprzedawców frytek Bernard Lefevre stara się jednak tonować nastroje.
– Zawsze jest jakiś problem. Raz ziemniaków jest za dużo i ceny spadają, innym razem mamy odwrotną sytuację. A jednak rok po roku udaje nam się przez to przejść – powiedział, cytowany przez AFP.
Mimo tych uspokajających deklaracji tegoroczny sezon może okazać się jednym z najtrudniejszych dla belgijskich producentów. Jeśli zbiory okażą się słabsze od prognoz, skutki mogą odczuć zarówno tamtejsze smażalnie, jak i konsumenci w całej Europie.
źr. wPolsce24 za interia.pl











