Świat

Dyktator zniknął, system został. Kto teraz będzie rządził Wenezuelą? Zastanawiające słowa Trumpa

opublikowano:
Demonstracja radości po upadku reżymu Maduro w Wenezueli. Wiele osób zastanawia się teraz kto go zastąpi
Jego zdaniem lider opozycji nie ma poparcia (fot. PAP/EPA/JUAN IGNACIO RONCORONI)
Wielu Wenezuelczyków zadaje sobie teraz pytanie, kto będzie rządził ich krajem. Na chwilę obecną nikt tego nie wie.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Niepewność co do władzy w Wenezueli – po pojmaniu Nicolása Maduro przez USA nie jest jasne, kto faktycznie będzie rządził krajem ani jak długo potrwa okres przejściowy.

  • Reżim nie rozpadł się automatycznie – mimo zatrzymania Maduro, zbudowane przez niego instytucje nadal funkcjonują, a socjalistyczny aparat władzy zachował ciągłość.

  • Sąd najwyższy wskazał Delcy Rodríguez – obowiązki prezydenta przejęła dotychczasowa wiceprezydent, odpowiedzialna m.in. za gospodarkę i aparat bezpieczeństwa.

  • Trump sugeruje tymczasowe rządy USA – prezydent USA zapowiedział, że Waszyngton będzie „zarządzał” Wenezuelą do czasu bezpiecznego i legalnego przekazania władzy.

  • Zakulisowe rozmowy z reżimem – Trump ujawnił, że Delcy Rodríguez rozmawiała z sekretarzem stanu Marco Rubio, co może sugerować próby porozumienia z obecnymi elitami.

  • Oficjalnie Caracas odrzuca narrację USA – Rodríguez publicznie potępia amerykańską akcję, domaga się uwolnienia Maduro i zaprzecza współpracy z Waszyngtonem.

  • Wojsko i elity reżimu nadal lojalne – brak dezercji oznacza, że każdy krok w stronę otwartej współpracy z USA może być dla Rodríguez politycznie niebezpieczny.

  • Opozycja domaga się przejęcia władzy – Maria Corina Machado wezwała Edmundo Gonzáleza do objęcia mandatu i zapowiedziała przywrócenie demokracji oraz wolnych wyborów.

  • USA zachowują dystans wobec opozycji – Trump podważył realne poparcie Machado w kraju, co wywołało oburzenie wśród wielu Wenezuelczyków.

  • Najbardziej stabilny scenariusz: wybory – eksperci wskazują, że wymuszenie wolnych wyborów przez USA mogłoby dać nowej władzy silniejszą legitymację i ograniczyć ryzyko chaosu.

Maduro podawał się za prezydenta, ale de facto był dyktatorem, który trzymał władzę żelazną ręką. To, że został pojmany przez USA, nie sprawiło, że zbudowany przez niego socjalistyczny reżym od razu rozpadł się na kawałki. W sobotę sąd najwyższy Wenezueli nakazał przejęcie obowiązków głowy państwa przez wiceprezydent Delcy Rodriguez. Była wiceprezydent od 2018 roku i odpowiadała nie tylko za gospodarkę, ale także za budzące powszechne przerażenie wenezuelskie służby.

Amerykanie dogadają się z reżymem? 

Sam Trump zasugerował, że teraz krajem będą rządziły USA. Na konferencji prasowej stwierdził, że USA będą rządzić krajem do momentu, w którym nastąpi bezpieczne, właściwe i zgodne z prawem przekazanie władzy. Nie możemy ryzykować, że ktoś inny przejmie Wenezuelę, kto nie będzie się przejmował dobrem Wenezuelczyków – dodał.

Pytaniem pozostaje to, w jaki sposób Trump ma zamiar rządzić Wenezuelą. To państwo nie jest obecnie pod amerykańską okupacją, reżym istnieje nadal, a instytucje funkcjonują. Jak informowaliśmy wcześniej, gdy na Caracas zaczęły spadać bomby, uzbrojeni członkowie socjalistycznych młodzieżówek wyszli na ulice, by pilnować „porządku”.

Wielu komentatorów spodziewa się, że Trump dogada się z Rodriguez. Trump ujawnił, że ta polityk – którą podczas swojej pierwszej kadencji obłożył sankcjami – odbyła już długą rozmowę z amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio. - Zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest niezbędne, by Wenezuela znów stała się wielka – stwierdził.

Zacznie kolaborować? 

Ona sama na razie nie daje po sobie poznać, że porozumiała się z Trumpem. Jeszcze przed decyzją sądu ostro krytykowała w państwowej telewizji akcję USA i domagała się zwolnienia Maduro. - Jest tylko jeden prezydent tego kraju, i ma na imię Nicolas Maduro – stwierdziła Rodrigez.

Tymczasem Trump twierdzi, że została już ona zaprzysiężona na prezydenta, ale jak zauważa AP, nawet jeśli tak się stało, to wenezuelskie państwowe media nic o tym nie mówią i nadal tytułują ją „wiceprezydent”. Ona sama w żaden sposób nie dała do zrozumienia, że jest gotowa na współpracę z USA. - To, co zrobiono Wenezueli, to bezeceństwo, które łamie prawo międzynarodowe. Historia i sprawiedliwość sprawią, że ekstremiści, którzy promują tę zbrojną agresję, zapłacą – powiedziała Rodrigez w przemówieniu do narodu.

To jednak nie oznacza, że nie jest gotowa na współpracę z USA. Jak zauważa AP, Rodrigez ma opinię polityk dużo bardziej umiarkowanej niż Maduro. Co więcej, ani ona, ani jej brat Jorge, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego, nie byli objęci amerykańskimi sankcjami. Mają też dobre kontakty z USA, zwłaszcza z tamtejszym przemysłem petrochemicznym i Wall Street.

Z drugiej strony większość kluczowych członków reżymu przetrwała amerykański atak, a wojsko na razie nadal jest lojalne wobec władz. Jak zauważają niektórzy komentatorzy, gdyby Rodriguez otwarcie wyraziła chęć współpracy z USA, jej rządy mogłyby się okazać bardzo krótkie.

Opozycja musi jeszcze poczekać 

Pytaniem pozostaje też to, co dalej z wenezuelską opozycją. Jeszcze przed konferencją Trumpa Maria Corina Machado,  laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, uznawana za nieformalną liderkę opozycji, wezwała Edmundo Gonzalesa  - wystartował w ostatnich wyborach prezydenckich, gdy reżym Maduro jej tego zabronił i zdaniem opozycji oraz społeczności międzynarodowej to on dostał  najwięcej głosów – by natychmiast objął swój konstytucyjny mandat i został rozpoznany jako przywódca. Obiecała też, że jej ruch przywróci demokrację, uwolni więźniów politycznych, zbuduje wyjątkowy kraj i sprowadzi nasze dzieci do domu. - Dziś jesteśmy gotowi domagać się uznania naszego mandatu i przejąć władzę – zapewniła Machado.

Machado wcześniej wielokrotnie chwaliła Trumpa i jego politykę wobec reżymu w Caracas. Twierdziła nawet, że to on powinien dostać pokojową nagrodę Nobla.

W Waszyngtonie krążą też plotki, że administracja Trumpa pomogła jej wydostać się z Wenezueli, by mogła udać się do Szwecji i odebrać Nobla. Mimo tego zapytany o nią Trump powiedział, że jego zdaniem bardzo trudno byłoby jej zostać liderem. Nie ma poparcia i szacunku w kraju – dodał.

Wiele osób, zwłaszcza Wenezuelczyków, oburzyły te słowa. Sama Machado na razie ich nie skomentowała. Nie oznacza to jednak, że Biały Dom przestał popierać wenezuelską opozycję i że nie dojdzie ona do władzy.

Sęk w tym, że reżym, choć znienawidzony, dalej ma zwolenników – w tym wśród wojska i fanatycznych socjalistycznych młodzieżówek. Gdyby Trump spróbował obalić go siłą – z czym nie miałby zapewne wielkiego problemu – ich liczba mogłaby wzrosnąć, co mogłoby nawet doprowadzić do zbrojnego powstania przeciwko wpływom USA.

Gdyby więc Machado została zainstalowana na „tronie” Wenezueli przez Waszyngton, jej legitymacja nie byłaby zbyt silna. 

Zupełnie inaczej będzie to wyglądać, jeśli Amerykanie zmuszą reżym do zorganizowania wolnych wyborów, a opozycja dojdzie do władzy w sposób nie budzący wątpliwości. Wtedy istnieje szansa, że jej rządy okażą się dużo bardziej stabilne.

Zgodnie z wenezuelską konstytucją wybory trzeba zorganizować najpóźniej miesiąc od dnia, w którym aktualny prezydent z jakiegoś powodu przestał sprawować władzę, ale eksperci nie są zgodni, czy w wypadku pojmania go przez wrogie państwo ta zasada ma zastosowanie.

źr. wPolsce24 za AP

Świat

Robert Bąkiewicz brutalnie skuty przez niemieckie służby! "Tata wymiotuje, ma połamane żebra”

opublikowano:
Robert Bąkiewicz podczas manifestacji
Berlińska policja użyła siły wobec Roberta Bąkiewicza. (fot. Fratria/ screen z X/@BlankaBakiewicz)
We wtorek doszło do niecodziennych wydarzeń w stolicy Niemiec. Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, został brutalnie zatrzymany przez berlińską policję podczas próby upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej. Według relacji jego córki, stan zdrowia polityka jest ciężki.
Świat

Niemcy i pamięć o II wojnie. Brutalna interwencja policji podczas marszu upamiętniającego ofiary

opublikowano:
Funkcjonariusze niemieckiej policji w kamizelkach odblaskowych otaczają grupę osób w parku miejskim. Wśród uczestników widoczna flaga Polski oraz drewniany krzyż, część osób rozmawia z policją podczas interwencji.
Interwencja niemieckiej policji wobec grupy polskich działaczy podczas zgromadzenia w Berlinie (fot. wPolsce24)
Brutalna interwencja policji wobec działaczy Ruchu Obrony Granic, którzy w Berlinie chcieli upamiętnić ofiary II wojny światowej. W sieci pojawiło się nagranie, które stawia pytania o proporcjonalność użytych środków podczas interwencji oraz sposób działania niemieckiej policji wobec polskich obywateli.
Świat

250 tys. zgwałconych Brytyjek, a służby udawały, że nic nie widzą. Raport wskazuje winnych: to pakistańscy muzułmanie

opublikowano:
Ujęcie z ulicy przedstawiające grupę przechodniów na chodniku w mieście. Na dole ekranu widoczny pasek informacyjny programu telewizyjnego z napisem „250 tys. ofiar islamskich gangów” oraz elementami graficznymi stacji informacyjnej.
Wstrząsający raport niezależnej grupy Rape Gang Inquiry (fot. wpolsce24)
Niezależne śledztwo ujawnia przerażającą skalę przestępstw seksualnych popełnianych przez zorganizowane grupy sprawców pochodzenia pakistańskiego. Dokument, który powstał dzięki zbiórce publicznej, w której wzięło udział ponad 20 tys. obywateli, ukazuje przerażający obraz seksualnego znęcania się nad setkami tysięcy nieletnich Brytyjek – w tym nad dziewczynkami w wieku szkolnym -przez zorganizowane grupy przestępcze. Brytyjskie instytucje państwowe przez dekady ignorowały problem w imię poprawności politycznej.
Świat

Ćwierć miliona skrzywdzonych dzieci i zmowa milczenia. Dziennikarz ujawnia szokujące szczegóły

opublikowano:
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Przez dekady na naszych oczach, w sercu cywilizowanej Europy, rozgrywał się koszmar, o którym poprawność polityczna i elity władzy nakazywały milczeć. Opublikowany niedawno raport obnaża wstrząsającą prawdę: "W tym stuleciu zgwałcono ponad 250 000 młodych białych kobiet w dużej mierze przez muzułmańskich mężczyzn".
Świat

„Już nawet Niemcy dystansują się od Ursuli von der Leyen”. Lider francuskiej prawicy zapowiada zmiany w Europie

opublikowano:
Jordan Bardella, przewodniczący francuskiego Zjednoczenia Narodowego, podczas wywiadu poświęconego przyszłości Francji, Europy i relacjom z Polską
- Kiedy wygrywasz przy stole negocjacyjnym, nie odchodzisz. A wizja Europy, której bronią Emmanuel Macron i Ursula von der Leyen, jest w istocie całkowicie przestarzała – przekonuje w rozmowie z telewizją wPolsce24 Jordan Bardella, lider francuskiego Zjednoczenia Narodowego.
Świat

Nawrocki w Turcji tuż przed szczytem NATO. Kluczowe rozmowy o bezpieczeństwie Europy

opublikowano:
NATO na zakręcie? Kluczowe spotkanie Nawrocki–Erdogan w Ankarze
NATO na zakręcie? Kluczowe spotkanie Nawrocki–Erdogan w Ankarze (fot. PAP/Paweł Supernak)
Oficjalna wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Turcji, odbywa się tuż przed szczytem NATO w Ankarze. W centrum rozmów z prezydentem Erdoganem znalazły się kluczowe kwestie dotyczące bezpieczeństwa wschodniej i południowej flanki Sojuszu oraz dalszego wzmacniania współpracy militarnej między Polską a Turcją.