Usunęli mural ku czci zmarłego Polaka. Teraz na ścianie promują wciąganie białego proszku!
Mural znajdował się na ścianie garaży przy osiedlu Kmity w Rzeszowie. Przedstawiał napis "White Lives Matter, świętej pamięci Henry Nowak". Praca miała na celu upamiętnienie Polaka, który zginął tragicznie w Wielkiej Brytanii.
Według założeń twórców, graffiti miało również zwracać uwagę na kwestię rzekomego nierównego traktowania białej ludności w Europie Zachodniej oraz problemów związanych z nielegalną migracją na Starym Kontynencie.
Dlaczego praca zniknęła z rzeszowskich garaży?
Przesłanie umieszczone na muralu szybko stało się powodem konfliktu. Część środowisk oraz lokalna mieszkanka uznały napis za przejaw rasizmu i zgłosiły sprawę administracji osiedla, argumentując, że graffiti zachęca do nienawiści na tle etnicznym. Sprawą zajęła się rzeszowska policja, która skierowała sprawę do prokuratury.
Jak się jednak okazało, usunięcie muralu nie było oficjalną decyzją rzeszowskiego ratusza ani administracji. Garaże, na których powstało graffiti, należą do prywatnych właścicieli lub są w dzierżawie wieczystej. Władze miasta nie miały więc podstaw prawnych do usunięcia rysunku. Wszystko wskazuje na prywatną inicjatywę kogoś, kto postanowił zamalować napis na szaro.
Szokujący zamiennik. Nowe graffiti promuje narkotyki?
Zamiast hołdu dla zmarłego Henry’ego Nowaka, na osiedlu Kmity pojawił się zupełnie nowy, bulwersujący przekaz. Na świeżo pomalowanej ścianie powstało graffiti zatytułowane "Side Snike" (mające oznaczać „bezpiecznego węża”). Przedstawia ono postać mężczyzny wciągającego nosem biały proszek, co lokalne media i mieszkańcy wprost określają jako jawne promowanie narkomanii.
Co więcej, wulgarne napisy oraz rysunek o tematyce narkotykowej powstały w bezpośrednim sąsiedztwie placu zabaw, co wywołuje kolejne głosy oburzenia. Na ten moment nie wiadomo, czy nowym malunkiem również zajmie się rzeszowska policja.
źr. wPolsce24











