Klimatyczny obłęd się rozkręca. Wydzielają seniorom 11 gramów mięsa na obiad

Czy to jeszcze troska o środowisko, czy już znęcanie się nad starszymi ludźmi?
Świat, który znaliśmy, oficjalnie staje na głowie, a to, co jeszcze kilka lat temu uznawano za chore bajania sceptyków, staje się na naszych oczach ponurą rzeczywistością. Brukselscy komisarze i lokalni aktywiści od dawna powtarzali, że ludzkość musi przesiąść się na robaki i sztuczne zamienniki mięsa. Niewielu spodziewało się jednak, że pierwszą ofiarą tego ideologicznego walca padną pensjonariusze domów spokojnej starości.
Jak donoszą niezależne media, duńscy Zieloni przeforsowali absurdalne wytyczne żywieniowe dla publicznych placówek opiekuńczych. Powód? Walka z emisją gazów cieplarnianych przez rolnictwo. Aby zredukować ślad węglowy, eksperci wyliczyli, że idealna racja żywieniowa czerwonego mięsa dla starszego człowieka powinna wynosić zaledwie... 11 gramów na dobę.
Talerz pełen ideologii
Dla zobrazowania skali tego absurdu: 11 gramów wołowiny to mniej więcej wielkość jednej dużej kostki do gry albo jednej łyżeczki zmielonego mięsa. W świecie zachodniego dobrobytu, w kraju, który chlubi się wysokim standardem życia, starszym, schorowanym ludziom odbiera się prawo do normalnego posiłku w imię klimatycznych dogmatów.
Wszystko podlane jest sosem pseudonaukowej propagandy o „hoaksie metanowym”. Podczas gdy najwięksi globalni emitenci CO₂ budują setki nowych elektrowni węglowych, a elity latają na szczyty klimatyczne prywatnymi odrzutowcami, europejska lewica zagląda do garnków emerytom.
Odbieranie godności pod płaszczykiem „eko”
To nie jest zwykła zmiana diety – to systemowe uderzenie w godność człowieka. Ludzie, którzy całe życie ciężko pracowali, płacili podatki i wychowywali kolejne pokolenia, na jesień życia zostają poddani upokarzającym eksperymentom społecznym. Zamiast pełnowartościowego białka, niezbędnego dla zdrowia i regeneracji organizmu w podeszłym wieku, duńskie ministerstwa i lokalni urzędnicy chcą karmić seniorów papką z soi i jarmużu.
„Jakże nisko upadliśmy” – ciśnie się na usta, gdy patrzy się na te doniesienia. To, co dzieje się w Danii, to czytelne ostrzeżenie dla całej Europy, w tym dla Polski. Jeżeli w porę nie zatrzymamy tego szaleństwa, eurokraci zmuszą również nasze samorządy do wprowadzenia podobnych „norm”. Dziś 11 gramów dla Duńczyka, jutro fit-restrykcje w polskich DPS-ch, szpitalach, szkołach i sanatoriach.
Czas najwyższy głośno powiedzieć: DOŚĆ. Normalność i szacunek dla starszych muszą wygrać z zielonym obłędem.
źr. wPolsce24 za tkp.at











