Na rok przed wyborami wraca stary numer. Tusk znów reaktywuje Hołownię, bo Szłapka jest za słaby

Były marszałek Sejmu miałby zostać wicepremierem bez teki, odpowiedzialnym głównie za walkę z dezinformacją i komunikowanie działań rządu. Innymi słowy – nową-starą, medialną twarzą projektu koalicji. Kimś w rodzaju ulepszonego Adama Szłapki.
To klasyczny manewr Donalda Tuska. Jeszcze niedawno Szymon Hołownia został skutecznie odsunięty na boczny tor. Stracił stanowisko marszałka Sejmu, jego pozycja w Polsce 2050 wyraźnie osłabła, a Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przejęła ster partii. Hołownia zniknął z pierwszych stron gazet i z codziennego politycznego obiegu. Teraz, gdy zbliżają się wybory, nagle okazuje się, że znów może być potrzebny.
Jest obyty z kamerą, więc przed wyborami się przyda
Bo kto jak kto, ale Hołownia potrafi mówić do kamery. Potrafi budować narrację, uspokajać, tłumaczyć i sprzedawać. A rząd Tuska właśnie wchodzi w tryb kampanijny – mniej reform, więcej komunikacji. Stąd pomysł, by reaktywować byłego marszałka. Dać mu stanowisko wicepremiera, tekturową teka „od dezinformacji” i znów wypuścić na front medialny. Dokładnie tak, jak wcześniej używano go do łagodzenia wizerunku koalicji.
Głosy na Hołownię już raz dały władzę Tuskowi
Czy to się uda? Nie wiadomo. W Polsce 2050 trwa wewnętrzna gra o wpływy, a Pełczyńska-Nałęcz i jej zwolennicy raczej nie będą zachwyceni powrotem Hołowni. Ale sam fakt, że takie spekulacje się pojawiają, mówi wiele o stylu rządzenia Donalda Tuska. Gdy potrzebuje kogoś do komunikacji – sięga po tych, których wcześniej odstawił. A Hołownia znów ma szansę zostać twarzą projektu, który jeszcze niedawno odsuwał go na margines. Przed wyborami wszystko wraca. Nawet Szymon Hołownia. Przypomnijmy jednak, że to właśnie dobry wynik Polski 2050 w wyborach przed trzema laty utorował powrót do władzy Tuskowi.
źr. wPolsce24 za interia.pl











