Europa budzi się z lewicowego koszmaru. Koniec z bezkarnością nielegalnych migrantów? Przełomowa decyzja Parlamentu Europejskiego

Dane są nieubłagane: według statystyk Eurostatu obecnie tylko co piąta decyzja o wydaleniu z terenu Unii Europejskiej jest skutecznie egzekwowana. Większość osób, które otrzymują nakaz wyjazdu, po prostu „rozpływa się” w systemie, a służby państwowe często mają związane ręce. Teraz ma się to zmienić.
Europejski Nakaz Powrotu: Koniec zabawy w chowanego
Kluczowym elementem nowych przepisów, o których informuje m.in. polska eurodeputowana Jadwiga Wiśniewska, jest wprowadzenie tzw. Europejskiego Nakazu Powrotu.
Do tej pory decyzja o deportacji wydana w jednym kraju nie zawsze była automatycznie uznawana w innym. Nowy mechanizm wzajemnego uznawania decyzji ma sprawić, że ucieczka do sąsiedniego państwa UE nie uratuje już przed wydaleniem.
Co konkretnie zakłada nowe prawo?
-
Szybkie deportacje: Skrócenie procedur i zwiększenie ich skuteczności.
-
Zakaz wjazdu: Osoby stwarzające zagrożenie dla bezpieczeństwa otrzymają dożywotni lub długoletni zakaz powrotu na teren całej Wspólnoty.
-
Presja na państwa trzecie: Unia zamierza grać twardo. Kraje, które odmówią przyjmowania swoich obywateli z powrotem, muszą liczyć się z zawieszeniem współpracy handlowej i wizowej.
- Wbrew głosom lewicowych posłów, Parlament Europejski przegłosował właśnie stanowisko dot. znaczącego zaostrzenia przepisów o deportacji nielegalnych migrantów z UE! Co to oznacza:
- szybsze i skuteczniejsze egzekwowanie decyzji deportacyjnych,
- zakaz ponownego wjazdu do UE dla osób stwarzających niebezpieczeństwo,
- wprowadzenie europejskiego nakazu powrotu
- mechanizmu wzajemnego uznawania decyzji deportacyjnych,
- nałożenie na państwa trzecie obowiązków przyjmowania swoich nielegalnych migrantów, pod groźbą zawieszenia współpracy handlowej i wizowej
- podsumowuje Jadwiga Wiśniewska na portalu X.
„Sukces zdrowego rozsądku”?
Głosowanie w Parlamencie Europejskim pokazało głęboki podział na scenie politycznej. Podczas gdy prawica mówi o „sukcesie” i „powrocie do normalności” i „otrzeźwieniu po latach fatalnej polityki”, lewica alarmuje o zagrożeniu praw człowieka.
- Wreszcie skończymy z brakiem kontroli, brakiem konsekwencji i całkowitą bezradnością państw wobec bezprawnych przybyszów. Każdy, kto chciał, mógł wejść do Europy, a potem… już tu zostać, bo system po prostu nie działał! Twarde dane nie kłamią tylko około 20% decyzji o deportacji było faktycznie wykonywanych, czyli 8 na 10 nielegalnych imigrantów, którzy zostali złapani i mieli być odesłani z UE zostawało tu. To przyzwolenie na jedną wielką inwazję i uderzenie w bezpieczeństwo Europejczyków! - podsumowuje Ewa Zajączkowska-Hernik.
Jednak dla przeciętnego mieszkańca Europy najważniejszy może być fakt, że służby wreszcie zyskają narzędzia do realnego poszukiwania i odsyłania osób przebywających na kontynencie nielegalnie. To też sygnał wysłany do świata: Europa się zmienia i zaczyna walczyć z kryzysem, wobec którego od dawna była bezradna. Kryzysem, który sama wygenerowała, godząc się na niekontrolowaną migrację.
Bez wątpienia wzmocnienie unijnych procedur deportacyjnych to bezpośrednie wsparcie dla krajów granicznych. Jeśli przepisy wejdą w życie w pełnym zakładanym kształcie, ochrona granic zyska drugą, administracyjną linię obrony, która uniemożliwi nielegalnym migrantom swobodne przemieszczanie się po strefie Schengen po otrzymaniu decyzji odmownej.
źr. wPolsce24











